piątek, 20 maja 2016

Antoni Libera reżyseruje Studio

Szybko musze spisac wrazenia.
Nie podjąłbym się Becketta. Nie odczytałem nawet połowy tych rzeczy, o których mówił pan Libera. To, co dla mnie z tego najważniejsze: to bardzo konsekwentne prowadzenie głównej myśli i koherentność (utrzymywanie koherentności w temacie granym) - szczególnie w kategoriach tematu granego i jego relacji do tematu poprzedniego. Świetnie to buduje sytuacje i wzmacnia konflikt.
Łukasz czuł się jak ryba w wodzie z tą postacią, ale też uwagi reżysera były bardzo dobre - nie iść melodią, pilnować się, zmieniać. Stawiać kropki, nie ciągnąć tematu byle jak. Sebastian też wszedł w to, Piotr od początku był dobry. Ja czułem się tragicznie i w sumie żałuję, że wszedłem zamiast Piotra. Bardzo dużo dało mi pierwsza część, kiedy mogłem tylko słuchać, jak pan Libera ich reżyseruje i sprawdzać to w tekście. Sprawdzać też swoje wyobrażenie, które sobie zbudowałem o tym, i zweryfikować z tym, co reżyser zrobił. Bardzo daleko byłem od jego interpretacji.
Na pewno dla chłopaków to było ważne. Ustawianie melodii nie leży w moim charakterze, ale też zgadzam się w 100 procentach z tym, że jest melodia, która brzmi dobrze, i taka, która nie brzmi. Np. pokazywaliśmy fragment Terroryzmu ludziom - pierwszego aktu, który już był w zasadzie przećwiczony, i wszystko się rozjechało jak już przed ludźmi to czytali. To właśnie ta melodia, która brzmi źle.
i jeszcze jedno... często reżyser zwracał uwagę na głośność, że za mocno... muszę się tego oduczyć - tego myślenia, że oni muszą grać szerzej, bo gramy na dużej scenie. Sam musze się ćwiczyć w subtelnościach.
koniec końców - na długo to zapamiętam. przede wszystkim pilnowanie logiki, sposobu frazowania. To wszystko... na co, powiedzmy, nie mam czasu... ale to tylko wymówki...
PS. Pięknie się pan Libera w to wkręcił. Widać, że sprawiało mu to przyjemność. A na początku było groźnie. Podobno powiedział o nas, że to "obiecujące".

zdjęcia: Michał Włoch (chojnice24)

wtorek, 17 maja 2016

Brummer.

Przygotowując się do egzaminu czytam Brummera. To postać krytyka teatru, któremu żyć przypadło w czasie Rewolucji Teatralnej. Brummer ze stanowczością wydaje sądy używając nawet takich słów jak "nudne" odniesieniu do jego poprzedników, ale też sprawnie rozwija myśli, z którymi się nie zgadza. To, co najmocniej przykuwa moją uwagę to próba nazwania zmian w teatrze. Zazwyczaj autorzy piszący o teatrze nie podają konkretnych przykładów. Brummer świetnie osadza swoje teorie na konkretnych przypadkach próbując je analizować (np. inscenizacje Wyspiańskiego). Świetnie też autor wyczuwa "atmosferę" teatralną. Przestrzega przed krytyką teatralną (niszczącą). I doskonale opisuje różnicę między reżyserem, a inscenizatorem (preferując tych drugich; uważając reżyserów za odtwórczych). Ja należę do tych drugich, choć to wydaje mi się często trudne. (Brummer opisuje inscenizatorów tych, którzy nie tylko interpretują - reżyser, ale dokonują odpowiedniej adaptacji i poszukują środków artystycznych). 
Wreszcie Brummer cytuje Heinboldta: "Teatralność do dramaturgii ma się jak dialektyka do logiki - pierwsza zaskakuje, druga przekonywa". To zdanie najlepiej oddaje moje starania teatralne. Chce mieć interesującą formę, ale dramaturgicznie musi być to "na ważny temat, z pewnego rodzaju mądrością".

ze słownika: 
BRUMER Wiktor Stanisław, właśc. W.S. Brummer (1 III 1894 Kraków - 21 XI 1941 East Moncrieff w Szkocji), dyr. teatru. Był synem Jana B. i Bronisławy z Rothirschów, ojcem aktora Jana B. Studiował na Uniw. Jagiellońskim historię literatury i historię sztu­ki. Wcześnie nawiązał kontakt z t.: w 1912 napisał sztukę Taniec Salomy wystawioną w T. im. Słowackie­go, w 1913 rozpoczął działalność jako recenzent i kry­tyk teatr. i prowadził ją do 1939. Część swych artyku­łów przedrukował w tomie Scena i widownia (Warsza­wa 1935), napisał też kilka prac z zakresu historii i teo­rii t., m.in.: Służba narodowa Wojciecha Bogusławskiego (Warszawa 1929), Niedomagania polskiej teatrologii (Warszawa 1935), Dwie inscenizacje „Dziadów” (Warszawa 1937). Był inicjatorem i dyr. istniejącego w 1926–1927 Polskiego Instytutu Teatrologicznego. W 1927 objął kierownictwo T. Praskiego w Warszawie. Na tym stanowisku starał się o wystawianie wielkiego reper­tuaru (Wyspiański, Słowacki), ale już w lutym 1928 zrezygnował z dyrekcji. W okresie II wojny świat. zna­lazł się na emigracji, gdzie w 1940–41 zajmował w rzą­dzie polskim stanowisko zastępcy kierownika Referatu Propagandy i Oświaty.
Bibl.: Literatura polska na obczyźnie II, Londyn 1965; Ordęga, Terlecki; Orlicz (il.).

wtorek, 10 maja 2016

już jutro... nie mogę się doczekać

12 maja o 19.00 doskonały spektakl "Zupa rybna w Odessie". Laureat wielu nagród Sebastian Ryś.
WARTO!