czwartek, 27 kwietnia 2017

wdzięczność

Już od dawna nie widziałem tak wdzięcznej osoby jak Weronika. Bardzo przeżyła najpierw powiatowe eliminacje gdzie był początkowy opór, żeby ją przepuścić. Warunkiem było "przejście przeze mnie". Tydzień trwało moje przygotowywanie się do tego. Ostatecznie uprościłem strukturę, dodałem finałowy monolog i postawiłem wyraźny konflikt. Nic więcej. U Weroniki zadbałem, żeby nie markowała emocji (dziewczyna bardzo wrażliwa). Zadbaliśmy o logikę frazy i subtelność. Ona przy niesamowitej ilości obowiązków przychodziła przygotowana na próby. Bardzo jej zależało. Uczciwie powiedziałem jej, że to za mało czasu, żeby zrobić monodram, ale że to jest inwestycja w nią. I udało się jej. Na wojewódzkim wzruszyła samą panią Suchocką! (!!!) Pierwszy raz usłyszała same miłe rzeczy o swoim występie. Z wielką wdzięcznością napisała mi smsa, że bardzo dziękuje. To nie jest takie oczywiste - taka wdzięczność. Bardzo mnie to wzruszyło jakoś. Ten autentyzm. 
Jest jeszcze druga sprawa - monodram był bardzo prosty, a jednak oddziaływał jakoś silnie na widzów - powtórka z "Mitu" (który powstał dla Viktorii w tydzień). Nie interesuje mnie w ogóle taki oczywisty język, ale widzom najwyraźniej taka forma spójna, logiczna, "od - do" odpowiada.
W Wołominie pani z jury powiedziała mi, że bardzo by chciała zobaczyć moją wersję "Romea i Julii", ale zrobioną klasycznie. Prawda jest taka, że w ogóle nie pobudza mnie robienie klasycznych wersji, ale może nie umiałbym takiej zrobić. Kiedyś prof. Bielunas powiedział mi, że powinienem zrobić coś bez mojej ornamentyki, niby szkoda mi czasu, ale może to byłoby ciekawe wyzwanie. Z tym "Terroryzmem" dopiero teraz się wyraźnie posunęliśmy do przodu, kiedy na spokojnie czyścimy grę aktorską. 

środa, 26 kwietnia 2017

drugie granie Terroru


Dobrze się ogląda rozwój spektaklu. Konrad zaryzykował i to było ważne, bo myślę, że będzie inaczej podchodził do zadań aktorskich - z większą otwartością. Zobaczymy do czego go to doprowadzi. 
Zmieniliśmy samą końcówkę - teraz już wiadomo w finale po co tych dwóch przyszło do pasażera. Końcówka jest sama w sobie mocniejsza, a poza tym wydarza się w języku teatru, nie w gadaniu. Sam wydźwięk spektaklu się zmienił przez mocniejszy nacisk na dramat (niezamierzony). Od tego trzeba odejść.
Dziś robimy próbę aktu drugiego i dokładnie ustalimy sobie co bohaterowie mówią do siebie i gdzie są złamania nastrojów. Spróbuję też wyważyć to w ten sposób, żeby to było groteskowe - śmieszyło, ale też straszyło. Poszukam też w "innej" emocjonalności u Piotra i u Łukasza. Zobaczymy co tam jest. Mam cały asortyment narzędzi jak to można poprowadzić. W sumie to dziwne, że z niego nie korzystałem NIGDY! (poza jedną próbą Dziecka przed Legionowem, a i tak tylko ustawiłem rytmy pomiędzy scenami tekstowymi). 
19 maja zagramy Bon Voyage. To też będzie ciekawe czy coś się zmieniło w nas. 


czwartek, 20 kwietnia 2017

po pierwszym z dwóch grań popremierowych Terroru

AKTUALIZACJA: Jak zwykle takie granie doprowadziło mnie do nowych odkryć! :) Dziś będzie ciekawie... love it!

Nie lubię jak mi się coś wymyka spod kontroli...mam poczucie, że zaczynam nie lubić teatru, tylko dlatego że to jest żywy organizm i jest nieprzewidywalny. Ale też obiektywnie muszę powiedzieć, że nauczyłem się przy tej pracy najwięcej. Od dawna nie miałem takich problemów z tekstem, i jestem pewny, że następnym razem już będę lepiej umiał sobie poradzić. Ten tekst stawiał opór, zmuszał do ciągłej weryfikacji założeń. I w zasadzie potrzebne mi kolejne próby, żeby dalej ustawiać w punkt.  
Muszę pracować z aktorami po kolei nad każdym aspektem i dokręcać śrubę mocniej. Nie ustawianie precyzyjniejsze skutkuje tragicznymi efektami. Z Łukaszem wystarczyło 5 minut, żeby zastanowić się wspólnie jak podbić atrakcyjność jednego fragmentu - i wystarczyło uznać, że dany fragment ma ciekawszy potencjał, zastanowić się co ona tam może mówić "pod" tekstem i rozwiązanie znalazło się "samo".
To, co ustawiliśmy w punkt działa, i nie zabija świeżości aktorów (czego zawsze bałem się przy ustawianiu). 
Potrzebna jest zawsze jednak "sytuacja teatralna" (nawet w scenach gadanych), żeby scena niosła. Do tego muszę pracować z aktorami nie pod kątem tego, co mówi tekst, ale jaką intencję ma aktor - nie jaką emocję, tylko co mówi NAPRAWDĘ "pod" danym tekstem. Tylko tak może pojawić się monolog wewnętrzny. Wtedy inaczej scena rozkłada się w czasie, inaczej nabudowuje się empatia widzów wobec bohaterów. 
To, co na razie udało się osiągnąć to bardzo dobrą groteskę - która śmieszy i straszy jednocześnie.


piątek, 14 kwietnia 2017

Terror teaser 3

już za tydzień... 20 i 21 kwietnia (czwartek i piątek) o godz. 19.00 w Auli SP1 w Chojnicach. "Terroryzm 2.0". Zapraszamy!