sobota, 29 września 2012

Irena Jun


nie da sie opisać. warsztaty z interpretacji. krótkie. za krótkie spotkanie, ale ile się wydarzyło. Takich ludzi juz nie ma. Możliwość porozmawiania, popatrzenia. Zmusiłem Panią Irenę do Bema Pamięci... choć powiedziała, że nie ma siły. Cieszę się, że to zrobiłem. Coś nie do zapomnienia. Nowy szacunek dla słowa dla mnie. Ile dzieje się w sile słowa. Ile dzieje się w tekście. Powiedziała, że to najbardziej wzruszające wykonanie w jej życiu.
Daje Przekonanie, że moja droga jest dobra. Powiedziałem Pani Irenie, że według mnie sporo się wytraciło z tego co Henryk u mnie, ale ona zaprzeczyła. ŻE TO JEST. w podejściu. W pamięci o słowie.
Słyszę Henryka w niej. Te same wartości mi przyświecają, choć nie jestem tak szlachetnym człowiekiem jak pani profesor.  Wydarzenia, które daje mi energię na jakiś czas. Cieszę się, że moi ludzie mieli szansę na ten kontakt z moją spuścizną. Niesamowite... niesamowite. Dziękuję. Wierzę...
znowu wierzę...

czwartek, 27 września 2012

warsztaty dla szkół


Jak co roku prowadzę warsztaty dla szkół na początku roku. W tym roku jest nas dwóch i ten układ jest lepszy, bo ładnie praca rozkłada się między nami. Dbamy o efekty. Dotychczas robiłem to tylko z pierwszymi klasami II LO, ale w tym roku próbujemy z innymi szkołami. Obecnie z gimnazjum nr 2.  Inicjalnie dużo było gadania, w tym roku ładnie uruchamiamy ludzi. Pokazujemy jak to wygląda od wewnątrz. Jak aktor pracuje. Robię to z myślą, że jak zobaczą/przeżyją na sobie to będą lepszymi widzami.
Ale okazuje się, że oprócz tego dotykamy jakiegoś problemu XXI wieku. Młodzież jest mocno poblokowana, skierowana do wewnątrz, i ma problemy z wyobraźnią. Zachęcamy ich, żeby wszystko robili na serio - żeby dali sobie szansę odczuć różne emocje. I efekty czasami są porażające. Wczoraj była pierwsza klasa gimanzjum, za młodzi, ale próbowaliśmy, i raz jeden w próbie odczucia emocji w sytuacji niewidomego. Tak to w nich uderzyło, że się zmęczyli. I w tym momencie chyba zrozumieli. Po warsztatach podeszła pani polonistka i powiedziała, że należałoby całą serię takich warsztatów zrobić, bo to ma sens. I tak jak myślałem kategorią teatralną zrozumiałem, że to ma sens ogromny. Rozszerzając to co powiedziałem moja praca z ludźmi ma sens. Choć tak jak po odejściu Michała miałem wątpliwości. Trzeba wierzyć w siebie i w nich.
Jak miło było ostatnio słyszeć wspaniałe interpretacje poszukujących ludzi. Jak Klaudia B, Klaudia N. się rozkręcają i inni też wspaniale. Zaangażowanie i ciężka praca.
Przypomina mi się co mi kiedyś powiedziała Asia Ź., że dzięki teatrowi dostawała największe napiwki. Rozumiem to. I cieszę się, że mi to opowiedziała.
wierzę.

jutro decydująca próba Oskara

Dziś sprawdziłem wszystkie założenia z tym co dzieje się na scenie i znalazłem w końcu łącznik. Od początku walczyłem z myślą, że taka cukierkowa historia nie ma szans na wiarygodność w tym zdehumanizowanym świecie. Rozmawialiśmy ostatnio z młodymi o tym, że jesteśmy jakby zawieszeni w próżni, nie ma się czego chwycić. Wszystko/Wiele wydaje się puste i bez sensu. Wszelkie działanie in vain. Brakuje silnych impulsów. Niby wszystko jest pod ręką a przynajmniej w porównaniu z czasami przeszłymi, a jednak brak komfortu w życiu jest wyczuwalny szczególnie u młodych.
Co mają powiedzieć ludzie starsi, kiedy człowiek więcej rozumie a mniej może... 
Czego bym chciał? Żebyśmy byli wrażliwsi... więc tym łącznikiem jest miejsce szpitala jako głos z zewnątrz, który ostrym tonem "przywołuje do porządku". Chciałbym, żeby ta pielęgniarka była z nim do końca. Oskar: Bądź ze mną. Róża: Jestem. Kontra "Pacjent na 2 czeka", "proszę nie krzyczeć", "Ja tu czekam od godziny".
Ten świat jest nie z tego świata. Bardzo uczciwie zrobiona rzecz. Ładna praca i skuteczna. zobaczymy czy dotykająca kogokolwiek.

piątek, 21 września 2012

jubileusz Henryka i Versus

było... dziwnie... dziwnie... dla mnie satysfakcjonujący był dzień kiedy wracaliśmy. Mogliśmy usiąść pobyć ze sobą na spokojnie. U Luby wszystko w pośpiechu. I jak to określił B. surreal. Dzieło rewelacyjne. Nowy sposób podawania tekstu Łukasza - uwalniający emocję. Określający temat wypowiedzi. Dziewczyny b.dobre. Silnie "w". Błażej norma to już.
Lolita dla mnie dobra, ale wiedziałem, że nic nie daję widzowi. Ja puszczałem oko do widza. Bez sensu. Wrócić do pracy. I chyba wyluzować. Tak jak na próbach.
Grenadier sprawny, choć Henryk był dużo lepszy na próbach (może zmęczony). Spektakl jest mięsisty - w końcu gramy partnersko.
Spowiedz nie zbyt się ułożyła. Nie ma zmian rytmów i emocji, sceny są zabrudzone i raczej improwizowane. Brakuje precyzji w myśleniu i działaniu.
Co działo się poza... zdawkowo. Obecność Kasi Ł. i jej reakcja na Dzieło. Zniechęcenie i zmęczenie. Szkoda, myślę sobie. Artur nad ranem - z "wiadomością". Luba z akcją "znicze". Ja z "brakiem pamięci i zmianą kolejności spektakli".
Dnia kiedy wracaliśmy graliśmy w Ogorzelinach Versusa. Daria pięknie się rozkręca. Błażej napieprza i nie trzyma frazy. Leci wszystko. Trzeba temu zaradzić. Dominik sprawnie choć po raz pierwszy pod widza momentami. Mam kilka pomysłów. Zobaczymy. Najważniejsze to przeanalizować te błedy we frazowaniu. Za mało pracy nad tekstem. Jakby finał frazy był poza emocją. muszę to sprawdzić. Poza tym faflunienie nagminne.
Żeby tylko czegoś nie zepsuć... 

niedziela, 9 września 2012

powrót do Grenadiera



Henryk w piątek ma jubileusz pracy artystycznej. Jedziemy z naszymi spektaklami - Lo i Dzieło. Ale wracamy również do Grenadiera. Powtarzam Oli, że w pewnym momencie doświadczenia się kumulują i wychodzi b.dobra jakość. Tak właśnie było z Lolitą, ale zaskakujące jest to, że tak jest z Grenadierem. Teraz dopiero ten spektakl powinien być grany, kiedy mam dystans - więcej jestem i słucham (i słyszę) niż gram. Dość to sentymentalny powrót - przede wszystkim do prawdziwych korzeni nazwy mojego teatru. Jak ważne jest słowo i jakie daje nieskończone możliwości. Teraz widzę ile się nauczyłem przez ostatnie 12 lat. Jeszcze chciałbym dalej działać jako aktor. Moje życie w sztuce dopiero się w końcu zaczyna. Wątpiłem przez ostatnie dni w moje umiejętności, ale trzeba umieć dać sobie szansę. Daje sobie czas. Poszukiwania trwają. I trzeba się nauczyć mieć w dupie negatywne wydarzenia.
Z Henrykiem poczułem się jak kiedyś wróciłem do Poznania i przypomniały się dawne czasy.
"to spotkanie ostatnie..." a może nie.. teraz ten spektakl jest arcy aktualny.
Do tego jako aktor dopasowuję styl gry do Henryka - to też spora zmiana aktorska. Można powiedzieć rodzaj umiejętności.

zdjęcie: 11 lat temu - u góry; kilka lat temu na dole na Jesiennych Impresjach

piątek, 7 września 2012

czego nie robić... czyli jak spieprzyć spektakl


Dobrze. Jestem o krok bliżej. Praca nad Oskarem już dała mi sporo. Przede wszystkim po raz pierwszy nie trzymam się tego co sobie narzuciłem. Do tego nie kopiuję stanu swoich myśli na scenie - tym samym idę za autorem, nie odbieram tekstowi to, co prawdopodobnie jest w nim najwartościowszego - lekkości i idei.
Dziś zaczynamy na nowo. Teraz wszystko mi się zgadza. Przy redagowaniu scen język sam się znalazł i tak jak chciałem wydarza się to w przedmiocie. Rezygnuję z linii, którą sobie wymyśliłem. Po co? Trzeba uczciwie powiedzieć, że chyba podświadomie, żeby to było bardziej dotykające widza emocjonalnie. Teraz niech się ta historia obroni. I chyba sam przeszedłem w pracy nad tym drogę od egoizmu do 'wielości'. Nie śmierć Oskara... tylko samotność Róży. Dlaczego wymyśla zapasy? Dlaczego Wymyśla? Z tego samego powodu co reżyser. Może nie trzeba jęczeć...

żeby nie zapomnieć


tam jest wcześniejszy materiał. 
http://chojnickiestudio.blogspot.com/
zdjęcie: projekt Gdynia Peron. Po Wstydzie żegnamy się z ludźmi. Akurat przyjechał pociąg.