poniedziałek, 18 listopada 2013

Recenzja z Kielc...

Jako kolejni na scenie zaprezentowali się nam aktorzy Chojnickiego Studia Rapsodycznego. Odegrali oni spektakl zatytułowany „Versus”. Jest to sztuka traktująca o tematyce tożsamości narodowej, ale i samotności oraz spojrzeniu na wojnę przez ludzi, którzy choć w niej nie uczestniczyli, to wiele przez nią stracili. Artyści w mojej opinii wznieśli się na wyżyny, wspaniałą grą aktorską potrafili zarówno rozśmieszyć widza, pouczyć, wzruszyć, a także zmusić do myślenia. Powiem szczerze, że jeśli kiedykolwiek znów będę miał sposobność do zobaczenia ich na scenie to na pewno skorzystam, a i Was czytelnicy do tego zachęcam. Olbrzymie brawa należą im się zarówno za warsztat jak i olbrzymie pokłady energii, które przelali na publiczność. Byli jednym z najjaśniejszych, wśród przecież tylu jasnych punktów tego Przeglądu.

Był to faktycznie spektakl wyjątkowy. 
Zdjecie zaczerpnięte z portalu Kreatura; autor: Michał Jaroń

piątek, 15 listopada 2013

inauguracja sali w II LO

Było pięknie. Ile te dzieciaki już umieją... niesamowite. Kilka wykonań doskonałych, bo są to własne głosy w sprawie.
Nie wszystko się udało - myślę o finale głównie i niektórych tekstach, ale na tym polega nasza praca. Nie poddawać się, bo się coś nie udało. Drążyć własną skałę dalej.
Dziś też jakoś inaczej spojrzałem na Słowo. Zrozumiałem, że Irena Jun ma rację - faktycznie pięknie dzieciaki mówią. Dbamy o to ciągle.
To był bardzo długi dzień - bo jeszcze mieliśmy próby mikołajka, ale za to JAKIE! Genialne. Wprowadzenie Piotra jest strzałem w 10, który pobudza też innych aktorów. Tak to jest, że oprócz wykonania ważne są TE momenty. Ja to już od dawna cenię i rozumiem. 
Wszyscy byli kontent. A ja nie wierzyłem, że to moje dzieci...
a to był H I T - Aga w finale.. ale mi sie podobało, choć spodziewałem się jakiegoś rozwiązania spontanicznego...

środa, 13 listopada 2013

Versus w Kielcach

Przejechaliśmy ponad 450 km razy dwa w dwa dni. To (za) dużo. Ale: nareszcie poszedł nam spektakl. Był dojrzały, nieprzegrany, i wiele się udało. Widz wszedł jak w masło od początku, więc aktorzy mogli pobrylować. Tym razem to oni decydowali o tym co się dzieje, a nie widz. Przeczytałem jakąś durną recenzję z tego grania, która mnie jakoś zdenerwowała,mimo, że jest dobra, ale w ogóle nie dotyka istoty. Ale to tylko recenzja.
Daria nareszcie inaczej, logicznie, podkreślając nastroje, nie pędząc bezmyślnie rytmicznie. Dominik nie przegrał sprawy - rozsądnie podawał treści w imię idei chciałoby się rzec.
Błażej coraz lepiej tyka Fransua. Oglądałem jaki rodzaj eksperymentu w nim zachodzi, i podoba mi się ten kierunek. Rozszerza w sobie emocje. Daje im szansę. Jeszcze Łukasz powinien iść w tę stronę (to znaczy w stronę pogłębiania siebie; grania bez widza) i będziemy mieli świetny zespół sprawnych aktorsko ludzi, zdolnych do zagrania wszystkiego. Lub prawie.
Teraz tylko grać...
Wytracam własną energię robiąc milion innych rzeczy, które mi są nie potrzebne. Zaskakująco przekładają się one na moją jakość myślenia. Jestem przyzwyczajony do "chodzenia" na wysokich obrotach, na szukaniu nietuzinkowych skojarzeń, więc takie proste teksty są łatwe. Tylko czy w tym czasie nie powinienem robić czegoś innego?
Prof. Bielunas wywrócił mój świat. Teraz koncentruję się dużo bardziej na szczegółach. W tym kontekście jestem bardzo ciekaw co będzie z "Bądź ze mna. Jestem". Windowisko nas trochę podłamało, ale przecież to dopiero początek.
Dobry to czas... mądry... czytałem wywiad z Viki w Czasie Chojnic i też tu jestem pod wrażeniem tego co powiedziała. Jak dojrzale.
....
Przed nami wystąpiła genialna IRENA JUN (w reżyserii SZAJNY!!!!), a po nas bardzo dobry Mąż i żona Kompani Mamro. Oba spektakle chce zaprosić. Irena Jun bardzo chwaliła aktorów. Przede wszystkim za ginące w teatrze zawodowym Słowo. 

wtorek, 5 listopada 2013

"Wszyscy święci" w Chojnicach

Wczoraj mieliśmy Teatr Polski z Bydgoszczy. Ludzie nie zawiedli - przyszli, mimo że tydzień temu był Drugi Pokój. Drugi Pokój wydaje mi się zbyt powierzchownie dotknął Herberta. Taki był podobno cel spektaklu - "zaznaczyć", ale w 30 minutowej formie mam się wrażenie niepełni (choć Ci ludzie cudni). Do tego dochodzi dźwięk, który był zamazany momentami. Muszą o to dbać. Warsztaty natomiast przemyślane i rewelacyjne.
Jeśli chodzi o Wszystkich Świętych, to bardziej podobało mi się Betlejem Polskie w reżyserii tego samego reżysera (choć oczywiście nazwa jest ni w 5 ni w 9). Spektakl ma lepsze tempo, mimo wszystko jest spójniejszy. Ten jest rozwleczony, brakuje mu wyrazistych konfliktów, budowania nastrojów. Ostatnie 5 minut jest genialne, w reszcie ja się nie odnajduję. Ale wszystkim (prawie) innym sie podobało bardzo. Jest tam wiele rzeczy drażniących jak aktor łamiący czwartą ścianę i opowiadający o świętych. Ostatnie 5 minut jest bardzo dobre, bo buduje obraz jak zwykli ludzie otaczają się kultem i to nie koniecznie religijnym. Zwykłe przedmioty nabierają znaczeń (prawie) sakralnych. Natomiast wymieszanie normalności z sakralnością choć wydaje się ciekawe buduje chaos dramaturgiczny.
Wszystko co dzieje się wcześniej jest arytmiczne, dużo niepotrzebnych (nierozwiązanych) sytuacji - jak scena kiedy lekarz sprząta stół, albo żona wyciąga się na stole przed pacjentem. Znowu mam takie wrażenie, że "jak chcecie to oglądajcie, ale nie musicie". Do tego jest dosyć zewnętrznie grane. Choć chyba taki jest zamysł. Ale to szkoda. Jednak chciałbym od Takiego teatru więcej. 
(Miło było spotkać Pana Rolanda Nowaka, którego pamiętam z Teatru Polskiego w Poznaniu - co to za świetny aktor; pamiętam bardzo dobrze "Księcia Niezłomnego" Calderona).