wtorek, 30 grudnia 2014

warsztaty z dialogu i recenzja Drewniaka

...świetny dzień...po udanym Czytaniu Baltazara, robiliśmy zdjęcia do Romea, a potem zrobiłem dwugodzinne warsztaty nad aspektem, który mnie zastanawia od dłuższego czasu: dialogiem. Prof. Bielunas powiedział mi, że w naszym teatrze najsłabiej wygląda DIALOG. Założyłem, że nic o tym nie wiem - tylko sprawdzam.
{Ćwiczenie było tylko jedno - staliśmy w okręgu (9 osób) i podawaliśmy sobie piłkę, lub niewidzialną piłkę, na zasadzie akcja - zwrot i kolejny partner. Wymyślając różne emocje, mówiąc blablablibli, układająć historię z "i" i "ale". Kontynując nić dialogu. Nić i rytm rwał się w momencie wchodzenia intelektu - tzn wymyślania - coś ja ja bym tłumaczył jako pusty przebieg - zamiast dbać o to co ważne, to aktor "kombinuje" - niszcząc rytm dialogu i szansę na jego rozwój. (Nie można też dbać o to jak to powiedzieć, bo też nie wyjdzie - będzie to kombinacja pozbawiona dialogu - tylko formalna gra).
interesującym zabiegiem było też wprowadzenie restrykcji, żeby emocja była w dwóch wektorach - od wolnego do szybkiego; i od cicho do głośno. Ta restrykcja zmusza do innej koncentracji - wyjdzia poza "własne" predyspozycje i wprowadza już silniejsze uczucie grania (w dobrym tego słowa znaczeniu).  }

Od  czasu kiedy profesor to powiedział przyglądałem się temu nie tylko od "zewnątrz", ale też grając z Dominem w Romeo'u.
Po pierwsze bardzo często aktorzy dogrywają sobie nie wiedząc co zrobić kiedy partner mówi. A powinniśmy po prostu słuchać i brać z tego - rozwijać dialog. Co to dokładnie znaczy? Mniej więcej przekłada się to na rytm (sic!), ale wyczuwalne to jest przez napięcie, które nie jest rwane. Jest jakaś wyczuwalna nić między ludźmi, którzy dialogują. Świeża reakcja; bardzo dobry kontakt; słyszenie siebie.
Problem z dialogiem polega nie tylko na nieumiejętności prowadzenia go, ale też na predyspozycjach aktora - tzn predyspozycjach...hm... mentalnych. Przypomina mi się Błażej jak przyszedł do Studia - w ogóle nic nie dawał partnerom; potem w Dziele Sztuki spektakl był o tyle dobry, o ile oni sobie partnerowali.
Domino powiedział coś takiego, że woli mieć zaufanie do siebie... i myślę, że tu jest podstawowy błąd (który ja też powielam grając), że dbamy o siebie, ale już niewiele dajemy partnerowi ufając sobie; ta nić się rwie. Bardzo wyraźnie to czuję grając Romea z młodym. Są momenty bardzo dobre, a są takie jakbyśmy patrzyli na siebie, a każdy idzie we własną stronę. Łukasz grając Bądź ze mną ma też takie momenty - kiedy mógłby wziąć z partnera, patrzy gdzie indziej - i to jest w porządku - ale tym samym utrudnia sobie dialog - I ZMNIEJSZA MOŻLIWOŚCI REAGOWANIA. To ostatnie to podstawowa sprawa - dialog i kontakt dają większe pole manewru. Sprawdziliśmy to z Łukaszem i to absolutnie działa. Tym samym lepiej rozumiem problem Pauliny za plecami Klaudii - to łatwo wzmocnić teraz z tą wiedzą.

Dzień skończył się zaskoczeniem - Łukasz przesłał mi recenzję Drewniaka - najbardziej znanego krytyka teatralnego, który zauważył nasz Bon Voyage. Wszystko odczytał zgodnie z moimi intencjami, co cieszy bardzo, bo różni ludzie próbowali mi wmówić, że tam tego nie ma, co ja zaprojektowałem. Pan Drewniak przyznał temu spektaklowi Grand Prix w Gorzowie. Nie ma co się podniecać szczególnie może, ale to bardzo miłe, że taki gość zauważył nas i nie poddał się tendencji "teatr z małego miasta".

Czytasz Ty Czytam Ja - pierwsza odsłona - AKTUALIZACJA


Od dawna tak dobrze się nie bawiłem na scenie. Bardzo dużo pozytywnej energii i myślenia. Akcja się udała. Trochę trzeba przemyśleć, żeby to trwało 45 minut, nie godzinę, ale ogólnie to super. Dzieciaki kupowały dowcipy. Wykonanie było bardzo przyzwoite. Ja ze swojej strony muszę pamiętać, żeby się nie usztywniać... jak się rozluźniłem (właściwie z powodu Dominika, który był bardzo dobry) to zaczęło mi tak przyjemnie lecieć i pomysły w tekście wpadać do głowy. 

Musimy to powtórzyć. I musimy to rozszerzać. Można by stworzyć takie akcje w szkołach - zorganizować oddzielne grupy czytające. ergo - mieć realny wpływ na poziom inteligencji naszego chojnickiego społeczeństwa (a nie tylko grać spektakle). 
Bardzo dobrze współpracuje się z Jankiem - bez zbędnych pytań - szybko i sprawnie i najważniejsze profesjonalnie. 
Na pewno dobrym pomysłem jest obecność Wszechnicy (w końcu to o to miejsce głównie chodzi), i dobrze sprawdziła się obecność Cooltury - byliśmy autentycznie otoczeni książkami. 
...to mi dało więcej energii niż jakikolwiek spektakl ostatnio. Właściwie to graliśmy tyle tego w tym roku, że zrobiło się jakoś machinalnie. Ta akcja mnie maksymalnie odświeżyła. Poza tym zmusza do koncentracji na słowie znowu - na możliwościach "w słowie". bawieniu się przy tworzeniu postaci; wymusza artykulację, szerokość myślenia. Pomysł z nakryciami głowy trafiony (p. Danka świetne zrobiła); i pomysł z muszkami i białymi koszulami też bardzo dobry. Muzyka daje lekkość. 
Dramaturgia i pomysłowość opiera się na dwóch rzeczach: po pierwsze - dowcip z tekstu; obraz do tekstu; zmiany napieć / po drugie: dowcip wzięty z sytuacji czytających (relacji): przysiadanie się do Błażeja; Dominik Marysia; Wyrwij sobie włosy.
pierwsza recenzja

Romeo i myślenie precyzyjne

...po spektaklu w Chojnicach.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Niedzielne Klapsy

Podsumowanie niedzielnych Klapsów: 
- musimy wejść na próbę Pierwszego Aktu ja tam chyba coś spieprzyłem, jeszcze nie wiem co, ale muszę to zrobić od początku. (zbudować w głowie przyczynowo-skutkowość) 
- Aga Orłowska - super, ALE CICHO. Wyrzucamy mikrofon, żebyś się nauczyła głośno mówić. Kontrola tempa już spoko. 
- Julia - bardzo dobre momenty, ale za SZYBKO. I na próbie było ok artykulacyjnie, na spektaklu tak sobie. (wyćwiczymy)
- Ola - powód do biegania! (brak)
- Klapsy - zajmiemy się tym, żeby tam dać teatr i żeby to było przyjemne - trzeba założyć, że tylko są Klapsy, to byście(my) wtedy zrobili...
- spektakl trwał 35 minut. To zdecydowanie za krótko. Jeszcze się zastanowię co mogę zrobić - myślę, że dodać scenę Klapsów - w ogóle poszerzyć ich zadania. Jak będzie trwać 45 to będzie ok.

Kto otworzył kurtynę (znowu) przed Pierwszym Aktem? 

Wigilia Studia 2014

Rodzina. Tak się ludzie o tym wyrażają i tak się ludzie chyba też czują. Jakoś to ładnie podsumowuje moją rozmowę przedwczorajszą z Leą - o prawdzie. To jest jakoś prawdziwe. To paradoksalnie jedno z tych miejsc gdzie nie trzeba grać. Dostałem piękne życzenia. Żebym zauważyłem i docenił. Tak. Faktycznie mam z tym problem. Po niedzielnych klapsach zadaje sobie pytanie w kogo inwestowałem w tym spektaklu? Powinienem był w ludzi. Zadania są postawione interesujące, ale można by więcej z nich wycisnąć. Sprawić, żeby się zaangażowali. Będę pamiętał przy następnym spektaklu z tą grupą, a i jeszcze tu muszę wejść na próbę pierwszego aktu.
Zdaje sobie sprawę jak ważny będzie rok następny. Wigilia była dla mnie refleksyjna. Podsumowałem sobie ostatnie 10 lat i w normalnych okolicznościach wyznaczyłbym cele na następne lata. Tu się trzeba na chwilę zatrzymać i na poważnie przemyśleć. 
Ktoś mi życzył Pełni, żebym nie wyglądał na takiego rozbitego... 
Było jak zawsze pięknie, świetnie się słucha ludzi, dobrze, że oni mają wiarę. Świetnie mówią o teatrze i jego wpływie na ich życie. Ten dzień zawsze daje mi siłę i wiarę na następne miesiące. 
 

...propozycje

Zbliża się koniec roku. Czas na jakieś podsumowania. Zdaje sobie sprawę jak ważny był ten rok, i jak trudny będzie następny. Jeśli będzie.
Dostałem wczoraj propozycję od prof. Śliwonika napisania serii artykułów do Sceny od strony Praktyka. To wyróżnienie - ta propozycja. A z drugiej strony muszę się zastanowić czy mam coś do powiedzenia.
Bo nie mam pewności...

środa, 17 grudnia 2014

Warsztaty z dialogu.

Jeszcze przed końcem roku gramy multum różnych spektakli: jutro badz ze mna ze zmianami na próbę. Jesli nie zadziala, tak jak mysle, ze zadziala to nastepnego dnia (tez gramy w Slawecinie) zrezygnuje z tego.
W niedziele trudny Sprzedawca ze zmianami - naprawde lubie to - fajnie bybyło gdyby aktorzy się angażowali. W sobote Romeo ktory dojrzewa sobie. Ostatnie zmiany od strony frazy u Romea trafione.
teraz sie okazuje ze jeszcze raz Heysel sie kroi w Gdansku. ale to nie pewne. No i wigilia... :)

czwartek, 11 grudnia 2014

Etiuda Technikum numer 2 - "profilaktyka"

Przez ostatnie trzy tygodnie pomagałem w stworzeniu spektaklu na bazie scenariusza młodej zdolnej dziewczyny, do tego bardzo wrażliwej i skromnej. Dziewczyna (Oliwia Galikowska) miała świetny pomysł, żeby osadzić historię używek w świecie krasnoludków. Staraliśmy się obudować tę historię (skrótową, bo trwa 13 minut) w świecie komiksu przesady, ale łączyć to z językiem młodzieżowym przez muzykę i rodzaj "brutalności" (albo bezpośredniości - lepsze słowo). Motywem, który prowadziłem tam jest "Wpływ" grupy  na jedną osobę. Krasnoludki, które nam się kojarzą dobrze, nie chcą źle dla Śnieżki. Impuls jest - powiedzmy - dobry. To bawi, śmieszy, kiedy krasnoludek na "smutki" śnieżki, proponuje jej alkohol. "Z nami się nie napijesz".
 Zadziałało zaskakująco dobrze. Młodzież się śmiała, ale jakoś coraz bardziej milkła. A nawet jak się śmiała - to wychodziło z tego, że to oni są na scenie. Historia przez to się nie narzuca, jest opowiedziana lekko, a finał jakoś jest dojmujący kiedy widzimy Śnieżkę w oku kamery leżącą, potrząsaną przez krasnoludka.
To ciekawe, ale przeciwstawiłbym tę historię temu, co robimy w heysel. Tutaj można się zidentyfikować z postaciami, z językiem.
Heysel jednak opowiada historię obcą - cały konflikt bazuje na postaciach, nie ma żadnej identyfikacji. Jest to logiczne wymuszanie myślenia - tzn wymuszanie wyciągnięcia wniosków przez dramat postaci, które widzimy. Co jest silniejsze? Nie wiem... Oba teraz wydają mi się ciekawe. Łatwiej jest kiedy młody widz rozpoznaje siebie wśród bohaterów.


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Warsztaty z Małgorzatą Sikorską Miszczuk

rozwinąć.
- ćw. aktorskie z pozycji - wobec stojącego partnera; dialog "masz - mam" - na zdaniach można to zrobić
- podejście drzewkowe - rozszerzenie sposobu myślenia - łączenie konceptów 5 razy
- wybór konwencji - nie poddawanie się tekstowi