poniedziałek, 26 czerwca 2017

podsumowanie OKRu w Ostrołęce - w jury 2017


Pierwsze kilka godzin było stresujące. Potem coraz bardziej stawałem się sobą i rozluźniałem. Znowu odkryłem, że z prof. Suchocką mamy wiele wspólnego (kiedyś już to czułem jako recytator). Obecność na omówieniach jury wiele mi wyjaśniła. Na tym etapie dochodzą dodatkowe kryteria (m.in. prof. Śliwonik pilnuje "dobrej" literatury), które powodują, że sama jakość recytacji nie gwarantuje tzw sukcesu. Trudno jest wybrać z tej dużej zdolnej grupy ludzi, do tego widzenie całości jest odmienne w zależności od profesora. 
Miałem rację na ogólnych omówieniach, że ludzie czują się przegrani, bo są niezauważeni w werdykcie. Jakoś jest to zrozumiałe - powstaje w głowie znak zapytania czy to co robię robię dobrze. Z tego powodu muszę powiedzieć, że miałem niesamowite szczęście przez te lata, że mogłem zdobyć weryfikację u takich osób jak prof. Suchocka czy prof. Jun. To wyznaczyło kierunek rozwoju. Nie obrażałem się na porażki tylko wyciągałem wnioski. W zasadzie te poszukiwania i ciągłe zastanawianie się nie mija, ale zdobywa się silniejszą podstawę. Jednak każdy tekst, podobnie jak każdy spektakl to praca "od nowa". 
Przeżyłem na powiatach jedno "załamanie" przez konfrontację wykonawcy z odbiorem. Takich "załamań" w finale słyszałem więcej. Prof. Suchocka powiedziała mi, że jeśli ktoś tak reaguje, to nie powinien tego robić, bo ten zawód jest tylko z ups and downs złożony. Poza tym do kogo się porównywać... do prof. Gajewskiego? To jest inna planeta. 
Ciągle mam wrażenie, że ludzie odchodzą z konkursu, bo brakuje im cierpliwości. Chcieliby wygrywać. To jest dla nich najważniejsze. Konkurs jest TYLKO drogą rozwoju. Żadna wygrana nie czyni recytacji lepszej!
Są instruktorzy, którzy doskonale kumają co jest istotne - Piotr Dehr, Włodek Ignasiński, Jola Hinc Mackiewicz (teatr), Gosia Wojcieszonek (teatr), żeby wymienić pierwszych z brzegu. Świetni specjaliści obecni co roku w finałach. Robiący świetną robotę z ludźmi. 
Najlepiej na konkursie wiersz powiedział... prof. Śliwonik. To było bardzo wzruszające. Sam się chyba wzruszył. 

Nie wiem, co to poezja,
nie wiem, po co i na co,
wiem, że czasami ludzie
czytają wiersze i płaczą,
a potem sami piszą,
mozolnie i nieudolnie,
by od dławiącej ciszy
łkające serce uwolnić.
A kiedy synka stracił
pewien robociarz z Radomia,
o wierszu pomyślał z płaczem
i list napisał do mnie:
"Chłopczyk był śliczny jak róża,
dobre, kochane dziecko...
Wierszyk niech będzie nieduży,
nie religijny- świecki..."
Nie wiem, co to poezja,
jest w niej coś z laski Mojżesza:
strumień dobędzie ze skały,
umie zabijać i wskrzeszać.
Broniewski
Utwierdziłem się w tym, ile wiem - bo profesorowie werbalizowali podobne argumenty. 
Prowadziłem warsztaty, których się obawiałem, ale reakcja była zaskakująco dobra. Gdybym miał szansę jeszcze raz prowadzić warsztaty, to bym zrobił ze strukturyzowania tekstu, bo tego wiele osób nie umie. 
JEST JESZCZE JEDNA SPRAWA... ogromna szansa... żeby tylko się udało. Wtedy będzie zaskoczenie!!!
do zapamiętania: prof. Śliwonik opowiadał jak Danuta Michałowska była w komisji i na omówieniach mówiła do recytatorów tymi słowami "po co zabieracie mi ten czas?" (w jakiej sprawie występujecie).



niedziela, 11 czerwca 2017

Koniec sezonu teatralnego

Ten sezon był jednym z najważniejszych. Częściowo przez Akademię Teatralną, ale też w dużej mierze "Terroryzm" i "Dulska" skutecznie zmieniły mi myślenie teatralne. Inaczej operuję strukturą, inaczej inwestuje w aktorów. Jeśli chodzi o strukturę jestem chłodniejszy w konstruowaniu. Zawsze wiedziałem, których momentów nie lubiłem w spektaklach, ale nie zmieniałem ich - czasami chodziło o błąd aktorski, czasami o błąd koncepcyjny, a czasami wreszcie o sprawy stricte rytmiczne - to ostatnie bardzo często. Jeśli chodzi o aktora, przyglądam się frazie precyzyjniej, wypracowuje słowa klucze - te które niosą emocje. Koncentruje się na rytmice, która "zadziała" - silniejszych kontrastach rytmicznych - żeby aktor mógł swobodnie "poruszać się" w rytmice scen. To szczególnie ważne w takich spektaklach jak "Mit" (ostatnie grane to potwierdziło; dzień wcześniej próba, na której wyczyściliśmy te sprawy rytmiczne), czy "Terroryzm". 
Zobaczymy czy dzięki temu wskoczymy na wyższy poziom. 
Bardzo ciekawie będą wyglądały wakacje - z Błażejem "Kazanie" - już wiem co tam chcę osiągnąć. To może być bardzo ciekawy spektakl i nieoczywisty. Zachęcający (pozornie) do złego. Gdyby to się udało osiągnąć bez przegięcia, to byłoby doskonale. Muszę pilnować się pomysłów, bo niektóre z nich są absurdalne. Powinno być śmiesznie, ale na granicy z "straszno".
Z Viktorią "Samotność Długodystansowca" Silitoe. Mija 10 lat od kiedy pierwszy raz wpadłem na ten tekst. Teraz jako biegająca osoba byłoby świetnie, gdyby to jakoś opowiadało o biegaczach; bez przesady - ale taki ot hołd dla sportu.  (Tu trzeba pomyśleć czy nie połączyć tego z Murakami - książce o biegających). 
Czytam jeszcze Hepnarową - to arcyciekawe. Trudne diabelnie, bo to o tym jak doprowadza się do zniszczenia psychicznego. Konwencja psychologiczna. Nie wiem jeszcze w jakiej "przestrzeni" to umieścić. 
Szukam czegoś dla młodych. Oni muszą się rozwijać. Ale na razie nic nie przychodzi mi do głowy. 
Koniecznie warsztaty dla nauczycieli - to priorytet.  



sobota, 10 czerwca 2017

aktorzy o aktorstwie

ciekawe. i prawdziwe.
https://www.youtube.com/watch?v=Ul_wE953yPQ

mówią o przeżywaniu emocji. o zrozumieniu postaci. czyli tez o procesie PRZED wykonywaniem. To mnie na ten moment zastanawia - proces PRZED. Wedlug mnie dużo ważniejsze niż to co jest na scenie. na scenie już szuka się środków. Zrozumienie i głębie zdobywa się poza rytmami scenicznymi.


wtorek, 6 czerwca 2017

praca z dziećmi - młoda grupa Studia

Tak jak przypuszczałem nie miałbym tyle siły, żeby pracować z dziećmi w tym wieku. Zawsze znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która ma za dużo energii i nie da się wtedy pracować porządnie. Poza tym dla nich to ma być zabawa, a prawda jest taka, że nie da się zrobić porządnego spektaklu bez dyscypliny. 
Zdałem sobie sprawę jak potrzebne są jednak warsztaty dla nauczycieli. Myślę, że jak poczują jaka to przyjemność robić teatr, i poznają "reguły gry" to się mocno zaangażują. Z Adą przez ostatni tydzień weryfikowaliśmy to, co oni dotychczas zrobili. Ja już zapomniałem, że tak robiłem kiedyś teatr - od pomysłu do pomysłu. Teraz najważniejsze jest myślenie koncepcyjne. Potem mogą się pewne założenia nie sprawdzić wobec widza, ale najważniejsze jest prowadzenie historii i próba połączenia widza z bohaterem. To się udało tu osiągnąć. 
Dzieciaki są ciekawe. Najbardziej podobają mi się jednak te spokojniejsze (sic!). Zobaczymy jak one sobie poradzą kiedy będzie widz. Musimy to brać pod uwagę, że jak nie wyjdzie jedna rzecz, to się może posypać następna - przy konstruowaniu przejść między scenami trzeba o tym pamiętać. 
Viktoria zagra "Mit". Zobaczymy czy coś się jeszcze uda jej odkryć w tym, znaleźć emocje. Ja sam jestem ciekaw mojej reakcji po doświadczeniu "Moralności" i "Terroryzmu". 


piątek, 2 czerwca 2017

Czytasz Ty Czytam Ja - Pippi


Coraz lepiej wychodzi nam ten projekt. Doszły dwie nowe dziewczyny - bardzo sprawne głosowo.  Mają fajną otwartość tonacyjną. Wiadomo nad czym trzeba z nimi pracować, ale poziom wyjściowy jest bardzo dobry. Wczoraj na rynku zrobiliśmy pierwsze 20 min. (docelowo powinno być 45 min.) i sprawdziły się założenia. 
Pierwsze: pokazujemy świat Pippi, który jest nieskrępowany ograniczeniami logiczo-społecznymi. Drugie: Annika i Tommy przechodzą drogę - Pippi uczy ich co to znaczy otworzyć wyobraźnię i się dobrze bawić. Trzecie (aktorskie): Poddać się scenie i rozluźnić tonacje, wszystko na świeżo. Czwarte: grać to na ZABAWIE - poszukać trochę dziecka w sobie.
Dobrze uruchamiają sceny akcji i są poumieszczane w dobrych momentach. Do zrobienia została scena szkoły. Tutaj trzeba też też pomyśleć o ciekawej akcji. No i pytanie czy ta scena nie powinna być wcześniej. Zobaczymy co wymyślimy.