niedziela, 26 czerwca 2016

Legionowo - "Dziecko dla początkujących"

Graliśmy "Dziecko dla początkujących", które wyszło doskonale. Zgodnie z ustaleniami na próbie dzień wcześniej, która wyczyściła "bzdury" i rytmy. Obejrzałem całość wypisałem sobie błędy i potem z aktorami czyściliśmy. Rezultat doskonały - spektakl ma bardzo dobry rytm, świetne niesienie, bardzo dobry komunikat dla widza.
Było trochę za śmiesznie - tzn widzowie bili brawo kilka razy podczas spektaklu, ale poza tym tak to powinno być grane. Aktorzy nie dali się ponosić śmiechom - przeciwnie - mądrze dociskali śrubę, kiedy widz się śmiał. (jedna scena nie wyszła - przypomniało mi się - finał sceny "co Ty dziecku wciskasz" - nie ma wyraźnego powodu - wyraźnej puenty.
Od 3/4 widziałem, że już sala chciała się zerwać do braw. i tak też było w finale. Owacja na stojąco. Potem to już same przyjemności - podeszła do aktorów dwójka z jury - mama organizatora (członek jury) chciała sobie zrobić zdjęcie z chłopakami, i wstępnie zaprosiła nas jeszcze raz z tym spektaklem. Druga osoba - aktor - podszedł, żeby pogratulować. Stanisław Dembski - lider Pijanej Sypialni - powiedział, że chce nas zaprosić z tym do Wa-wy, na prestiżową i wyjątkową sprawę Teatr nad Wisłą. To jest wspaniałe wyróżnienie - grać u nich - jednego z najlepszych teatrów niezależnych w Polsce.
Z pewnych względów musieliśmy wyjechać przed werdyktem. i tu stała się rzecz kuriozalna - oczywiście spektakl dostał nagrodę publiczności, ale nic więcej. Został zupełnie wyłączony z puli jury. Sebastian z Pijanej mówił mi, że to nie fair i tak dalej, że jak dostaliśmy nagrodę publiczności, to już jesteśmy wyłączeni z innych nagród. Ja de facto nie wiem czy tak właśnie było - dostałem sygnał od Adama Aksamita, że "było sporo lepszych spektakli" (między innymi jego spektakl, który widziałem i wiem jaki on jest).
Chłopcy byli niepocieszeni, i ja ich rozumiem. Ale sprawdza się prawda ostateczna - gra się dla ludzi. To kryterium jest najważniejsze. Poza tym Ci, którzy mieli docenić, docenili.
Cieszę się, że to jeszcze będzie grane - i tym razem u przyjaciół - i też dla ludzi. Zagramy tam koncertowo, czuję to!

czwartek, 9 czerwca 2016

"OdNowa" (praca) - aktualizacja

(Refleksja przed wymiana)
Dobrze pracuje się kiedy się można zająć precyzją.
nauka dla mnie: zaskakująco dobrze działają odległe skojarzenia - finał (skojarzenie bardzo odległe) działa bardzo mocno.
Jutro trzeba już grać w całości.
Proste pomysły - ale skuteczne.
-----------------------------------------------
Refleksja po Wymianie.
Czy skuteczne? Nie wydaje mi się jednak. Za dużo ciśnięcia na emocje. I za mała introdukcja całości. Teraz musiałbym to rozszerzyć i jeszcze raz przemyśleć język teatru.
Finał - musi wyjść groteskowo - nie na serio - bo wtedy wynika z tego, że ona się nie może z tym uporać.
Oliwia szybko się zniechęca. Dopiero zaczęła już ma do siebie pretensje. Niestety przez ten etap trudny trzeba przejść. (poza tym jeśli spektakl nie udał się tak jak byśmy chcieli to tak samo z mojej winy jak i z jej, więc pretensje do siebie są niesłuszne).
-----------------------------------------------
Maria zwróciła mi uwagę, że jak Wymiana do młodzież z Nowej Cerkwi powinna zostać do końca. Muszę tego dopilnować przy organizowaniu Wymiany. Tak musi być. Inaczej po co to.
-----------------------------------------------
Viktoria w porzadku, choć gorzej niż ostatnio. Może to dlatego, że bez próby. Dwie sceny najsłabsze - niebo "jesteśmy szczęsliwi" (przebieg - z drugiej strony inaczej się to ogląda na dużej scenie) i jeden tekst kiedy mówi Bóg "skazuje Cie na piekło" (powielanie intencji "złej" nie ma sensu - złośliwy uśmiech boga ma większy sens).

finał OKRu - monodramy

Viktoria zagrała bardzo dobry świadomy spektakl. Co najważniejsze ciągle dobrze się bawi i nie odcina kuponów od zrobionych tonacji. Ma też luz, którego nigdy wcześniej nie miała. Ja ją rozluźniam przypominając, że gramy dla widza. Zawsze. Tego się muszę trzymać w pracy z aktorem. To się też sprawdza jako spektakl - świetnie zostało to przyjęte. Ja tego spektaklu nie lubię. Powstało to tylko dla aktorki, żeby się rozwijała poza recytacją. I faktycznie jest to kamień milowy. 
OKR jest bardzo specyficzny. Ocenia się spektakle zupełnie inaczej niż na innych festiwalach. Nie chcę tego rozwijać, ale muszę o tym pamiętać, że tu wszystko jest możliwe. 
Pierwszy raz od dawna złapałem się we własną pułapkę oczekiwań - już mi "zwisały" nagrody (zblazowany pseudoartysta), aż tu nagle... Wiesław Geras w mojej obecności mówi, że Mit to jego faworyt. Na omówieniach dyrekorka mówi "patrz Grzegorz żadnych uwag" (potem wspomniała o ambientach). Te dwa fakty zadziałały na mnie tak, że się wkręciłem, że "to się uda" (i że niemożliwe, że Bon Voyage nie, a to tak). Ostatecznie wyróżnienie - w dobrym towarzystwie (spektaklu Pawła Sroki), ale jakoś poczułem rozczarowanie. 
Nigdy więcej. Trzeba o tym zapomnieć. Gramy dla widza. Tylko dla niego. Żadnych dodatkowych oczekiwań. 
...przemyślałem sobie to wszystko. I wyciągnąłem dla siebie jeszcze jedną pozytywną konkluzję - jeszcze więcej detalicznej pracy. To wszystko polega na zadawaniu sobie pytań typu: "po co jest krzesło" i "dlaczego na nim siadam", a za chwilę "jak siadam". Tak, sprowadzając to do najprostszych czynności. 
Były tam dwa spektakle, które mnie zachwyciły: "21" - spektakl, który w piękny sposób opowiada o niepełnosprawności. Aktorka wprowadza nas w pułapkę - gra od kulisy do kulisy przeginając, żebyśmy za chwilę zrozumieli, że ona tak "czuje" jako niepełnosprawna. Spektakl ma zaskakująco lekki ton. Jedyne czego nie kupuje to przedstawianie ludzi z opieki społecznej jako bezdusznych urzędasów - tak może być, ale nie musi... spłyca mi to wydźwięk całości. (3.nagroda)
Drugi spektakl to sielankowa wersja o tym jak się pamięta wydarzenia. Całość osadzona w "wsi spokojna wsi wesoła". Czas płynie powoli, akcja spektaklu też, ale jest w tym urok. I uszanowanie tematu. Świetny podział przestrzeni (metaforycznie) - linki na pranie - bohaterka wiesza koszule - w pierwszym planie głównych bohaterów, w drugim - drugoplanowych. Bardzo precyzyjnie skonstruowana rzecz. (Jeden z jurorów wypomniał scene, która dla mnie jest gestem psychologicznym - kiedy babcia głaszcze wnuczkę do snu - to piękny obraz i gest psychologiczny - daje aktorce siłę - poza tym jest przedłużeniem następnej akcji kiedy ciało babci patrzy na wnuczkę z góry - trudno to wyjaśnić precyzyjnie słowami). (wyróżnienie)
Oddzielną kategorią jest monodram prof. Gajewskiego (byłoby świetnie gdyby był w komisji) - widziałem go 2001 roku po raz pierwszy - i to była mój pierwszy aktorem. Rzecz o rozbójniku jest dynamiczna, błyskotliwa w języku - wszystko dzieje się jakby na ławce w parku. Pan poprzez proste rekwizyty - parasol, czapka z gazety, karteczki, wcielanie się głosowo w role, wyczarowuje przed nami teatr. Do tego ta historia nie ma znamion dramatycznej, a wzrusza, porusza... aktor robi z widzem, co chce... doskonałe.  Taki teatr chciałbym robić. Atrakcyjny, mądry, sprytny.