poniedziałek, 15 stycznia 2018

Pippi - pierwszy raz dla szkoły i drugie Czytasz Ty Czytam Ja


Rozwija nam się to czytanie. W zasadzie już prawie nie przypomina czytania, tym samym wytraca się pierwotny sens projektu. Wolałbym jednak, żebyśmy się tego trzymali. Tym razem nawet o tym nie wspomniałem. Kiedy powiedziałem swoją formułkę na końcu wszystkie dzieci zakochane w Pippi patrzyły już tylko na nią. 
Faktycznie to granie było tak dobre, że ja też odczułem potrzebę mówienia do dzieci a nie czytania. Dzieci po pierwszej piosence już kupiły Pippi i tak było do końca. 
Nie wyszły piosenki za dobrze - szczególnie druga - dodana, żeby nie nudzić tym tekstem o Argentynie. Ale to trzeba przećwiczyć po prostu i będzie ok. Nie dobra scena jest z rozdawaniem naleśników. Dramaturgicznie to nic nie znaczy, a ma swój duży minus - dzieciaki RZUCIŁY się na nie i z dwie minuty trwało zanim znowu zaczęły słuchać. Trzeba z tego po prostu zrezygnować. 
Dziewczynom dałem zadanie, żeby posprawdzały sobie interakcje. I, jak łatwo się było domyślić, nie wszystkie interakcje były udane:
- dzieci tak się wciągnęły, że były momenty kiedy nam roznosiły spektakl (kiedy krzyczały do Pippi 12 12 12!). W takich momentach trzeba się nauczyć uspokajać - zmieniać napięcie (podobnie było z Błażejem w pierwszym graniu Kazania). 
- w szkole wyszło poprzez próby interakcji, że w szkole trzeba mówić "proszę pani". I zrobiło się pedagogicznie zbyt. A przecież nam chodzi o niesamowitą Wolność Pippi. 
Mąka to oddzielny temat. Super jest ta scena dla dzieciaków, ale sprzątaliśmy tak długo... Znaleźć na to jakiś inny sposób, choć na razie nie wiem jaki. 
Zwrócono mi też uwagę (kilka dni później), że Studio robi się teatrem dla dzieci, bo najwięcej gramy właśnie dla nich ostatnio. Muszę to przemyśleć. Fakt, że robię te rzeczy myśląc o moich dzieciach. O tym, że jakoś tego w mieście brakuje. Jak chciałem gdzieś zabrać dzieciaki, to miałem duży problem. 



Przed nami nowe "Czytasz Ty Czytam Ja - Muminki do Poduszki". Bardzo fajną strukturę Ada wymyśliła. Myślałem, że skoro nie reżyseruje będę mógł sobie spokojnie grać, ale z jakiegoś powodu czuję więcej stresu niż zazwyczaj. Ja tam mam kilka linijek. Ale razem z Łukaszem zajęliśmy się pracą z młodymi. Najbardziej zależy mi, żeby oni kumali metodę pracy ze sobą. Ja im nie nakładam formy, tylko uczę myślenia. I to się jakoś sprawdziło. Poza jednym przypadkiem, gdzie trzeba by było zacząć od podstaw logiki. Natomiast dzieciaki, które z Ada od roku pracują są świetne. Zrobiły ogromny postęp. Otwarte, logiczne, pracujące i zaangażowane. Miło się patrzy. 

Forma może być trochę za długa, ale to się okaże. Na pewno jest tam dużo serca i tego co cenię najbardziej szczerości. Śmieszny jest Łukasz jako Ryjek. I on najbardziej rozluźnia sceny i wprowadza dynamikę. 


piątek, 5 stycznia 2018

"Przebudzenie" - Anthony de Mello

Jestem daleki od pouczania kogokolwiek. Nie umieszczam na fb pouczających treści, ale o tym chciałbym pamiętać i tym mogę się podzielić: (to się zgadza też z moją filozofią teatru; tę książkę czytałem jeszcze jak byłem studentem)

Niektórych z nas budzą bardzo twarde doświadczenia życiowe. Cierpimy tak bardzo, że się budzimy. Ale ludzie wciąż na nowo zderzają się z życiem. I kontynuują swój lunatyczny marsz. Nie budzą się nigdy. Nawet nie podejrzewają, że może być jakąś inna droga. Do głowy im nie przyjdzie, że może istnieć coś lepszego. A jednak, jeśli nawet nie zderzyłeś się wystarczająco z życiem i nie nacierpiałeś się dostatecznie, masz jeszcze jedna drogę prowadzącą do przebudzenia. Po prostu naucz się słuchać. Nie znaczy to, że musisz się ze mną zgadzać. To nie byłoby słuchanie. Wierz mi, tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia to, czy zgadzasz się ze mną czy nie. A to dlatego, że zgoda i niezgoda odnoszą się do słów, koncepcji, teorii. Nie mają nic wspólnego z prawda. Prawdy nie da się wyrazić słowami. Prawdę dostrzega się nagle, jako skutek przyjęcia określonej postawy. A więc możesz się nie zgadzać ze mną, a jednak dostrzec prawdę. Konieczna jest tu tylko otwartość, chęć odkrywania czegoś nowego. I to tylko jest ważne, a nie to, czy zgadzasz się ze mną lub nie. W końcu to, co tu przekazuje, to - nie da się ukryć - teorie. Żadna teoria nie pokrywa się całkowicie z rzeczywistością. A więc mogę ci mówić nie o samej prawdzie, ale o przeszkodach dotarcia do niej. Potrafię to opisać. Nie mogę natomiast opisać prawdy. Nikt nie może tego dokonać. Jedyne, co mogę opisać, to błąd - abyś mógł go porzucić. Jedyne, co mogę dla ciebie zrobić, to rzucić wyzwanie twej wierze i systemowi wierzeń, które cię unieszczęśliwiają. Jedyne, co mogę dla ciebie zrobić, to pomoc ci oduczyć się. Oto na czym polega uczenie się duchowości; oduczanie się prawie wszystkiego, czego cię nauczono. Jest to chęć oduczania się, umiejętność słuchania.
Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to większość ludzi, którzy słuchają jedynie po to, aby się utwierdzić w tym, co i tak wcześniej wiedza? Poobserwuj siebie wtedy, gdy do ciebie mówię. Często będziesz wstrząśnięty, może zszokowany, zbulwersowany, zirytowany, sfrustrowany.
A może powiesz: “Świetnie!
Czy słuchasz jedynie po to, by potwierdzić swe dotychczasowe przekonania? A może słuchasz, by odkryć coś nowego? To bardzo ważne, po co słuchasz. I jakże trudno śpiącym to odróżnić. Jezus głosił DOBRA nowinę, a jednak odrzucono ja. Nie dlatego, że nie była dobra, ale dlatego, że była nowa. Nie cierpimy rzeczy nowych. Nienawidzimy ich. Im szybciej to sobie uświadomisz, tym lepiej. Nie chcemy wiedzieć rzeczy nowych, jeśli nas niepokoją. Zwłaszcza, jeśli wymagają od nas zmiany nas samych. A najbardziej nie chcemy ich, gdy wymagają od nas stwierdzenia: “Myliłem się”. Pamiętam spotkanie z pewnym osiemdziesięciosiedmioletnim jezuita z Hiszpanii. Był moim profesorem i rektorem w Indiach trzydzieści czy czterdzieści lat wcześniej.
- Powinienem ciebie usłyszeć sześćdziesiąt lat temu - powiedział. - Coś ci powiem. Przez całe życie myliłem się.
Boże, usłyszeć coś podobnego! To jakby ujrzeć jeden z cudów świata. Panie i panowie, to jest wiara! Otwartość na prawdę, bez względu na konsekwencje, bez względu na to, dokąd ona prowadzi, i nawet jeśli nie wiadomo, dokąd cię zaprowadzi. To jest wiara! Nie tyle zbiór przekonań, co zawierzenie. Wiara daje nam olbrzymie poczucie bezpieczeństwa, zawierzenie natomiast jest niepewnością. Porzuć taka zadufana wiarę. Przygotuj się na to, by iść, i bądź otwarty. Szeroko otwarty! Jesteś gotów, by słuchać? Pamiętaj jednak: być otwartym nie oznacza bynajmniej, byś był naiwny; nie jest to równoznaczne z połykaniem wszystkiego, co mówią do ciebie. O nie! Musisz rzucić wyzwanie wszystkiemu, co mówię. Ale taki sprzeciw ma wypływać z twojej otwartości, a nie uporu. Sprzeciwiaj się wszystkiemu. Przypomnij sobie wspaniale słowa Buddy, kiedy powiedział:
Mnichom i uczonym nie wolno akceptować moich poglądów - z szacunku. Muszą je analizować tak, jak złotnik sprawdza jakość kruszca. Trąc, skrobiąc, pocierając i topiąc”.
Jeśli tak czynisz, słuchasz prawdziwie. Zrobiłeś następny wielki krok ku przebudzeniu. Pierwszym krokiem była gotowość przyznania się do tego, że nie chcesz się obudzić, że nie chcesz być szczęśliwy. Wiele w tobie opiera się czemuś takiemu. Drugim krokiem jest gotowość rozumienia i słuchania, kwestionowania całego twojego systemu wierzeń. Nie tylko wierzeń religijnych, tylko politycznych, tylko społecznych, tylko psychologicznych, ale ich wszystkich razem. Gotowość do przebadania ich na nowo, jak w opowieści Buddy.

wtorek, 2 stycznia 2018

"Panna Monroe. Ćma" - ostatni repertuarowy


Magdalenę Płanetę poznałem na pierwszym roku studiów. Braliśmy udział w Ogólnopolskim Konkursie im. Grochowiaka. Ona zajęła tam pierwsze miejsce, ja drugie. Henryk narzekał, że dostała pierwsze, bo była dziewczyną, a w jury sami faceci, ale ja wiedziałem, że ona (wtedy już studentka Akademii Teatralnej) była bardzo dobra. I bardzo szczera w recytacji. Przy takim poziomie to czysta przyjemność słuchać takich wykonań.  
W teatrze - w tym spektaklu - jest bardzo podobnie. Zapytałem ją o czym opowiada. I odpowiedź była szczera. Zgadza mi się to z tym, co widziałem. 
Spektakl ma bardzo prostą strukturę - właściwie prawie pozbawiony jest elementów stricte teatralnych. Wszystko wydarza się w tekście. Jednocześnie w tej prostoście można się odnaleźć. Poczuć empatię do bohaterki. Nie jest to też naiwne. Jest tam taki moment, kiedy aktorka zrywa spektakl. I mówi: "co... chcielibyście Marilyn Monroe w białej sukience i butach na obcasie?". To mnie najbardziej dotyka. Tu dostajemy Monroe w ostatniej fazie. Chyba dlatego ta dychotomia: aktorka - postać. Do tego prosty język teatru - nie przeszkadza, tylko wyciąga treść. 
Ja bym szukał tam formy (jak zawsze zresztą), ale ten spektakl to dobry przykład na to, że trzeba myśleć kategorią co przysługuje się spektaklowi. 
Była częściowa owacja na stojąco. Magda bardzo wdzięcznie opisała pobyt w Chojnicach. Trochę mieliśmy okazję pogadać.
To, co też ważne, to to, że sala nam się sprawdza coraz lepiej. 

czwartek, 21 grudnia 2017

charytatywnie


I have lately had a chance to find out how naive I have been in my sincerity, good intentions - in life that is. It's an eye-opener. At the same time, I am struggling to consciuosly change my way of life.
First, I was shocked. Then, I felt anger. Now... I look around and see so many people suffering. I see people who claim to know everything and are always right and... I'd rather remain naive.

We performed "Pippi" for this boy with laukemia - Łukasz Gradowski. But it's not enough. I would like to do more. We performed and we disappeared. And the boy still needs help. It's such a nuisance that we can do so little. Or perhaps there is a way. Maybe I need to talk to other people and make it a goal-oriented thing. Help one person from the beginning to the end. And then start helping another person.

I just fucking can't go past the fact that we do so little.




niedziela, 10 grudnia 2017

Fizycznie nosić ból

https://www.youtube.com/watch?v=bcoCpf_sMsg Andy opowiada jak buduje postać zaczynając od zlokalizowania miejsca, gdzie postać nosi ból (gollum - w gardle). Bardzo ciekawe. Gdzie nosi ból Fransua? Gdzie Romeo? Gdzie Diabeł z Kazania? 
Potem Andy pokazuje na przykładzie Conana jak zbudowałby postać koncentrując się na grzywce. Ciekawa metamorfoza. 
Trzeba by to było przenanalizować próbując to w różnych konfiguracjach. Może to pomysł na kolejną odsłonę Laboratorium? 

wtorek, 5 grudnia 2017

Odkrycia


Pauza - pomiędzy frazami logicznymi. Daje mi siłę i nie pędzę z frazami kolejnymi rozwijając emocje, tylko trzymam to na chwilę. Co to daje konkretnie? Buduje na NOWO myśl (zmienia się jej wykonanie), druga zaleta - dużo lepszy komunikat z widzem - "słyszę, jak do nich dociera".
Tego się będę trzymać. Na pewno nie na pauzy w wierszu w środku frazy.
Ciekawie eksperymentuje się z chłodną głową.

Teraz jest trudny moment. Ale dochodzi do mnie, że mogę coś z tym zrobić - tym razem dla kogoś innego. Wykorzystać ten trudny moment, żeby zacząć się śmiać. Może się uda. To znaczy:
(po Kazaniu potrzebne coś lekkiego:) 3 facetów grających podręczniki typu "Kobieta są z Wenus...". Roboczy tytuł spektaklu: "Zrozumieć".

"Grzeczna" idzie szybko. Trzeba zapanować nad tendencjami aktorki, bo się nie rozwinie. Struktura jest. Ciekawy pomysł. Jedna ciekawa sprawa, która wyszła z rozmów - że jak Lusia znika - to znika na kilka lat - i wraca jako "dojrzalsza" wersja siebie. I wtedy "ratuje" inne dzieci.
Pozbawiliśmy tekst dodatkowej pedagogiki. I dobrze się tego słucha. Jest sprytne w rozwiązaniach. I zaskakujące jakoś.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Kazanie XXI - zdjecie

Zdjęcie Daniela, które najbardziej mnie rusza.

i jeszcze to.


i to: z Doliny Issy Miłosza: "Jeśli mówię nieprawdę, niech Bóg mnie piorunem razi"


Kazanie XXI - po premierze


3 spektakle. Szybko się to rozwija. Trzeci spektakl spełniał już wszystkie moje wymagania. I nareszcie Błażej pokazał to, co pokazywał na próbach, ale musiałem z nim usiąść po pierwszym dniu i pogadać. Powiedziałem mu, że nie może w monodramie szukać poklasku widzów. Od razu to zrozumiał, i dwa ostatnie grania były już bardzo dobre - on rządził nastrojami. Nie podgrywał pod widzów. 
Pierwsze granie - zabrakło właśnie dojrzałości w wykonaniu. Za dużo rozluźnienia. Inaczej to ustawiliśmy. Trzecie natomiast doskonałe. Zachwycające aktorstwo. Dodałem scenę gdzie widzowie tańczą na imprezie zorganizowanej przez diabła. Podoba mi się. I interpretacyjnie. I jako eksperyment. 
Inne eksperymenty średnio się sprawdzają wobec widza: scena gdzie nic się nie dzieje - dopiero kiedy on przypomina widzowi o zadaniu, się sprawdza. Nuda pozostaje nudą. Choć chyba coś takiego właśnie było mi potrzebne. Spektakl, który rozkłada się w czasie. Gdzie jest czas. Można spokojnie przyjąć treść. 
Początek - gdzie celowo nie dałem żadnego konfliktu - jest ryzykowny. Ale z drugiej strony nieźle to się potem rozwija. 
Spektakl operuje prostym językiem teatru, ale zaskakujące jest to, że usunięcie elementów teatru zadziałało na korzyść myśli. Zrezygnowaliśmy z tej Ewy i grzechów. I to było dobre posunięcie. Ujednoliciło język. Zachowało dyscyplinę formalną.  
Dla mnie to jest najciekawsza moja rzecz. Najbardziej refleksyjna. Uczciwa. Jak żyć w tym świecie? Wymagania wiary, a rzeczywistość. Potrzeba wiary. To trudne. "A wy byście chcieli, żeby żadnego diabelstwa? Zuchwała myśl". No właśnie.
Udało się nikogo nie obrazić. Diabeł mówi nam szczerze. Przebranie księdza nie wychodzi naiwnie. Jest grany naprawdę, nie robiąc z niego debila, ani nie wyśmiewając go. Jest grany żarliwie. Serio.
Jestem bardzo ciekaw grania tego w seminarium. Ale to jeszcze trochę czasu. Teraz trzeba to grać. Niech dojrzewa. 
Chciałbym jeszcze zrobić spektakl o zatrzymaniu się w tym pędzie. Coś takiego, żeby ludzi mogli pooddychać. Ale nie wiem jeszcze. No i ten "drugi" temat. Ale to ja muszę zagrać. Łukasz mnie wyreżyseruje. 
Dobrze też, że odbyłem konsultacje z ks. doktorem. To też czuć w tej realizacji. Że ten aspekt religijny jest mądrzejszy. Muszę taki research robić zawsze. Z ludźmi od tematu. 


zdjecia: Daniel Frymark

Siedziałem sobie przed spektaklem. Puściłem wirujące światełka. Muzykę. I przez moment było mi dobrze. 

czwartek, 23 listopada 2017

Inspiracje

dlaczego to ma taką siłę?
bo rozumiemy motywację obu. Nie ma tu banału zła i dobra. Obaj mają rację. I nikt nie ma racji. Paradoks życia, który przyciąga do sztuki.