czwartek, 27 listopada 2014

relacja dokładniejsza z "Końca":



relacja dokładniejsza z "Końca":
spektakl dobry, dużo lepszy niż premierowy, sobie ładnie dojrzewa, i teraz to są moje uwagi -
Druga scena - wejście wieśniaków - nic nie narosło tylko się zrobiło od razu głośno, i nie patrzycie na siebie, bo wtedy kiedy jedni już zauważyli guślarkę, to inni jeszcze na boki się patrzą. Najważniejsze ŻEBY ROSŁO.
Głośność - na dużej scenie grać głośno TRZEBA - to do Piotra na początku sceny diabła, i do Klaudii P. w scenie ducha.
Konkretnie:
Viki - przemyśleć tekst pod kątem rytmu - gdzie są pauzy, które burzą rytm (początek sceny); natomiast jak Cię niesie to jest ZAJEBICHO ZDZICHO.
Klaudia P. - głośność (szczególnie zmian w inny głos), nie rozpraszać się!, dyscyplinować włosy, bo nie widać twarzy ergo nie widać emocji (tylko słychać).
Klaudia N. - bardzo się rozwinęła ta scena - jak napieprza tekst, precyzyjniej artykulację (zatrzymania słów) i nie przyspieszać tempa słów, ogrywać sprawy niezależne i przypadkowe - jak lalki spadają, to ograć to.
Kamila - ruch stóp do przodu w tekście o miłości (to gest psychologiczny - dzielenie się z innymi, uruchamia przestrzeń), spojrzeć na tekst pod względem różnicy w natężeniu i rytmie (jest dobrze, ale równo podawany)
Paulina - zdziwiła mnie uwaga Twoja, że było to zbyt zewnętrzne; dla mnie było to doskonałe - nie widzę Pauliny tylko inny byt - widmo (a to coś nowego), guślarka ma świetny nastrój. Początek dziewczynki kompozycyjnie się nie składa zbyt mechanicznie pojawia się ruch wahadłowy, zróbmy to, że ona też walczy trochę z sobą i pojawia się dziewczynka; co do emocji - było zajebiście i świetnie komunikatywnie. Rzadko widuję takie świetne wykonania. To ogromny krok do przodu.
Piotr - głośność momentami; początek sceny dynamiczniej uruchomić, bo poprzednia scena jest statyczna; znaleźć sposób na nóż - chcemy widzieć, że on ją zabije i walczy z sobą - tu jest cały dramat. "chleba i KRWI twojej panie". Poza tym ta droga jest świetna. Początek nie wciąga, bo za dużo jest pauz i są równe.
Ewelina - skontrolować tekst pod kątem tego nad czym pracowaliśmy; nie słyszałem wszystkiego, zbyt równo fraza leci - ma jedno tempo, niewiele się zmienia kompozycyjnie. "pjanej ochocie" - jak są takie problemy to technika wymusza zwolnienie frazy. Krzyk z dziecka jest zbyt zewnętrzny - doprowadzenie się do tego jest ok, ale potem jakbyś zaczynała od nowa tym krzykiem; (nie wiem jak to zrobić, możemy popróbować) - może nie jednorodny krzyk, tylko seria?
TERAZ: WSZYSCY - WYKONANIE W NAJWIĘKSZEJ MIERZE ZALEŻY OD INTERPRETACJI - Jak coś się nie broni, to trzeba zmieniać, sprawdzać na sobie. GRANIE to nie RZECZYWISTOŚĆ - potrzebna jest emocja, ale równie ważna jest KONTROLA TEMPA, FRAZY. Jesteśmy ZAWSZE w teatrze, a więc kopiujemy EMOCJE z Życia, ale KOMPOZYCJA jest TEATRALNA - to znaczy ma inny rytm (najczęściej szybszy, chyba że pojawia się psychologia, to znaczy coś się dzieje w pauzach co zmienia myślenie lub coś dzieje się w akcji, w ruchu) - podporządkowany całości (ze świadomością co było wcześniej co później, i jaki jest nadrzędny cel, CO MAM DO ZAŁATWIENIA, inną pauzę - nigdy nie równą - bo w teatrze nie wszystko ma taką samą WAGĘ, a pauza w jednym temacie w ogóle nie jest realistyczna - te teksty są (prawie) łączone - to znaczy pauza jest bardzo hermetyczna, żeby nie przeszkadzać sobie w prowadzeniu emocji.

Nie działa końcówka zbyt dobrze... niby to o to chodzi, ale kurcze nie działa... nie otwiera głowy...

wtorek, 18 listopada 2014

Woyzeck


W Teatrze Starym w Krakowie widziałem Woyzecka w reż. Grzegorczyka. Zacznę od tego, że opinie są różne (sic!), ale... to jest taki język teatralny, który mi imponuje, porusza, nie ma tam oczywistości, bardzo konsekwentnie prowadzona jest treść pomimo pozornej alogiki. Konstrukcja jest wielowymiarowa - dynamika skontrastowana ze statyką i jak to często bywa sceny statyczne wypadają lepiej od dynamicznych. Czytałem recenzję tego spektaklu, nie kumam jej. Dla mnie ten spektakl opowiada historie indywidualne o zagubieniu, o marnej kondycji moralnej tego świata, i o tym, że nie ma wyjścia z tego. Nie jest to odkrywcze, ale autentycznie porusza za sprawą fenomenalnego aktorstwa na serio.
Takim językiem sam chciałbym operować. Te poszukiwania idące w stronę bardzo ciekawych metafor z jednoczesnymi bardzo ostrymi zmianami napięć i nastrojów, naprawdę są pobudzające.
Do tego zobaczyłem Wiktora Logę - Skarczewskiego, którego pamiętam jako "miłego chłopca" z finału OKRu. Teraz to kawał aktora. Nawet może trochę bym pozazdrościł gdyby nie... refleksja, która miałem jak aktorzy wyszli do braw - tak świetne prawdziwe aktorstwo (naprawdę uruchamiające własne emocje) jakoś nie zostało docenione przez widzów. I aktorzy to czuli. W ogóle nie było radości na ich twarzach. W imię czego oni tak grają? Kto to zrozumie i odczuje?

piątek, 7 listopada 2014

jeszcze Władca...

Po co ja dałem im te krawaty wcześniej i koszule z dlugim rękawem. Przecież to ich postarza. Czy jestem aż tak głupi, żeby tego nie przemyśleć. To elementarna sprawa. Teraz jest dużo lepiej. (nauczyć się odejmować).

i wejść na scenę z tymi poprawkami.

Ostatnie festiwale w tym roku. Wystarczy tego.

Jutro Piotrków Tryb. - bardzo ciekawa obsada, znane teatry. Jedziemy z Dzieckiem, które ostatnio ma szczęście być zauważane znowu.
Pokazujemy na Monobloku Bon Voyage. W jury siedzi G.Wiśniewski - bardzo bym chciał usłyszeć co ma o tym do powiedzenia. To świetny reżyser.
i koniec. i wystarczy. i nagród i wszystkiego (15 nagród w tym roku - to sporo). Tyle się w tym roku wydarzyło.
Teraz trzeba pracować nad kolejnym wskoczeniem na wyższy poziom - Praca nad wokalem. Teraz każdy indywidualnie będzie pracować nad jednym utworem, plus spotkania grupowe z Jankiem. Do maja niczego nie zrobię nowego - tylko ten spektakl z Judytą. Będziemy grali to, co mamy. Zainteresuję się też festiwalem międzynarodowym. Żadnych wysiłków w stronę tego, co już umiemy. Tylko inwestycja w "nowe".
zdjęcie: Gorzów Wlkp - moje wejście w Bon Voyage.