wtorek, 21 marca 2017

Międzynarodowy Dzień Teatru 2017

25 marca (sobota) będziemy gościć ten właśnie spektakl. Ma on duże "wzięcie" w Polsce. Chłopcy pokazują to w Polsce. I nie dziwię się znając teksty Piotra. Są zabawne, nienaiwne, ciekawie skonstruowana fabuła i dramaturgia. 
Poznaliśmy się z Piotrem u niego na festiwalu gdzie graliśmy Bon Voyage (nagroda dla najlepszego aktora i najlepszego reżysera). Od razu wyczułem, że Piotr jest człowiekiem teatru z bardzo specyficzną energią i miłością. Jakoś tak się złożyło, że mówiłem do niego bracie, bo podobno tak wyglądaliśmy na scenie. Piotr ma poza tym doskonałe wyczucie co do spektakli - wszystkie zaproszone przez niego inscenizacje były na wysokim poziomie, co nie zawsze się zdarza. 
Warto zobaczyć ten spektakl. Sam konflikt jest arcyinteresujący - dwóch braci spotyka się na pogrzebie ojca. I nad trumną wyjaśniają sobie sprawy... świetne! 

poniedziałek, 20 marca 2017

bio-obiekt

Kantor:

"Pracując nad spektaklem Wielopole, Wielopole, tak opisał związek obiektu teatralnego z ciałem aktora (a równie często z ciałem manekina): „(…) Bio-obiekty nie były rekwizytami, którymi aktorzy się posługują. Nie były »dekoracjami«, w których się »gra«. Tworzyły z aktorami nierozdzielną całość. Wydzielały z siebie swoje własne »życie«, autonomiczne, nie odnoszące się do fikcji (treści) dramatu. To »życie« i jego objawy tworzyły istotną treść spektaklu. Nie była to fabuła, a raczej materia spektaklu. Demonstrowanie i manifestowanie »życia« tego bio-obiektu nie było przedstawianiem jakiegoś układu istniejącego poza nim. Było autonomiczne, a więc realne! bio-obiekt – dzieło sztuki”. Taką relację aktor – manekin – obiekt reprezentują na wystawie między innymi prace Maszyna tortur oraz Klatka."
źródło: Cricoteka.
Muszę tam pojechać... to bardzo ciekawe.  



środa, 15 marca 2017

Cezary Pazura - cytat

cytat: "aktorstwo to sprzedawanie swojej prywaty, dlatego trzeba dbać o jak swój najciekawszy charakter".
To niesamowicie ciekawe stwierdzenie do dyskusji. Nie będę pisać o tym, że można to potraktować jako przesadne uproszczenie. Biorę to zdanie jako tezę. I z mojego doświadczenia jest w tym dużo prawdy. Ekstrawertyczne osobowości dają więcej możliwości scenicznych. Nie wystarczy tylko czegoś zagrać. Trzeba się z tym "połączyć" - odnaleźć ten temat w sobie, dla siebie. To truizm jako stwierdzenie, ale jako praktyka aktorom trudno to wprowadzić w życie. Oni (my) już chcielibyśmy grać, zamiast dać sobie czas na zastanowienie po co gram. Co mi to daje. Co w tym temacie jest dla mnie. W spektaklu, który widziałem w PWST "Szantaż" w reżyserii Eweliny młodzi robią groźne miny (już absolwenci), silą się, nadymają, co jest zrozumiałe w ich wieku. Elementy prawdy udaje im się uzyskać najbardziej, kiedy rezygnują z gry. Stoją w bezruchu, nie są w centrum akcji. W jednej z recenzji tego spektaklu jest wzmianka, że starsi aktorzy "przykryli" młodych. Ta pani po prostu na nic się nie sili. Nie zmaga się. Raczej jest, a jednak jest poczucie, że gra, ale gdzieś umie to wypośrodkować. Tym samym jest bardziej organiczna, i bije z niej energia. Niczego nie musi... To zdanie mi już od dawna towarzyszy. Niczego nie musieć. To klucz.
foto: "Terroryzm" Andrzej Drelich

piątek, 3 marca 2017

muzyka - renesans

Techniki kompozytorskie: 
  1. GYMEL („śpiew bliźniaczy”; dodawanie dodatkowego głosu w odległości tercji
  2. FOUXBOURDON (rodzaj techniki trzygłosowej; do tercji dodaje się sekstet)
Orlando di Laso: Matona mi cara i (piekne) O che bono eccho

Dwie szkoły: 
KAMERATA FLORENCKA
SZKOŁA WENECKA (w Bazylice św. Marka na planie krzyża równoramiennego ustawione przeciwległe chóry - POLICHÓRALNOŚĆ)
przykład: Orlando di Lasso - "Ola, o che bon Eccho”, „Matona mia cara"





sobota, 25 lutego 2017

...zrozumieć sztukę

Od lat walczę, jeśli to jest właściwie słowo z przekonywaniem ludzi do teatru. Ale nie tylko do samego teatru - do języka, który wyróżnia (potencjalnie) teatr wśród innych dziedzin sztuki. Z racji miejsca w którym się znajduję oglądam bardzo różne rzeczy. Czytam je raczej - tzn jestem w stanie zdekodować, jeśli nie od razu, to po przemyśleniu. Nauczyłem się kontrolować momenty podczas oglądania, które mi się nie podobają wynikające z moich preferencji. Dzięki takiej samokontroli więcej wynoszę ze spektakli.
Ale co z innymi, których trudniej przekonać, może otworzyć, często pozbawiając jakichś elementów do których oni są przyzwyczajeni, i jak ich braknie, to zamyka im się głowa? A wystarczy wiedzieć więcej. Na przykład - o co chodzi w tym obrazie? Czy to jest sztuka? Trzeba na to pytanie odpowiedzieć teraz. Co widzimy?

Obraz Gottlieba.
Cały sens tego przypuszczam ukryty jest jednak w świadomości kompozycji tego obrazu. Zgodnie z zasadami percepcji to, co na dole widzimy bliżej. Ale jeśli kolorem jest czarny to wyraźnie widać tu, że oba elementy walczą o prym. Ta wiedza, zmienia postać rzeczy w postrzeganiu tego abstraktu. Tak mi się wydaje przynajmniej. Z teatrem jest dokładnie tak samo. Wiedza o współistnieniu elementów, ich wzajemnej zależności, przede wszystkim nieprzypadkowości tworzy inną percepcję u odbiorców. Nam jeszcze nie udało się stworzyć idealnie jednorodnego dzieła, którego wszystkie elementy się dopełniają. Tak jak widziałem to u Korsunovasa w "Mirandzie". To dzieło doskonałe. Tam czuję, jakby reżyser zaczynał od jakiegoś pustego pokoju i wstawiał "meble", które znaczą w tej historii. Myślę o tym intensywnie, bo takie są moje ambicje, ale też profesor Bielunas poprosił o przedstawienie 3 dzieł gdzie wyraźnie zmienia się dramaturgia przez dodanie "elementu". W tym spektaklu wszystko może być przykładem. 

Piscator - notatki

Piscator

Przeżył wojnę światową, co istotnie zmienia jego optykę patrzenia na świat. Jego teatr ma być teatrem rewolucyjnym, gdzie odbiorcą jest tłum. Twórca pojęcia Teatr Epicki.
Tekst nie jest najważniejszy - modyfikuje go pod kątem potrzeby czasu w którym przyszło mu żyć.
Sama jego sztuka ma strategię wywołania skandalu.
Spektakle:
„Hopla Żyjemy”, „Wojak Szwejk”, „Rasputin”, „Wojna i pokój” (kilka planów: na "scenie rozmyślań" każdy z głównych bohaterów ma stałe miejsce i monologuje, "scenie akcji" – gdzie toczą się kolejne epizody wątku powieściowego i "scenie losu" (Schicksals-Bühne) – na której dzięki niezwykłej pomysłowości rozwiązań rozgrywają się całe bitwy i występują wielkie postacie historyczne. Łącznikiem całości jest ów komentator, pełniący zarazem funkcje reżysera, inspicjenta, współaktora). Pojęcie: „Zeittheater” -  dokument polityczny epoki, naładowanie problemami dnia obecnego,  zadanie reżysera - "umiejętność kształtowania przestrzeni scenicznej i jej kompozycji plastycznej, wyrażającą się zarówno w sposobie oświetlenia, jak i twórczej inspiracji aktorów”. Wykorzystywał film: jako komentarz do akcji scenicznej, perspektywiczne przedłużenie sceny, do wizji poetyckich, do łączenia epizodów akcji.Koncepcje przestrzeni: trójwymiarowo - konstrukcja w „Hopla Żyjemy” (plany gry)
filmy animowane w „Przygodach Wojaka Szwejka” 
sferyczna kula po obrocie odsłaniająca inny fragment: 

ruchome taśmy poruszające się w różnych kierunkach dających różne możliwości
Do tego projekt TEATRU TOTALNEGO Gropiusa, aby móc dowolnie ustawiać scenę i widownię (nie zrealizowane).

To co jeszcze dla mnie jest ciekawe: to przeskalowanie planów filmowych - różnice wielkości twarzy (chociażby) jest silnie plastycznie uruchamiające (mnie) poprzez zestawienia elementów większych (filmowych) z mniejszymi „realistycznymi”: 

Ergo - film nie jest tylko kwestią informacji (politycznej - kroniki), ale wpisuje się w plastykę przedstawienia. Tak to odczuwam. 
Bardzo ciekawa jest projekcja tylna w poniższym przypadku: to wycięcie przestrzeni scenicznej nadaje głębię i uruchamia wizualnie cały obraz: 


wtorek, 21 lutego 2017

Marilyn, pies, pasażer (terroryzm)

Jaka jest zależność między tymi trzema tematami? Punktem odniesienia jest oczywiście Pasażer. Ani spektakl, ani sam tekst nie łączy tych elementów. W moim spektaklu jest delikatna próba, ale zbyt delikatna, żeby widzowie skojarzyli te dwie sprawy. 
Czwarty akt kończy się śpiewem Pułkownika "Happy Birthday" i komentarzem, że "takiemu człowiekowi trzeba pomóc, zorientować się co jest grane". Od razu przechodzimy (na muzyce do której śpiewał) do aktu piątego gdzie widzimy pasażera, którego wina nie jest jeszcze udowodniona, ergo ta "zależność" dzieje się a priori (znowu), więc ciężko widzowi o tym myśleć. 
Ta scena jest wystarczająco silna, żeby się wyróżniała, ale muszę to jeszcze sprawdzić. 
W 5 akcie "diabły" mówią mu "że każdy szykuje sobie to, na co w końcu zasługuje, nie od razu oczywiście, jak w zwolnionym tempie". Interpretacyjnie to się oczywiście łączy z historią Marilyn. Ale nie uwypuklamy tego w spektaklu. Nawet gdybym chciał to wyraziściej połączyć, to nie wiem jak. Ciągle myślę, że rozwiązanie i postawienie tezy zależy od aktu pierwszego, który wymaga przepisania.
I to jest na teraz zadanie.
zdjęcie: Daniel Frymark

środa, 15 lutego 2017

La la land

Co ważniejsze? Snuje się za mną to pytanie...

niedziela, 12 lutego 2017

po premierze


...jeszcze potrzebne zmiany w pierwszym akcie. Jaśniej trzeba to opowiadać. Ale to się rozwija. Drugie granie już jest bliskie tego czego od tego oczekuje. Na aktorów dobrze działa, bo prowokuje do szukania wobec tematu. Nie zawsze na razie trafione, ale poszukiwania cenne (juz Lukaszowi otworzyly glowe, bo nie trzyma sie tonacji). Jesli uda sie to grac regularnie, to oni przez ten spektakl beda sto razy lepsi niz byli.
Jest we mnie ciekawosc dokad to nas zaprowadzi.
Nie moge sie tez oszukiwac, popelnilem bledy. Pierwszy akt nawet tak uproszczony nawet dla mnie nie jest łatwy. Oczywiscie mozna zalozyc, ze nie wszystko ma byc latwe. Ale ja chce zeby widz szedl za tym. A co wazniejsze - trzeba zbudowac sytuacje, zeby byla wieksze zrozumienie bohatera. tzn dzialania "dwoch" prowadzą do jakiejs empatycznej sytuacji... to trudne, ale mozliwe. Jestem ciekaw.
Piaty akt - precyzyniej poczatek. Dokaldniej sprecyzowac o co chodzi. Reszta ciekawa.
zadanie: przejac sie bohaterem w pierwszym akcie.

Sa tam koncertowe grania aktorów. :)
zdjecie: Daniel Frymark