wtorek, 26 lutego 2013

Władca - w PWST

Próba z prof. była... owocna, ale też poprzestawiała nam szyki. Z tego czytelnego dla mnie impulsu nie wiele zostało. I dziś po próbie w chdku trochę się pogubiłem, ale pójdę tą drogą, bo to zupełnie cos innego. Kto wie co z tego wyjdzie.
- czytelna ekspozycja sceny pierwszej
- odrywamy nogi od podłogi
- scenariusz podzieliłem tematycznie
- akcja jest dopasowywana do treści (!)
Nie udało mi się przekonać go do idei nadrzednej, dlatego teraz muszę to zastąpić innym skrótem.
No i finał... żołnierz... kurcze... ale chciałeś nowego, to masz.
Wyjechaliśmy do Wrocławia o trzeciej nad ranem, byliśmy o 9.00. Zmęczeni. Ale jeden dzień cały spędziliśmy na próbach. Do tego zobaczyliśmy jeden spektakl dyplomowy. Prawie mnie wywalili ze studiów za brak jednego zaliczenia (do teraz nie wiem może mnie jednak wywalili, choć mam pozytywną opinię dwóch profesorów). Wydałem na chłopaków dość dużo pieniedzy, których nie mam, ale nie mogłem im pozwolic żeby płacili. To w końcu w moim interesie. Już bym chciał to mieć za sobą, a z drugiej strony chciałbym, żeby to jednak był dobry spektakl, ale to już nie będzie o bestii. Wyciągnę z tego ile się da.

czwartek, 21 lutego 2013

Falling down...

Injustice. What do I know about that? Each one of us is unjust to someone. It bounces back and hits you.
I don't have enough strength... I truly don't.

piątek, 15 lutego 2013

Wymiana Doświadczeń w 2013 cz.1

Ten projekt ma ogromny sens. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie mi się chciało to robić. Jest coś w teatrze amatorskim, co ma swoją niesamowitą wartość - ten rodzaj świeżości i szczerości często pozbawionej techniki teatralnej. Godne pochwały są te dzieci z "Sekretu" - widać tam zaangażowanie ogromne, im się po prostu chce. I jeśli wytrwają będą robić bardzo dobre rzeczy. Ja już się nie wtrącam po tym co usłyszałem o sobie. Zapomniałem, że nieproszone rady wywołują gniew i niezrozumienie. Dziewczyny z Nowej Cerkwi, świetnie prowadzone, bardzo sprawne. Emilia jest świetnym reżyserem, który wie o co chodzi. Jakiś dobry dystans ma, a do tego umie komponować sceny. "Bóg się rodzi" nareszcie był bardzo dobry. Teraz zostały już drobiazgi reżyserskie, a dla aktora poszukanie w szerokości emocji - nauczenie się podejmowania decyzji emocjonalnych w dwóch wektorach - natężenie, tempo. No i dialogowanie. Ale spokojnie.
Ale to pięknie rośnie w nich. Jest to autentyczne i wiarygodne. Jak przyjemnie patrzy się na takich młodych, z którymi już tyle się udaje.  Teraz potrzebny jest inny rodzaj zadania. Trudniejszy. Dystans bajki?

Miłość Haneke

Miłość.

Rzadko zdarza mi się być w kinie, ale coś mnie ciągnęło tego dnia. Nazwisko rezysera i efekt "Białej Wstążki", którą widziałem w jego reżyserii. I choć dzieli te dwa filmy odległość czasowa widac tę samą rękę w konstrukcji i efektywnym budowaniu obrazów.
W "Amour" sprawa jest bardziej skomplikowana. Film się snuje, prawie nic się nie dzieje, widzimy plecy aktora, wszystko z jakiegoś oddalenia - dystansu, z odległości "faktu", żeby nie wejść w strefę sentymentalizmu lub dziwnego współczucia. Rezyser zatroszczył się, żeby ten film chodził za mna po fakcie. I uderzał emocją kiedy zbiera mi się na przemyślenia. Jak zawsze dużo mógłbym napisać, ale moje myśli pedzą. Miłość... można tak kogoś kochać. Ten film zostaiwa mnie potencjalnie lepszym. To tak jakby doswiadczyć "dobra" na sobie. wystarczy pamiętać. (ale mozna też zapomnieć)
Nie ma tam nic na siłę. (Mówię o tym w kontekście naszego Oskara - przecież tam o to samo chodzi i też umieranie wymaga... cierpliwości; "szybciej" powiedział gimnazjalista kiedy gralismy w Chojnicach na całą salę, ale przed śmiercią nastała cisza... tajemnica śmierci).
Tu rezyser pokazuje nam bohaterkę niezywą w pierwszej scenie. Wyznacza tym zasady gry. Niedopowiedzenia zabijają mnie, bo zmuszają do rzadkiego już procesu myslowego "dlaczego", "co się stało?', "dokąd poszedł?", "dlaczego zobaczyłem diabła w drzwiach kiedy wszedł pianista?".  Jeśli sztuka może zmieniać w XXI wieku, to dodaję ten film do własnej szufladki razem z Korsunovasem. To doświadczenie, które zmienia.
Jedna rzecz jest dla mnie niejasna: dlaczego miałem tyle przeżyć w pierwszej połowie filmu - jakieś niespotykane fale emocji w różnych w scenach gdzie "nic sie nie dzieje". Nie rozumiem. Czy to emocja aktorów tam się przekłada?     
Jak to się wpisuje w te wszystkie relacje ludzi, którzy już "wszystko wiedza" albo wymądrzają się na temat innych. A tu cisza. I rzeczywistość. Rzeczywistość fikcji.

niedziela, 3 lutego 2013

Kim jest Bestia?

Kolejne próby. Cały ten świat gęstnieje. Powód jest czytelny jak i rodzaj ekspozycji. Brakuje temu szlifu i konkretu blackoutów i świateł, ale ewidentnie juz jest to o czymś istotnym. Do tego w języku niebanalne, ciekawy rodzaj poszukiwań teatralnych. To plusy. I oby tak było do końca. Do momentu odejścia Jacka mamy 28 minut, a to więcej niż połowa fabuły. Czyli można się spodziewać 40 kilka minutowego przedstawienia. Mam tam kilka scen tylko dla siebie, choć wpisują się w całość. Odpowiedź na pytanie kim jest Bestia została znaleziona. Przyśniła mi się. Obudziłem się i była. Jak zwykle takie odpowiedzi są łatwiejsze jeśli się sobie zaufa. Znajdzie się trochę dystansu. Wszystko się wyjaśnia, język się dopełnia. Wszystko jest po coś. Nie ma pustych pomysłów, choć sobie trochę szukam na różne sposoby. 

sobota, 2 lutego 2013

Moja lolita w Chojnicach

Dobra wiadomością było to że wszystkie bilety zostały szybko wyprzedane. Ludzie prawdopodobnie byli ciekawi co ja umiem albo czego nie. I też pierwszy spektakl do 1/3 był mi obcy, chyba za bardzo się starałem przebic się, a czułem się jak w klatce zamknięty ze zbyt wyraźnymi twarzami ludzi siedzących przed mną. Ludzie zamarli, choć potem słyszałem, że "było dobrze". Trudno sie gra w takich warunkach. Całe szczęście rodzaj przeżycia jest powtarzalny.
Drugi spektakl (w odwróconym układzie - tym razem z widzem przyciśniętym do ściany gdzie znajduje się ekran, dające mi wolne pole) był dużo lepszy jeśli chodzi o kontrolę, przebijanie się, zmienianie emocji. Nic nie przewidywalnego sie niestety nie wydarzyło, ale było przyzwoicie. Po fakcie chcąc nie chcąc przedstawiłem swoją wizję teatru w skrócie (nie wiem po co), bo w końcu była ta jubileuszowy 5 Rok Repertuarowego. Dużo wysiłku włożyłem w ten projekt edukacyjny. Mam nadzieję, ze jeszcze będę miał siłę. Bo ciągle warto.
za własne pieniądze kupiłem szampana i opłaciłem Stanisława.
samotność monodramu nie jest wymarzona sytuacją.
mieć partnerów do gry... ale nie przy mojej rezyserii.
Władca się rozkręca. Najważniejsze zostało sprecyzowane. Środki sa drugorzędne, choć stanowią istotną całość oczywiście. Ale idea... tego nic nie przebije. To jest wyjątkowe.
Zaczynam rozumieć co to znaczy przegadywać tekst.
Jeszcze czekam na reakcję profesora. Tak mi to potrzebne teraz. 
zdjęcia z Chojnic - Daniel Frymark