środa, 26 kwietnia 2017

drugie granie Terroryzmu


Dobrze się ogląda rozwój spektaklu. Konrad zaryzykował i to było ważne, bo myślę, że będzie inaczej podchodził do zadań aktorskich - z większą otwartością. Zobaczymy do czego go to doprowadzi. 
Zmieniliśmy samą końcówkę - teraz już wiadomo w finale po co tych dwóch przyszło do pasażera. Końcówka jest sama w sobie mocniejsza, a poza tym wydarza się w języku teatru, nie w gadaniu. Sam wydźwięk spektaklu się zmienił przez mocniejszy nacisk na dramat (niezamierzony). Od tego trzeba odejść.
Dziś robimy próbę aktu drugiego i dokładnie ustalimy sobie co bohaterowie mówią do siebie i gdzie są złamania nastrojów. Spróbuję też wyważyć to w ten sposób, żeby to było groteskowe - śmieszyło, ale też straszyło. Poszukam też w "innej" emocjonalności u Piotra i u Łukasza. Zobaczymy co tam jest. Mam cały asortyment narzędzi jak to można poprowadzić. W sumie to dziwne, że z niego nie korzystałem NIGDY! (poza jedną próbą Dziecka przed Legionowem, a i tak tylko ustawiłem rytmy pomiędzy scenami tekstowymi). 
19 maja zagramy Bon Voyage. To też będzie ciekawe czy coś się zmieniło w nas. 


czwartek, 20 kwietnia 2017

po pierwszym z dwóch grań popremierowych Terroryzmu

AKTUALIZACJA: Jak zwykle takie granie doprowadziło mnie do nowych odkryć! :) Dziś będzie ciekawie... love it!

Nie lubię jak mi się coś wymyka spod kontroli...mam poczucie, że zaczynam nie lubić teatru, tylko dlatego że to jest żywy organizm i jest nieprzewidywalny. Ale też obiektywnie muszę powiedzieć, że nauczyłem się przy tej pracy najwięcej. Od dawna nie miałem takich problemów z tekstem, i jestem pewny, że następnym razem już będę lepiej umiał sobie poradzić. Ten tekst stawiał opór, zmuszał do ciągłej weryfikacji założeń. I w zasadzie potrzebne mi kolejne próby, żeby dalej ustawiać w punkt.  
Muszę pracować z aktorami po kolei nad każdym aspektem i dokręcać śrubę mocniej. Nie ustawianie precyzyjniejsze skutkuje tragicznymi efektami. Z Łukaszem wystarczyło 5 minut, żeby zastanowić się wspólnie jak podbić atrakcyjność jednego fragmentu - i wystarczyło uznać, że dany fragment ma ciekawszy potencjał, zastanowić się co ona tam może mówić "pod" tekstem i rozwiązanie znalazło się "samo".
To, co ustawiliśmy w punkt działa, i nie zabija świeżości aktorów (czego zawsze bałem się przy ustawianiu). 
Potrzebna jest zawsze jednak "sytuacja teatralna" (nawet w scenach gadanych), żeby scena niosła. Do tego muszę pracować z aktorami nie pod kątem tego, co mówi tekst, ale jaką intencję ma aktor - nie jaką emocję, tylko co mówi NAPRAWDĘ "pod" danym tekstem. Tylko tak może pojawić się monolog wewnętrzny. Wtedy inaczej scena rozkłada się w czasie, inaczej nabudowuje się empatia widzów wobec bohaterów. 
To, co na razie udało się osiągnąć to bardzo dobrą groteskę - która śmieszy i straszy jednocześnie.


piątek, 14 kwietnia 2017

Terroryzm teaser 3

już za tydzień... 20 i 21 kwietnia (czwartek i piątek) o godz. 19.00 w Auli SP1 w Chojnicach. "Terroryzm 2.0". Zapraszamy!


wtorek, 21 marca 2017

Międzynarodowy Dzień Teatru 2017

25 marca (sobota) będziemy gościć ten właśnie spektakl. Ma on duże "wzięcie" w Polsce. Chłopcy pokazują to w Polsce. I nie dziwię się znając teksty Piotra. Są zabawne, nienaiwne, ciekawie skonstruowana fabuła i dramaturgia. 
Poznaliśmy się z Piotrem u niego na festiwalu gdzie graliśmy Bon Voyage (nagroda dla najlepszego aktora i najlepszego reżysera). Od razu wyczułem, że Piotr jest człowiekiem teatru z bardzo specyficzną energią i miłością. Jakoś tak się złożyło, że mówiłem do niego bracie, bo podobno tak wyglądaliśmy na scenie. Piotr ma poza tym doskonałe wyczucie co do spektakli - wszystkie zaproszone przez niego inscenizacje były na wysokim poziomie, co nie zawsze się zdarza. 
Warto zobaczyć ten spektakl. Sam konflikt jest arcyinteresujący - dwóch braci spotyka się na pogrzebie ojca. I nad trumną wyjaśniają sobie sprawy... świetne! 

poniedziałek, 20 marca 2017

bio-obiekt

Kantor:

"Pracując nad spektaklem Wielopole, Wielopole, tak opisał związek obiektu teatralnego z ciałem aktora (a równie często z ciałem manekina): „(…) Bio-obiekty nie były rekwizytami, którymi aktorzy się posługują. Nie były »dekoracjami«, w których się »gra«. Tworzyły z aktorami nierozdzielną całość. Wydzielały z siebie swoje własne »życie«, autonomiczne, nie odnoszące się do fikcji (treści) dramatu. To »życie« i jego objawy tworzyły istotną treść spektaklu. Nie była to fabuła, a raczej materia spektaklu. Demonstrowanie i manifestowanie »życia« tego bio-obiektu nie było przedstawianiem jakiegoś układu istniejącego poza nim. Było autonomiczne, a więc realne! bio-obiekt – dzieło sztuki”. Taką relację aktor – manekin – obiekt reprezentują na wystawie między innymi prace Maszyna tortur oraz Klatka."
źródło: Cricoteka.
Muszę tam pojechać... to bardzo ciekawe.  



środa, 15 marca 2017

Cezary Pazura - cytat

cytat: "aktorstwo to sprzedawanie swojej prywaty, dlatego trzeba dbać o jak swój najciekawszy charakter".
To niesamowicie ciekawe stwierdzenie do dyskusji. Nie będę pisać o tym, że można to potraktować jako przesadne uproszczenie. Biorę to zdanie jako tezę. I z mojego doświadczenia jest w tym dużo prawdy. Ekstrawertyczne osobowości dają więcej możliwości scenicznych. Nie wystarczy tylko czegoś zagrać. Trzeba się z tym "połączyć" - odnaleźć ten temat w sobie, dla siebie. To truizm jako stwierdzenie, ale jako praktyka aktorom trudno to wprowadzić w życie. Oni (my) już chcielibyśmy grać, zamiast dać sobie czas na zastanowienie po co gram. Co mi to daje. Co w tym temacie jest dla mnie. W spektaklu, który widziałem w PWST "Szantaż" w reżyserii Eweliny młodzi robią groźne miny (już absolwenci), silą się, nadymają, co jest zrozumiałe w ich wieku. Elementy prawdy udaje im się uzyskać najbardziej, kiedy rezygnują z gry. Stoją w bezruchu, nie są w centrum akcji. W jednej z recenzji tego spektaklu jest wzmianka, że starsi aktorzy "przykryli" młodych. Ta pani po prostu na nic się nie sili. Nie zmaga się. Raczej jest, a jednak jest poczucie, że gra, ale gdzieś umie to wypośrodkować. Tym samym jest bardziej organiczna, i bije z niej energia. Niczego nie musi... To zdanie mi już od dawna towarzyszy. Niczego nie musieć. To klucz.
foto: "Terroryzm" Andrzej Drelich

piątek, 3 marca 2017

muzyka - renesans

Techniki kompozytorskie: 
  1. GYMEL („śpiew bliźniaczy”; dodawanie dodatkowego głosu w odległości tercji
  2. FOUXBOURDON (rodzaj techniki trzygłosowej; do tercji dodaje się sekstet)
Orlando di Laso: Matona mi cara i (piekne) O che bono eccho

Dwie szkoły: 
KAMERATA FLORENCKA
SZKOŁA WENECKA (w Bazylice św. Marka na planie krzyża równoramiennego ustawione przeciwległe chóry - POLICHÓRALNOŚĆ)
przykład: Orlando di Lasso - "Ola, o che bon Eccho”, „Matona mia cara"





sobota, 25 lutego 2017

...zrozumieć sztukę

Od lat walczę, jeśli to jest właściwie słowo z przekonywaniem ludzi do teatru. Ale nie tylko do samego teatru - do języka, który wyróżnia (potencjalnie) teatr wśród innych dziedzin sztuki. Z racji miejsca w którym się znajduję oglądam bardzo różne rzeczy. Czytam je raczej - tzn jestem w stanie zdekodować, jeśli nie od razu, to po przemyśleniu. Nauczyłem się kontrolować momenty podczas oglądania, które mi się nie podobają wynikające z moich preferencji. Dzięki takiej samokontroli więcej wynoszę ze spektakli.
Ale co z innymi, których trudniej przekonać, może otworzyć, często pozbawiając jakichś elementów do których oni są przyzwyczajeni, i jak ich braknie, to zamyka im się głowa? A wystarczy wiedzieć więcej. Na przykład - o co chodzi w tym obrazie? Czy to jest sztuka? Trzeba na to pytanie odpowiedzieć teraz. Co widzimy?

Obraz Gottlieba.
Cały sens tego przypuszczam ukryty jest jednak w świadomości kompozycji tego obrazu. Zgodnie z zasadami percepcji to, co na dole widzimy bliżej. Ale jeśli kolorem jest czarny to wyraźnie widać tu, że oba elementy walczą o prym. Ta wiedza, zmienia postać rzeczy w postrzeganiu tego abstraktu. Tak mi się wydaje przynajmniej. Z teatrem jest dokładnie tak samo. Wiedza o współistnieniu elementów, ich wzajemnej zależności, przede wszystkim nieprzypadkowości tworzy inną percepcję u odbiorców. Nam jeszcze nie udało się stworzyć idealnie jednorodnego dzieła, którego wszystkie elementy się dopełniają. Tak jak widziałem to u Korsunovasa w "Mirandzie". To dzieło doskonałe. Tam czuję, jakby reżyser zaczynał od jakiegoś pustego pokoju i wstawiał "meble", które znaczą w tej historii. Myślę o tym intensywnie, bo takie są moje ambicje, ale też profesor Bielunas poprosił o przedstawienie 3 dzieł gdzie wyraźnie zmienia się dramaturgia przez dodanie "elementu". W tym spektaklu wszystko może być przykładem. 

Piscator - notatki

Piscator

Przeżył wojnę światową, co istotnie zmienia jego optykę patrzenia na świat. Jego teatr ma być teatrem rewolucyjnym, gdzie odbiorcą jest tłum. Twórca pojęcia Teatr Epicki.
Tekst nie jest najważniejszy - modyfikuje go pod kątem potrzeby czasu w którym przyszło mu żyć.
Sama jego sztuka ma strategię wywołania skandalu.
Spektakle:
„Hopla Żyjemy”, „Wojak Szwejk”, „Rasputin”, „Wojna i pokój” (kilka planów: na "scenie rozmyślań" każdy z głównych bohaterów ma stałe miejsce i monologuje, "scenie akcji" – gdzie toczą się kolejne epizody wątku powieściowego i "scenie losu" (Schicksals-Bühne) – na której dzięki niezwykłej pomysłowości rozwiązań rozgrywają się całe bitwy i występują wielkie postacie historyczne. Łącznikiem całości jest ów komentator, pełniący zarazem funkcje reżysera, inspicjenta, współaktora). Pojęcie: „Zeittheater” -  dokument polityczny epoki, naładowanie problemami dnia obecnego,  zadanie reżysera - "umiejętność kształtowania przestrzeni scenicznej i jej kompozycji plastycznej, wyrażającą się zarówno w sposobie oświetlenia, jak i twórczej inspiracji aktorów”. Wykorzystywał film: jako komentarz do akcji scenicznej, perspektywiczne przedłużenie sceny, do wizji poetyckich, do łączenia epizodów akcji.Koncepcje przestrzeni: trójwymiarowo - konstrukcja w „Hopla Żyjemy” (plany gry)
filmy animowane w „Przygodach Wojaka Szwejka” 
sferyczna kula po obrocie odsłaniająca inny fragment: 

ruchome taśmy poruszające się w różnych kierunkach dających różne możliwości
Do tego projekt TEATRU TOTALNEGO Gropiusa, aby móc dowolnie ustawiać scenę i widownię (nie zrealizowane).

To co jeszcze dla mnie jest ciekawe: to przeskalowanie planów filmowych - różnice wielkości twarzy (chociażby) jest silnie plastycznie uruchamiające (mnie) poprzez zestawienia elementów większych (filmowych) z mniejszymi „realistycznymi”: 

Ergo - film nie jest tylko kwestią informacji (politycznej - kroniki), ale wpisuje się w plastykę przedstawienia. Tak to odczuwam. 
Bardzo ciekawa jest projekcja tylna w poniższym przypadku: to wycięcie przestrzeni scenicznej nadaje głębię i uruchamia wizualnie cały obraz: