czwartek, 31 października 2013

Wejherowo i Windowisko - po.

Wyjazd był nie zbyt dobry teatralnie, choć właściwie to mam dobre przeczucia. Oba spektakle za słabo zagrane - co do "Badź" tak należało założyć, na próbach trzymali się w ryzach rytmów i zadań, na spektaklu rozluźniło się za bardzo. Ale było to pierwsze granie, bez gran całościowych wcześniej. 
"Dziecko" też jedno z najsłabszych jakie widziałem. Na tej dużej sali, ze świecącą jasną podłogą, wkurwionymi technicznymi, i panią poganiającą nas, wpuszczającą widzów kiedy jeszcze światła były nie gotowe. Nikt się nas nie zapytał czy byliśmy gotowi. Jak napisałem do Pani Edyty to się na mnie obraziła chyba. Ale napiszę do nich, żeby chcieć tam jeszcze pojechać. Wyjechaliśmy wkurzeni na siebie ale też na nich za taką organizację. Kto by chciał w takich warunkach pokazywać spektakl. Jak potrzebny jest czas, to jest potrzebny i tyle. 
Dziecko dostało I nagrodę. Nie wiem czy słusznie, ale darowanemu koniowi... itd. Napisałem do Karola P., bo zobaczyłem że nie dostał nic, a ciągle zmaga się z monodramami. On mi się podoba na scenie. Ma temperament, tylko nie ma oka z zewnątrz. Takim okiem mógłbym być ja. Albo ktoś kompetentny w Gdańsku. 
Badz nie dostało nic, choć profesor Bielunas powiedział mi, że za reżyserię brano pod uwagę mnie i Bortkiewicza. Wybrano drugiego. Dwa dni później rozmawialiśmy z profesorem i był bardzo miły. Wyjaśnił mi, że spektakl nie jest zły, że jestem bardzo zdolny i że jeszcze trochę. W jury był też Piotr Ratajczak, którego bardzo cenię. On też jakoś dobrze o tym mówi. Może ten spektakl ma jeszcze szansę. Ja tak myślę. Wierzę. Im się nie podoba, że poszedłem w pozytyw... na końcu. Ale ja dla odmiany tak właśnie chcę. 
Wydarzyło się też trochę rzeczy przykrych interpersonalnych intryg. To mnie zniechęca, ale nie poddam się.

wtorek, 22 października 2013

Wejherowo i Windowisko


będzie ciekawie...
w Wejherowie już zdążyliśmy namieszać przez Błażeja. Jak zwykle my mieszamy. Ale będzie przyjemnie to zagrać tam właśnie. A na Windowisko jedziemy z kaleką :) Łukaszem, który porusza się o kulach. Strasznie to wygląda na próbach, ale co zrobić. I tak się cieszę z wielu względów, że tam będziemy. To zawsze był odkrywczy i stymulujący festiwal.
Dwa dni bardzo intensywne pod znakiem przyjemności z teatru.
PS. taki chciałbym mieć nastrój w scenie krzyża w "Bądź ze mną" jak na zdjęciu.
Jak mi się nie chce brać udziału w konkursie... może uda się kogoś dotknąć, czy jednak jestem jeszcze nie gotowy...

czwartek, 17 października 2013

jak działają skojarzenia..

Zaskoczony jestem własną łatwością wywoływania skojarzeń, które ładnie przekładają się na sceny. Tak było w przypadku Antygony, tak jest w przypadku seniorów. Obrazy (nie głupie) same się pojawiają od razu. Dziś próbowałem zrobić to z humanem (lubię ich coraz bardziej; podoba mi się co słyszę; dostrzegam zmaganie ze sobą; ale jest też niespodziewana doza szczerości) i spokojnie zaczyna działać. Zaczynają myśleć szerzej, myślę. Traktuje ich tak jak siebie - poważnie - i z podobnym wkurzeniem dla problemu.

wtorek, 15 października 2013

Mikołajek - blisko coraz bliżej

Wczorajsze próby "Mikołajka" całodniowe bardzo dobre. Wyklarował się dobry rytm (ile zachodu kosztuje ustawienie tak precyzyjnie - pytanie czy aktorzy będą pamiętali), wyciągnęliśmy zabawny kontekst przez dodanie sytuacji śmiesznych do sytuacji założonych przez profesora.
Trzy pełne sceny są gotowe. jeszcze dwie. i dorobienie jednej. 
Pozostaje pytanie o kostiumy. Jakoś opór wywołują w nas peruki. Coś jest w tym zbyt odrealnionego. 
Dziś jak się obudziłem pomyślałem o włosach ze sznurków różnokolorowych (i może czapeczkach - ukryć włosy).
Dużo śmiechu, bardzo przyjemnie się pracuje w zespole. Ładne efekty. Słuchamy się nawzajem. 
Oby tak dalej... i grać. To będzie dopiero...

sobota, 12 października 2013

ANTYGONA dla Związku Głuchych - praca, proces, przeszkody, efekt

 
Spektakl się obronił aktorstwem. Brakiem dziur. (oprócz pójścia po łańcuchy - musi to być koło trumny). Karolina bardzo dobrze zagrała finał. Na prawdzie. Bardzo chciała. I wtedy się udaje. Całość sprawna. Ludzie entuzjastyczni, ale trochę przesadzali w tych zachwytach. Prowadzaliśmy spektakl w ciszy. Powiedziałem przed spektaklem, że będzie w ciszy nie po to żeby podzielić ludzi na słyszących i nie. Tylko po to, żeby to był hołd dla niesłyszących, a dla słyszących (tak jak dla mnie) to była szansa poczucia Tej rzeczywistości. bez dźwięku. dla mnie (i dla Łukasza) to już zafunkcjonowało dzień wcześniej. I był to silny obraz. Wypełniany treści przez aktorów. W dobrym nastroju. (Podczas spektaklu było jeszcze lepiej - Karolina przeszła samą siebie w scenie z łańcuchami - wszyscy baliśmy się czy nie powtórzy się jej upadek dzień wcześniej - myślę, że była znowu na granicy, ale poszła na całość, i udało się - bardzo mocne).
Proces tworzenia był trudny - głównie z niemożliwości dotarcia do nich bezpośrednio. What is lost in translation? (temat mojej pracy licencjackiej). Za sprawą tłumacza (bardzo sprawnego) to jednak jest parafraza. Inaczej brzmi. Oni stają sie rytmiczni. OD = DO.

Bardzo się związałem w tymi ludźmi. Bardzo. Było to wyjątkowe. Jak oni się cieszyli, kiedy ludzie zgotowali im Standing Ovation. Mam nadzieję, ze dalej będziemy w kontakcie.
ważne doświadczenie - bo doświadczenie prawdziwego człowieka w teatrze.
Dobrze, że się udało zafascynować widza. Sporo ludzi płakało, choć ta historia nie jest chyba wzruszająca. usłyszałem z kilku ust, że powinniśmy pojechać z tym do Rosji na przegląd, bo oni widzieli "te" teatry i "To" jest dużo lepsze.... Spokojnie... Człowieka udało sie dotknąć, dac inny wymiar.. rzadko to się chyba zdarza.

zdjęcia: ze spektaklu; z odebrania nagrody dla mnie

niedziela, 6 października 2013

festiwal Prapremier w Bydgoszczy - betlejem


Obejrzałem wczoraj Betlejem Polskie Teatru z Wałbrzycha (i cieszę się że to zobaczyłem ogólnie). Pierwsze 30 minut rewelacyjne, potem populizm i kopiowanie tego co już było. Na początku byłem zachwycony, że grają na serio tekst śmieszny. A potem zaczęli małpować. Okol.założone zdaje się są nieźle postawione - w ośrodku społecznym, gdzie wierzy się w cud. Potem wszystko się rozpada konstrukcyjnie. Reżyser używa skrótów, które tylko dla niego są czytelne - to znaczy konkretnie rwie tę historię. Do tego ta historia się kupy nie trzyma. Używanie nazwy Betlejem Polskie, które jednoznacznie odnosi się do Rydla jest (według mojej oceny) nadużyciem. Na omówieniach reżyser śmiało (bez zawahania) powiedział, że po pierwszej próbie doszli do wniosku, że z tekstu Rydla nie zostanie nic. To po co ta nazwa? To nie ma nic wspólnego z Rydlem, bo dotyczy raczej postrzegania społecznego, a u Rydla jest szerze spojrzenie polityczne (w końcu zabory). Czekałem na złamanie w stronę Rydla.
Żałuję, że ten spektakl nie był ukoronowaniem "pięknego" dnia... który był częścią prezentu istotnego.

czwartek, 3 października 2013

Gotowy scenariusz "Bądz ze mną"

Myśląc jak by to zrobił Mistrz Bielunas - M A M. (na pewno nie będzie to tak głębokie jak on by zrobił, ale jest wyjątkowe). Teraz mam wrażenie, że ta historia rozszerza się. Wychodzi poza proste ramy historii chłopca. Idzie to w stronę życia. Nie jest jednoznaczne. Nie kopiuję stanów wzruszenia i smutku. Łamię to myślę umiejętnie. Po raz pierwszy nagrywałem spektakl i potem weryfikowałem. Musze tak robić, bo na zimno obiektywniej sprawdza się interpretację. (prof. też tak robi).
Bardzo dużo sobie obiecuję po tym spektaklu. Świetlik jest czujny i też potwierdził, że lepiej. 
Teraz tylko nie spieprzyć. 
Na Windowisku (gdzie gramy "Badźzemną") w jury będzie profesor. Nie chcę dać ciała, ale też obiecaliśmy sobie z profesorem, że on mi powie co tam jest nie tak. Darzę go jakąś mistyczną wręcz rewerencją. I mam do niego zaufanie.
Podskórnie czuję, że to się sprawdzi. I że (może) profesor będzie zadowolony, że się rozwijam.
zdj: Daniel Frymark

Ważny dzień - Viki w Teatrze Polskim

Dziś jedziemy na premierę spektaklu według Moliera "Skąpo" do Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Jedziemy, bo gra tam moja aktorka Viktoria Szopińska. Coraz więcej ludzi idzie w świat. I dobrze. Bardzo jestem ciekaw spektaklu, ale też jej prowadzonej przez kogoś innego. Czy będzie inna? Czy dbają tam o coś innego niż my? Ciekawe.
Pamiętam jak w wieku 11 lat przyszła do mnie na pierwsze próby. Jeszcze lepiej pamiętam jak występowała Kruszyna na zakończeniu III klas w liceum. Wtedy ucieszyła się, że zapowiedziałem ją jako najmłodszą adeptkę Studia. Ten rok dla niej jest bardzo dobry - wygrała wojewódzki konkurs Poezji Polskiej. Ewa Ignaczak wyraźnie podkreśliła jej wysoki poziom. No i teraz Teatr Polski. Szaleństwo.

środa, 2 października 2013

wtorek, 1 października 2013

dzisiaj - Badz weryfikacja - Seniorzy - PRL

To był bardzo pracowity dzień. Staram się eliminować zbędne rzeczy. Zamieniam tekst na obraz. Rozszerzam go. Czuję, że to to. Aktorzy muszą popracować sami nad tekstem. Ale kierunek wiem że jest dobry i słuszny. Do 4 sceny na razie wszystko jest precyzyjnie dobre. 
Dziś miałem tez próbę z Seniorami. Już zmęczony. Odżyłem ich energią i chęcią i ich praca. Wypracowali bardzo dobrą jakość (chyba nie zdają sobie sprawy jak dobrą). I są zaangażowani. Jak  przyjemnie się pracowało. Znowu pomysły same się pojawiały. Myślę, że Wojtek Ziółkowski będzie zadowolony z tego co zrobiliśmy z jego tekstem. Pomysł wiem że jest dobry i mądry. Do tego ich wykonanie (a które szczególnie dbam) też jest często w punkt. Reszta dojrzeje. Jeszcze dużo czasu. Podoba mi się to. Jestem zmęczony jak pies, ale tez zadowolony z efektów. Czuję, że to ma sens.