poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"Malala"

Tę książeczkę można przeczytać w godzinę. Opisuje losy tytułowej bohaterki, która postanowiła sprzeciwić się autorytatywnej władzy talibów. 
Zapłaciła za swój bunt strzałem w twarz. Przeżyła. To zmobilizowało ją do dalszych starań na rzecz równouprawnienia, choć wolałbym powiedzieć "sprawiedliwości". 
Naprawdę warto przeczytać tę książkę. 

Jest tam jeszcze jedno ważne pytanie - o walkę o własne przekonania. Widziałem, jak jakiś młody chłopak (Polak) rwie flagę Unii Europejskiej w sejmie. Bez konsekwencji. Z uśmiechem na twarzy. To jest bardzo dalekie od standardów Malali - dziewczyny, której groziła śmierć, która miała milion wątpliwości, która bała się o swoje życie i swoich bliskich. 

Nie ma tego w książce explicite - ale szacunek to jest coś, czego się trzeba nauczyć (jej ojciec był szanowanym aktywistą). Ona walczy w bardzo szlachetny sposób. Nie ma tam zdania, które ma na celu obrażanie drugiej strony. Skupia się na faktach. Kiedy odbiera Pokojową Nagrodę Nobla jest w tej dziewczynie powaga. Jak diametralnie różne wydają mi się postawy tego chłopaka i jej. A jednak taki dyskurs właśnie najczęściej prowadzimy. (To, co dzieje się obecnie w Stanach, przechodzi ludzkie pojęcie). 

W życiu różnie bywa. To oczywiste. Warto jednak - być może jako inspirację - przeczytać Malalę.  




sobota, 11 sierpnia 2018

1. rocznica Nawałnicy

Dziś 1. rocznica Nawałnicy. Rytel zorganizował bieg w podziękowaniu dla tych, którzy pomagali. Ja też pomagałem i pobiegłem (i dobiegłem; 10,5 km; 215 uczestników). 

Pamiętam jakby to było wczoraj, jak deszcz wciskał się w okna. Nikt nie wiedział, co się tak naprawdę dzieje. 
A jeszcze wyraźniej pamiętam, kiedy dzień później wybiegłem do Parku 1000-lecia i zobaczyłem tę tragedię. (Choć to nic w porównaniu z tym co w Rytlu chociażby). Widziałem tego dnia dzieci, które z niedowierzającym wzrokiem wyjmowały komórki i robiły zdjęcia. Łatwiej było rejestrować rzeczywistość telefonem niż własnym przerażonym wzrokiem. 
Dołączam zdjęcia z dziś i „wtedy”. Pamiętamy o tym wszystkim - to znaczy nie tylko o tragedii ludzi, ale też o zrywie społeczeństwa, które nagle rzuciło wszystko i postanowiło pomóc nieznanym ludziom. Ja nawet nie wiedziałem, że kiedy ja pomagałem przewozić sprzęt, Łukasz 10 km ode mnie też pomagał, choć wcale o tym nie rozmawialiśmy. Należą się  podziękowania wszystkim, którzy przysłużyli się „odbudowie po”. 

Nie wyobrażam sobie, co przeżyły dzieciaki w lesie w Suszku. Nawet nie chce sobie wyobrażać. 
Pogoda przypomniała dziś o sobie. Druga część biegu odbyła się w deszczu i burzy. W jaki dzień powinna być burza, jeśli nie w ten - ku pamięci. 





A tak było wtedy. Zdjęcia robiłem ja. 







Jestem bardzo ciekaw, jakie historie przydarzyły się innym ludziom podczas Nawałnicy...
Dziękuje za maile.   

środa, 8 sierpnia 2018

"Głód" cz.3

Z lenistwa umieszczam zdjęcia. Daje do myślenia?



wtorek, 7 sierpnia 2018

"Głód" Caparrosa cz.2

Wracam do książki. Nie czytam już po raz drugi tego, co pamiętam. Koncentruję się na zapamiętaniu innych fragmentów. 
Dziś natrafiłem na takie zdanie: "...Jakby należało szanować tradycję tylko ze względu na jej wątpliwą zasługę bycia tradycją".

To stwierdzenie jest dosyć niebezpieczne w dzisiejszym świecie - należy przecież szanować kulturę innych krajów. Autor odwołuje się do przykładu z islamu: tylko mąż ma prawo oglądać swoją kobietę, a więc one muszą chodzić zakryte po ulicach. Taka tradycja. (Brzmi jak patriarchalny przesąd wymyślony przez facetów, żeby było im łatwiej lub przyjemniej/ale nie można wykluczyć, że to część jakiegoś większego planu, którego my europejczycy nie jesteśmy w stanie zrozumieć).

Przykład, który podaje Caparros jest jeszcze - chciałem napisać "do zniesienia" - ale to źle podsumowuje to wszystko. Powiedzmy, jest to część odrębności kulturowej. 
Autor przytacza jednak inne przykłady z Indii: jeszcze 20 lat temu rząd (!) nie pozwalał wykonywać prenatalnego USG. Wiele par podejmowało więc decyzję o "aborcji selektywnej" - niezła nazwa na proceder następujący - jeśli miała urodzić się dziewczynka - rodzina decydowała się często na aborcję. (20 lat temu!) 
Nie mogę w to uwierzyć, choć im starszy jestem, coraz szerzej otwierają mi się oczy na Nasze "możliwości". 

Jeszcze jedno zdanie z Caparrosa: "... czasem piękno leży w ilości, w tym, że dociera do wszystkich: etyka staje się formą estetyki". Do zapamiętania. Taki jest mój pogląd o teatrze (i kulturze): docierać do wszystkich. Starać się przekonać ludzi. Dotrzeć do nieprzekonanych.








AKTUALIZACJA postu "Dziecko charytatywnie"

Dowiedziałem się przed chwilą, że razem tego wieczoru (łącznie z dorzuconymi pieniędzmi z welonu Państwa Młodych) wyszło 3.700 zł. Bardzo się cieszymy, że byliśmy częścią tej akcji. I dziękujemy Państwu za hojność.
Ładnie powiedział Błażej ze sceny, żeby Państwa "datki" były tak szczodre jak Państwa brawa. I były.
Błażej specjalnie przyjechał z Gdańska, żeby zagrać, a Piotr... ma trójkę dzieci. W tym jedno malusieńkie - wypisz wymaluj przesłanie naszego spektaklu.


 zdjęcie zrobione tego wieczoru/a (zdaje się, że obie formy są w tym przypadku dopuszczalne).
Ciągle można dokonywać wpłat. Trzy posty wcześniej umieściłem plakat z danymi Oliwki.


niedziela, 5 sierpnia 2018

"Dziecko" charytatywnie

Po raz kolejny zagraliśmy "Dziecko dla początkujących" na zewnątrz. Ostatni raz w plenerze graliśmy ten spektakl i wyszło doskonale. Teraz było w miarę ok, choć były błędy;
do poprawy i aktorsko i reżysersko:
- ubieranie lalek w pieluchę; to ma słabą puentę i jeszcze gorszy przebieg. 
- puenty dziesięć powodów (powód "w toalecie" - zupełnie niejasny)
- zadbać o koncentrację przed spektaklem

Jednak okoliczność grania były ciekawe. Po pierwsze znowu mogliśmy zrobić coś dla innych. Po drugie kiedy przyjechaliśmy do amfiteatru - obok odbywało się wesele (w piątek). Było niesamowicie głośno (jak to na weselu) i radośnie. Para młoda zachowała się jednak bardzo przyzwoicie na 45 minut ściszyli muzykę - dopasowali jedzenie tortu do naszego spektaklu. "Tego jeszcze nie grali" - pomyślałem. 

Zebraliśmy (z tego co mi wiadomo) 3.000 zł. Ale to nie wszystko: para młoda postanowiła przekazać wszystko to, co udało im się zebrać w welonie. Może to dobry sposób, żeby zacząć życie małżeńskie. W każdym razie trzymam za nich kciuki. 
To oznacza, że zostało już tylko ok. 10.000 zł do zebrania dla Oliwki. Oby się udała jej wymarzona operacja w USA. 

Można wpłacać pieniądze; info na plakacie we wcześniejszym poście. 

piątek, 3 sierpnia 2018

Niesamowite.

Joyner Lucas - I'm not Racist. Nic mnie ostatnio tak nie powaliło jak to.
Dla wszystkich, których interesuje to, co dzieje się ze światem.
https://www.youtube.com/watch?v=43gm3CJePn0

wtorek, 31 lipca 2018

Dziecko dla Początkujących dla Oliwki


Umieszczam jeszcze film z youtube'a. Charlize Theron opowiada o tym, jak trudno wychowywać dzieci. Z taką intencją powstał nasz spektakl. Z takiej iskry się wywodzi - dokładnie tak jak ona o tym opowiada.