niedziela, 27 marca 2016

Miedzynarodowy Dzień Teatru.

To prawda. :)

piątek, 25 marca 2016

II Bitwa


obecnie co innego mnie "zajmuje". ale może się do tego czasu otrząsnę jakoś. I skupię. Swietnie, ze to sie wydarzy. To na pewno.

wtorek, 22 marca 2016

Zmarł jeden z moich wykładowców

Dziś zmarł Andrzej Makowiecki. Mój wykładowca z akademii teatralnej. Pamiętam go jako ironicznego faceta otwarcie komentującego politykę. Z dużym polotem. Świetnie mówiącego. Miał tylko 72 lata, ale pamiętam też, że miał problemy z sercem. Ta informacja zginie w porównaniu do wagi zamachu w Belgii.  
Bardzo lubiłem go. Podobała mi się jego otwartość i wyluzowanie. (choć ostrych słów używał komentując Polskę).
Trochę mi wstyd, że tylko tyle mogę powiedzieć. Taki krótki  nekrolog... ale pamiętam go tak wyraźnie.

poniedziałek, 21 marca 2016

Czytasz Ty - Król Maciuś 1

Trochę zapomniana juz pozycja... jestem w trakcie robienia adaptacji na scenę, ale w formie Czytasz Ty, Czytam Ja. Wprowadzam sporo propozycji inscenizacyjnych, zeby uruchomić to w obrazie. 
Zupełnie przypadkowo (choć może nie do końca) wychodzi mi historia o bezsensie wojny i trudnościach rządzenia - tzn ta książka jest o tym, ale podbijam to rozwiązaniami. Jakoś (nie)chcący myślę o położeniu w którym znajduje się nasz prezydent. Lojalność wobec partii kontra cały naród. I obdarzam go w tej historii bardzo ludzkimi odruchami. To jest zgodne z tym, w co wierzę - że nie ma ludzi złych. Mamy za mało informacji o tym, kim są inni ludzie i jaka jest ich motywacja. Ciągle myślę o moim "ulubionym" blogerze i prawda jest taka, że nie znam jego motywacji - co się kryje za tą otwartą nienawiścią (której on nawet nie rozpoznaje jako takiej).
Maciuś w tej historii uczy się rządzenia, coraz więcej rozumie z tego, co dzieje się wokół niego. I zaskakują go konieczności wynikające z funkcji. 
Polityka... 
świetna okładka... poproszę Dankę, żeby zrobiła podobną koronę.
  

czwartek, 17 marca 2016

SOLO - Olsztyn

Grzegorz Szlanga
17 marca 2016


IV Olsztyńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora - SOLO

Tego festiwalu nie da się zapomnieć, tak jak bywają spektakle, które długo szwędają się po głowie, i przypominają się w nieoczekiwanych momentach. Jest coś w tym festiwalu z jakości dobrego spektaklu - poczucie, że wszystko przynależy do całości i jest konieczne dla ostatecznego efektu. Promocja imprezy, wybór spektakli konkursowych, zakwaterowanie, timing spektakli, obecność i dobra energia widzów.
Już dawno nie wyjeżdżałem z imprezy teatralnej tak zainspirowany i chętny do kolejnych działań. Spektakle były tak zróżnicowane jeśli chodzi o materię teatralną, unikalny język teatru, że oglądanie czterech spektakli jednego dnia było przechodzeniem pomiędzy wyobraźniami twórców. 
Wojtek Kowalski - doskonały aktor, który poraża szczerością frazy, dba żeby w jego spektaklu był zdrowy balans pomiędzy serio i nie serio. Do tego doskonale podany temat, trochę oniryczna forma wspomnień komunizmu, żeby wreszcie dojść do naszych czasów i wyrzucić z siebie „dziś już nie będzie poniedziałek ja, wtorek ja, środa ja” (czy to przypadek, że akurat Gombrowicz?), „dziś będzie poniedziałek my, wtorek my…”, „W dzień i w nocy”. Dłonie pani, która siedziała obok mnie nawet nie drgnęły do braw. To jakoś zrozumiałe. Ten spektakl mocno uderza w polskość jaką przeżywamy - nowe „misyjne uprawianie polityki”, a cały finał z twarzą bohatera pomazaną w barwy polskiej flagi. 
Przemysław Wasilkowski - przeczytałem w opisie, że będą tam teksty Becketta. Może za słabo go znam, ale wydaje mi się, że prawidłowo rozpoznaję Sarahę Kane „Psychosis” i „Hamleta” Szekspira. Studium człowieka w depresji. Nieodkrywcze, ale dobrze zagrane. Wyczuwalny jest niepokój aktora. Zabieg samotności nagrywany na kamerze. To świetnie się sprawdza. Nauczyłem się od pana Przemysława, że czas może być przyjacielem w teatrze. Mam jakieś skojarzenia ze spektaklami Lupy (lub scenami z filmu Hanekego „Miłość”), gdzie sceny ciągną się, ale dzięki temu lepiej rozumiem psychologię postaci (a może i nawet swoją własną).  W spektaklu pada zdanie: „jeszcze nigdy nie spotkałem sie sam ze sobą”. No comment. 
 Łukasz Pawłowski - młody aktor. Spektakl zaczyna sie farsowo, a za chwilę nachodzą na siebie takie obrazy, które pozornie nie budują spójnego obrazu - ta niespójność początkowo drażni, bo trudno przypisać znaczenie poszczególnym scenom (wina chyba leży po stronie początku - sugestia farsy jest tak silna, że późniejsza fragmentaryczność może widza zgubić). Potem jednak wszystko zaczyna się składać - prawdopodobnie oglądamy sceny z życia aktora, które składają sie na dosyć intymną wiwisekcję jego osobowości. Surrealistyczna scenografia pomaga zrozumieć zamysł reżyserki. Są tam doskonałe sceny: matka oglądająca telewizję, i głos dziecka (aktora w młodości), który pyta się „czy jeszcze biegasz”. Co to za doskonały zabieg i tylko teatr daje taką możliwość „porozmawiania ze sobą sprzed lat”. Chciałoby się zapytać „co się stało”… „co się stało, że jesteś tym kim jesteś”. Bardzo dobrze to rozumiem.  Gdzieś po drodze jest też credo artystyczne twórców: „trzeba stać tyłem do widowni, do jej oczekiwań, a przodem do piękna”. To naprawdę bardzo artystyczny spektakl. Ryzykowny poprzez ten fragmentaryczny, dość abstrakcyjny język, ale kiedy zacznie się go „czytać”, to oglądanie staje się przyjemnością. Faktycznie jest to rzecz, która staje tyłem do widza”. I na pewno część widzów tego nie zaakceptuje. (Prawie) nikt nie lubi jak się od niego odwracamy plecami. 

Wreszcie Sebastian Ryś - prawdziwa wisienka na torcie… CDN


poniedziałek, 7 marca 2016

Wymiana Doświadczeń - marzec

Po moim powrocie z USA zorganizowaliśmy pierwszą w tym roku Wymianę Doświadczeń. Inicjalnie chciałem pokazać Viktorię z monodramem, ale Wojtek Ziółkowski zaproponował "Zemstę" (tylko ten termin mu pasował). I bardzo dobrze się złożyło. Premiera tego spektaklu była taka sobie jeśli chodzi o reakcję widzów. Ale spektakl jest postawiony dość precyzyjnie na aktorów, Wojtek napisał bardzo zgrabny, nośny tekst, oni to dobrze frazują (nie słychać rymu). Ma to ciekawą (choć nieskomplikowaną) konstrukcję - jest tam jedna scena, którą muszę zapamiętać - kiedy wchodzi pijak gdy duch dziewczyny śpiewa - to buduje świetny konflikt - przypomina mi to spektakl Błażeja. Nakładanie dwóch różnych napięć w jednej scenie fascynuje mne ostatnio. Świetny to daje efekt sceniczny. Spektakl był dobrze odebrany, ten teatr się rozwija, coraz więcej precyzji - najsłabiej wychodzi rola Wacława i Rejenta. Pierwszemu brakuje struktury tekstowej, drugiemu wiarygodności. Świetnie niesie ten spektakl zróżnicowanie charakterów postaci. Napięcie całości obniżają sceny z wyżej wymienionymi. Co można z tym zrobić? Myślę, że wyraziściej znaleźć ciało postaci - tam jest taka sugestia, że on ma coś z podrywacza-poety - na tym można by zbudować całość. Chłopak poza tym rwie frazę - tzn nie wie co chce powiedzieć (może nawet nie stawia akcentów logicznych). Drugiemu nie wiem jak pomóc...  Rewelacyjna natomiast rola Papkina (tutaj: Fredka)
Łukasz pokazał premierowo swój spektakl "Za wszelką cenę". Spektakl jest sprawnie zrobiony, niesie spory ładunek emocjonalny, dobrze odpowiada założeniom teatru typu PaT (profilaktyka). Zaskakująco dobrze działa tam jedna scena - ciszy (długiej). Rozumiemy, co odczuwa bohaterka w tej ciszy (a wiec pauza jest skuteczna strukturalnie), do tego jest to silna zmiana rytmiczna - po mocnym uruchomieniu, ta psychologia jest skuteczna. Podobnie jak w pierwszym przypadku - kombinacja groteski z dramatem świetnie działa - uruchamia całość, daje spektaklowi niesienie i wprowadza powietrze. Najsłabszym elementem spektaklu jest... tekst. Podejmowanie decyzji - jako temat, to chyba "grubsza" sprawa. Łukasz wyciągnął z tego ile się dało i poszerzył całość sprytnymi skrótami myślowymi. 
zdjęcia: Radek Osiński, źródło: chojnice.com
oto link do fragmentów video, dzięki uprzejmości chojnicetv
http://www.chojnice.tv/3,1-Kultura_-_Muzyka