poniedziałek, 14 listopada 2016

Jeszcze reminiscencja z Kielc - Stolarski

Monodram "Ecce Homo" w wykonaniu starego znajomego, doskonałego aktora Janusza Stolarskiego.  Jako student chodziłem namiętnie z Henrykiem do teatru polskiego na Dziady. On grał księdza Piotra - zjawiskowo. Był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym aktorem tego zespołu. Teraz myślę, że to głównie z powodów interpretacyjnych. Do tego bardzo precyzyjny. Rozumiejący "małe" gesty, wypełniający treścią. Bardzo "w ciele". 
To jest popis aktorstwa, bez popisu. Forma, treść. Myślę, że warto by to było pokazać naszej publiczności, choć materiał jest trudny - Nietzsche "Tako Rzecze Zaratustra". Doskonałe i niejednoznaczne. Bardzo wielowarstwowe. Teatr się tu wydarza w niedomówieniach. 
Mam bardzo ciekawe doświadczenie z Jankiem. Kiedy poznałem go po raz pierwszy - Henryk namówił mnie, żebym poszedł przećwiczyć z nim wiersz - nieśmiało poszedłem. Powiedziałem "Wenus" Poświatowskiej. Janek posłuchał. Pauza. I mówi "masz chuja?" (wiersz był o zachwycie nad kobietą). Wtedy po raz pierwszy skonfrontowałem się z patetyzmem. Wyszedłem zszokowany, ale już inaczej patrzyłem na sztukę. 
Spotkałem go teraz po 5 latach od naszego ostatniego spotkania w Maszewie. I on jest ciągle doskonałym aktorem. Kiedy go wywalili (?) z polskiego, podjął pracę świadomie jako woźny (?), żeby to zostało skomentowane. Z tego co wiem... nikt nie skomentował otwarcie. Ludzie mieli w nosie. https://www.youtube.com/watch?v=0SXKZIKj4Z0

niedziela, 13 listopada 2016

Jan Nowicki, Ecce Homo, Marek Kościółek

XX lecie Ecce Homo. Sama śmietanka alternatywy z Polski - bardzo uznane teatry z Polski.
Wczoraj graliśmy "Romea i...". Nie wszystko nam wyszło, ale ludzie wchodzili w to, coraz głębiej. Udało się zbudować finalne sceny. To wszystko jednak idzie w stronę refleksji serio. Ja już prawie nie gram "na śmieszno". Musimy jeszcze usiąść i przegadać to. Ludzie bardzo zadowoleni. Brawa bardzo szczere. Ania Kantyka zadowolona, powiedziała przy widzach, że to pewniak do nagród.
Był też Jan Nowicki. To już drugie moje z nim spotkanie. Jak zawsze bardzo ciekawe. Ostatnim razem zrobił świetne wrażenie na moich aktorach. Na mnie też podczas rozmowy. Natomiast gorsze podczas prywatnych rozmów.
Wczoraj wszystko co mówił było bardzo interesujące. Zaskakiwała mnie głębia i nieoczywistość jego refleksji. Miałem wrażenie jakbym poznawał go na nowo. Siedzieliśmy we trójkę - Bortkiewicz, Kantyka i ja. To było bardzo ciekawe. Mam nadzieję, że zapamiętam. Gadaliśmy o śmierci, powinnościach, filozofii. Jakieś podsumowania się wyklarowały. Cokolwiek powiedział Nowicki było jak odkrycie Ameryki - do tego powiedziane takimi słowami, które trafiają.
Jak mu podczas pierwszego spotkania opowiadałem o Romeo to on zadawał bardzo sensowne pytania. To po prostu bardzo mądry gość. I niczego nie udaje.
Spotkanie z Markiem Kościółkiem po roku niewidzenia się było dla mnie bardzo ważne. Zrozumiałem co się dzieje. Jak tu w życiu mówić o przypadku kiedy spotyka się w "tym" momencie kogoś kto rozumie "dokładnie".


piątek, 11 listopada 2016

interpretacja


obraz i tekst - prowadzenie roli

Już jakiś czas temu przyjąłem inną strategię budowania scen - prowadzę je dwukanałowo i staram się na przemian jeden kanał wyłączyć podczas pracy. Tekst (dźwięk) (1.) i idące za nim sensy i (2.) obrazy. Daje to szansę poszukania obrazu, który będzie jakoś zaskakiwał mocniej - zmieniał nastroje intensywniej. Rezygnuję z tego zabiegu tylko wtedy, kiedy skonstruowana fabuła prowadzi samoistnie do wytworzenia napięcia - wtedy rezygnuje z tego, chyba dlatego, żeby nie zaburzać tego napięcia niczym innym - żeby ono istniało i rozszerzało się na własnych prawach. 
Inwestycja w obraz daje jedną zasadniczą przewagę - odciąża aktora, uruchamia widza. Do tego jeśli obraz jest ciekawy (nieoczywisty) to załatwia również sprawę napięcia. 
Piszę o tym w kontekście poszukiwań formalnych, które są zależne od koncepcji. Już rozumiem, że mam tendencje do szukania wehikułu dla całości - rodzaju artystycznego przetworzenia rzeczywistości, żeby już sama przestrzeń grała. Tak jest bez wątpienia w "Bądź ze mna. Jestem", gdzie pokój Oskara to taśma, ale jednocześnie on poruszający sie po niej odmierza czas własnego życia. Tak jest w "Romeo i...", gdzie obrazy - sceny zmieniają przestrzeń wobec oglądającego widza. 
....ale co z prowadzeniem scen realistycznie... i tu jest pole do kształcenia. Za mało dotychczas pilnowałem sensów mikroscen - widzę to teraz pracując nad scenariuszami (i pracując nad Terroryzmem). Zbyt topornie rozwija ją się tematy w aktorach. Wtedy kiedy nie mogę operować swoim językiem (nazywam go sprytnym) jestem już dużo gorszy w konstruowaniu świata. Świat w takim przypadku jest zależny od umiejętnego prowadzenia aktora. I to u mnie nie jest skuteczne. Dopiero teraz uczę się tego. Doprecyzowuje cele i zadania. To wszystko da się nazwać. I też trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - jeśli oglądając sceny z Terroryzmu dla mnie coś nie jest bardzo jasne, to dla widza nie będzie jasne w ogóle. Więc potrzebne są klarowne zadania. I to proste - prowadzące od a do b do x.
Jeśli Łukasz gra terrorystę, który nie chce zdradzić się z tym, że to on podłożył bombę to co z tego wynika jeśli chodzi o prowadzenie roli. Podstawowa sprawa: chce, żeby wybuchło. Druga: prowokuje pasażera (złości się, straszy go, cieszy się, podpuszcza, manipuluje, ukrywa intencje, puszczają mu emocje, chciałby mu za dużo powiedzieć, "podnieca" go bomba). Trzecia: wobec Mnicha buddyjskiego - rywalizuje z nim.   
"Użycie dwóch niezależnych kanałów, zapewnia łatwość rekonstrukcji" Gombrich

środa, 9 listopada 2016

moment zatrzymany w historii

Trump jest prezydentem. Jak bylem w Stanach to moi przyjaciele rozmawiali o nim jako o poważnym kandydacie. Wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały, ze jednak on. Choć nikt nie wierzył... ale pamietam te rozmowy wśród nich - bardzo merytoryczne. Wcale nie wśród głupich ludzi jak to się wydaje nam w Europie.
Medialne potępienie było mocne. I oczywiście uzasadnione. Ale ludzie zmęczeni są polityką. Człowiek poza jest może lepszy? A poza tym populista, więc popularny. Ekstremista? ludzie nie zauważyli? Nie wiem... czuje podskórnie złą przyszłość. Ale może poddaje się myśleniu, które serwują mi media?
Dziś na zajęciach słyszałem też powtórkę z mediów. Jedyny profesor od sztuki jest ciekawy co będzie. Reszta się wpisuje się i nazywa ludzi głupimi. Vox populi vox dei.
https://www.youtube.com/watch?v=9m2valF3s84

środa, 2 listopada 2016

Postaci! (ważne)

W każdej kolejnej odsłonie - pokazywać nową cechę (odsłonę) bohatera - bardzo interesujące. To się strukturalnie da prześledzić.