Posty

Czas ucieka! Szybko!

Obraz
"Time is an old bold ("odważny") cheetah". Uwielbiam to zdanie z "Hearts in Atlantis" Stephen Kinga. Obrazowe.  Mam takie wrażenie, że nie marnuję czasu. W tej połowie roku udało mi się osiągnąć sporo - od celów zdrowotnych, przez zawodowe, do wypracowania trybu sprzyjającego rozwojowi. Nadrabiam zaległości; szczególnie z zakresu muzyki klasycznej i malarstwa. Nie chodzi tu tylko o "robienie rzeczy", ale o sensowne inwestowanie energii i (choć to zabrzmi influencersko: "bycie" w chwili).  Bardzo dużo się dzieje jak zwykle, ale tym razem mam to wszystko pod kontrolą... albo jak powiedział mi Łukasz S. (i to odbija się po ściankach mojego pustego łba) jest większy dystans. Ergo: większa kontrola.  Wrzesień mija. Wspominam go jako bardzo produktywny czas: zdany egzamin (w śmiesznych okolicznościach z Piotrem R.) na politechnice gdańskiej. Bieg Westerplatte (10 km). Wypracowanie dobrych nawyków. Powrót do "rzeczy ważnych" (K.). Za...

Najszybszy sposób stracenia kg!

Obraz
Już kiedyś pisałem, że do większości wniosków (nazwijmy je) życiowych dochodzę o kilka lat za późno.  Jednym z nich jest myślenie o własnej formie fizycznej (i ostatecznie psychicznej). Jak pewnie większość z nas dawałem się nabrać na hasła, które umieściłem w tytule posta. Może nawet kilka osób kliknęło "w" mój blog, których nie interesuje kultura (o której najczęściej pisze), zaciekawieni. Niestety. Ten post nie pomoże w znalezieniu  rewolucyjnej odpowiedzi jak poradzić sobie z dodatkowymi kilogramami w 30 dni.   "Cudowna" formuła JEST na wyciągnięcie ręki, ale, porównując ją do podejścia filozoficznego - raczej wymaga stoickiego podejścia, niż napoleońskiej szarży.  Moje wnioski są zbliżone do prowadzenia strategii PR'owej w instytucji - zdrowy tryb życia to proces długofalowy, który ostatecznie ma stać się nawykiem, stylem życia. Nie polega na "zrywach" pt. "teraz będę ćwiczył", tylko opiera się na znajdowaniu przyjemności w zdrowym tryb...

Wiktor Sas i Siła Lokalności.

Obraz
To było bez wątpienia wydarzenie ważne. Fakt, że przyciągnął (ponownie) widownię inną niż na Noce Operetkowe czy Noc Poetów, nikogo nie powinno dziwić. Okres wakacyjny, dla nas pracowity, zbliża się do końca, i to był idealny moment, żeby dla TEJ publiczności zorganizować wydarzenie o takim charakterze. Radio zrobilo to po mistrzowsku.  Inną sprawą jest to, że dla naszego regionu ten rok był obfity jeśli chodzi o "lokalność", która wybija się na ogólnopolską niepodległość.  Poza tymi, którzy wystąpili w tym roku (ale byli w poprzednich latach) wystarczy wymienić kilka nazwisk lub/i zespołów: Gosia Szmaglińska, Pierwiastek z Trzech, młody Maksymilian Tachasiuk (tu talent rodzinny - zaryzykowałbym stwierdzenie, ze gdyby Blazej nie trafil do teatru, to moglby zrobic podobny krok jak jego młodszy brat. U nich w rodzinie - tak mysle - jest to kombinacja ogromnej inteligencji, pracowitosci, i wrazliwosci).   Gosia ma charakter. Trochę inaczej ją teraz postrzegam na scenie ...

Noce Operetkowe 2026

Obraz
Od lat powtarzam: fakt, że widownia przyjdzie na wydarzenie, to świetnie, ale dużo ważniejszym jest "jak" ludzie wychodzą; ostatecznie sprowadza się do tego, z jaką opinią wracają do domów. Czy wrócą do nas.  Podczas Nocy Operetkowych (raczej) nie ma ryzyka, że koncerty będą się nie podobać. Emilia Czekała doskonale zna chojnicką publiczność, bardzo dobrze (pod kątem dramaturgii) pisze scenariusze wydarzenia. Co roku czymś zaskakuje naszą widownię.  Nie piszę tych słów z punktu widzenia wicedyrektora, tylko jak zwykle są to moje (luźne) refleksje. Czasami wracam do tego co piszę. Często jestem zdziwiony moim punktem widzenia "z przeszłości". Zaskakuje mnie sposób ujmowania tematu. (o braku myślenia o odbiorcach tego bloga nie wspomnę - co jakiś czas dostaję wiadomość, że "po co to piszesz, i tak nikt nie wie o co chodzi". I w porządku. To są moje myśli, nie stanowią recenzji, nie są kompletne. Jeśli o czymś świadczą to o moim obecnym stanie, światopoglądzi...

Noc Poetów 2026

Obraz
Popełniłem jeden znaczący błąd - zaplanowałem Fiestę i Noc Poetów tydzień po tygodniu. Słyszałem, że dla turystów to był najlepszy układ, ale ja przypłaciłem to zdrowiem.  Sama noc poetów była ciekawa. Oczywiście jak zwykle włącza mi się samokrytyka. Ale po kolei:  Prolog - wyszedł zaskakująco dobrze. Nie ustawiałem tematu. Pomyślałem, że najciekawiej byłoby sprawdzić w jaką stronę ludzi z Projektu ciągnie - szczególnie po kilku latach wspólnej pracy. Efekty niesamowite. Bardzo dużo wrażliwości i czułości. Co ważne i inne niż dotychczas - nie musieli "podporządkowywać" się ustalonemu scenariuszowi. (Ja i tak zawsze pytam jak się odnajdują w "zadanym" temacie, ale tu mieli pełną wolności). Dzięki tej strukturze naszego występu  ja też mogłem wypowiedzieć się po kaszubsku.  Na początku nie mogłem się skupić, ale jak już "wszedłem" do środka emocji i tekstu, to było całkiem przyzwoicie. (Poza językiem, który mi się fonetycznie wymyka).  Piotr Matczuk i Pontek...

Wracam. Retrospecja.

Obraz
 Długo mnie tu nie było, a to z powodu koszmarnych trzech tygodni w pracy, które ostatecznie przekładają się na moją kondycję prywatną. Dziś jestem gotowy, żeby wrócić do wydarzeń, które ja organizowałem - jest trochę spokoju. Wróciłem do żywych.  Wszystko się udało (o wadach też napiszę).  Zacznijmy od Fiesty. Pomysł, żeby cały budżet wydać na spektakle wieczorne wydaje mi się nadal (drugi rok to sprawdzam) trafiony. Dwoimy się i troimy, żeby jakoś uatrakcyjnić to wydarzenie, nie tracąc nic z budżetu. Ergo po raz drugi napisałem tekst piosenki o harmonogramie Fiesty i z przyjaciółmi go na scenie wykonywaliśmy. Może to niewiele, ale zawsze coś na początek, żeby rozgrzać widzów.  Słyszałem, że ta fiesta to już "nie to" - święta prawda. I już nigdy (prawdopodobnie) taka nie będzie. Po pierwsze jest multum imprez, które (m.in. finansowo) obsługujemy. Jest ich zdecydowanie więcej niż kiedyś. A po drugie - ważniejsze - świat się skomercjalizował. Już nie ma takiej możliwo...

"Kanato", Projekt, prof. Komasa.

Obraz
Pokazaliśmy przedsmak koncertu muzycznego "Piosenki od Czapy dla Małolata i Małolaty". Na szczęście w środę zagraliśmy to w Charzykowach - była szansa sprawdzić jak to działa, a co nie działa w ogóle.  Generalnie założenia się sprawdzają. Stać nas jednak na więcej - na większą uwagę na detal. I tak też będzie. Premiera odbędzie się 6 grudnia - do tego czasu zrobimy z tego perełkę.  To co się nie sprawdza to dodatkowe interakcje - mogłem to przewidzieć, ale mam ostatnio trochę więcej ochoty na eksperyment (nie kosztem widza - są to dla niewprawionego oka rzeczy niezauważalne).  Muszę też pomyśleć o większej szlachetności materiału. To, co jest świetne to, że zespół pomimo "kwękania" na początku, zaangażował się w ten karkołomny projekt. Ja i Piotr R. przez kilka dni nie mogliśmy się sprawnie poruszać - to dobry znak - jest tam energia, taka jak była w przypadku "Kleksów". Co dla mnie ciekawe - pewne sceny wymyśliłem bardziej intuicyjnie, nie rozumiejąc ich ...

Kaszubskie wyzwanie!

Obraz
Wczoraj odbył się pierwszy etap "Rodno Mowa". Przygotowywaliśmy się z Janiną Kosiedowską do tego ponad trzy miesiące. Świetnie było wrócić na scenę w dziedzinie, w której czuje się jak ryba w wodzie.  Nie opisywałbym tego doświadczenie, gdyby nie kilka elementów, które mnie samego zaskoczyły.  Po pierwsze wziąłem w tym konkursie udział po raz drugi - pierwszy był dokładnie 30 lat temu; wtedy naturalnie bez żadnej świadomości warsztatu, czy języka.  Po drugie pracowaliśmy z Janką długo - ponad trzy miesiące. Dzięki temu uzyskałem taką sprawność nad tekstem, że w zasadzie poddaje się swojej intuicji (a przy dobrych wiatrach też świadomości) podczas wykonywania. Każde wykonanie jest inne. Myślałem, że to Jankę będzie drażnić, ale ona chyba poczuła, że dzięki temu mam bardzo dużo możliwości, i nigdy nie poddaje się rutynie. Ustawiłem sobie tam tylko kilka miejsc emocjonalnie "pewnych", żebym w tych miejscach zawsze wskakiwał w coś mocnego wewnętrznie (w tych miejscach p...

Przegrać/wygrać

Obraz
Mam różne doświadczenie z pojęciem "wygrać/przegrać" i jego konsekwencjami. W mojej dziedzinie "zwycięstwa" na festiwalach ogólnopolskich rozleniwiają twórców. Szczególnie w sytuacji, kiedy sam na festiwalu oglądam się (w mojej ocenie) lepszy spektakl. Komunikat jest jasny: "tyle wystarczy" - tylko tyle musimy się wysilić, żeby zdobyć nagrodę. To nie jest rozwojowe. W dłuższej perspektywie jest to szkodliwe.   Jeśli na "wejściu" na festiwal jest się z małej miejscowości, a nie z Warszawy, Krakowa itd., wtedy przez pierwsze 15-20 minut najpierw podczas trwania spektaklu trzeba przekonać widza jakością spektaklu, że "to jest dobre", "warto to obejrzeć". Może przesadzam, ale wydaje mi się z (wielokrotnej) obserwacji, że teatry z dużych miast w tym kontekście mają łatwiej.  Z drugiej strony miałem też taki okres w swoim artystycznym życiu, że przestałem się cieszyć zupełnie. I zarażałem tym innych. Tak też nie można. Najlepiej zna...

Co to znaczy "łatwo"?

Obraz
Spektakl 9 kwietnia był "łatwiejszy" niż premiera. Aktor, którego widz obdarza świetną energię może więcej. I tak było. Ogólnie przekłada się to na "nowe" możliwości aktorskie. Nawet pauza mogą być w takim układzie dłuższe - oczywiście bez przesady - wszystko można zepsuć "rozpuszczając się" w tej dobrej energii.  Synergia jest wyczuwalna. Gra się inaczej. Nawet sceny, które już były dobre, przy mądrej kontroli, stają się lepsze. A sceny słabe - nagle stają się relatywnie sprawniejsze.  Zapytałem (niektórych) aktorów przed spektaklem, czego by chcieli w tym spektaklu (przeżyć, doświadczyć, nauczyć się, poeksprymentować) . Po chwili przemyśleń usłyszałem odpowiedź. Dość ciekawą. Ale nie poprzestając na tym, podpowiedziałem "co" można zrobić, żeby to osiągnąć. To nie były odkrywcze rzeczy, ale podziałały. W gruncie rzeczy za każdym razem przekonuję się, że aktorstwo zaczyna się w głowie. W ogóle nie na scenie. Szczególnie kiedy gra się po raz kolej...

Hamletycznie - subiektywnie - post właściwy

Obraz
Dzień, w którym oglądałem ten spektakl był... dziwny dla mnie. Chodziły mi po głowie różne myśli. Z tego powodu mogę nie być do końca obiektywny w opisie spektaklu.  Kilka razy w życiu byłem w sytuacji, kiedy myśli odpływały mi w różne strony, podczas oglądania spektaklu - najczęściej nie jest to dobry znak, bo sugeruje, że spektakl nie ma dynamiki, lub/i nie angażuje, brakuje mu często spójności, ogląda się go wrażeniowa.  Raz "odpływanie myśli" było założone przez reżyserkę - zresztą Wielką reżyserkę, Annę Augustynowicz. Po spektaklu ("Wyzwolenie" wg Wyspiańskiego) odbyło się z nią spotkanie, i ona to założenie, że "widz ma podróżować po tematach dookoła spektaklu" zwerbalizowała (dostałem wtedy od niej scenariusz tej sztuki z jej notatkami). Pamiętam, że ja podczas oglądania faktycznie "podróżowałem", ale nie uznałem tego wtedy za atut. (Spektakl był jakoś nierówny - były tam sceny jakby doklejone np. scena (świetna zresztą) tańca maoryjskiego...

Pierwszy raz - Hamletycznie - próby dogadania się.

Obraz
Po raz wtóry zapytałem - nie wierząc specjalnie w sukces - dystrybutora retransmisji spektakli o możliwość pokazania jednego ze spektakli. Na pomysł wpadłem w grudniu zauważając, że w repertuarze mają spektakl z Benedickiem Cumberbatchem. Po rozmowie z panią odpowiedzialną za ten projekt miałem zupełnie inne wrażenie niż kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy chciałem pokazać spektakl "ze świata" u nas - dużo lepsze wrażenie - również jeżeli chodzi o finanse. Po raz pierwszy wydało mi się to możliwe. Skończyła się dystrybucja tego spektaklu z p.Benedictem, więc wspólnie szukaliśmy innego tytułu.  National Theatre of London obserwuję od dawna. Oni tam niesamowicie grają. Nie ma półśrodków, jest prawdziwa emocja, albo zachowawcza poprawność (w miejscach w fabule, które nie wymagają silniejszej emocji absolutnie usprawiedliwiona - co mi po płaczu aktora/ki, kiedy nie ma pod niego odpowiedniej podbudowy głównie natury dramaturgicznej/fabularnej).  Każdemu aktorowi radziłbym się te...

Rzeźnia nr 5

Obraz
  Wróciłem do tej książki po 20-kilku latach. Ktoś mi ostatnio opowiadał, że czytał jakąś książkę po jakimś czasie i miał zupełnie inne wrażenia; dokładnie tak samo mam po ponownym przeczytaniu  "Rzeźni nr 5".  Czytałem ją po raz pierwszy pod przymusem na filologii angielskiej. Poza szczątkowymi reminiscencjami z niej - pamiętam tylko, że się męczyłem (pomimo tego, że książka jest relatywnie krótka).  Tym razem - jako, co by nie powiedzieć - starszy facet zupełnie inaczej odbieram tę historię, a najbardziej "skakanie" bohatera w czasie. Czytając miałem ciągle nieodparte wrażenie, że w zasadzie to trochę jakbym ja wspominał życie z perspektywy (umownie nazwijmy to) dojrzałości. To świetny zabieg dramaturgiczny - nie inwestowanie w opisy wspomnień, tylko skoki w czasie.  Dzielę się kilkoma fragmentami:  Rozmowa z kosmitami: „Dlaczego akurat ja? -  To bardzo ziemskie pytanie, panie Pilgrim. Dlaczego pan? A dlaczego my? A dlaczego w ogóle cokolwiek? P...

Skuteczne negocjacje...

Obraz
  Jak wyglądałyby bajki napisane przez np. braci Grimm dziś? Ilość brutalizmu w nich jest niespotykana. Dzieci nie mają z nią problemu, bo doskonale rozumieją bajkową fikcję. Podczas moich spotkań z "Agentem Kotem" zachęcam je do wymyślania różnych scenariuszy danej bajki. Są dzieci, które nie potrafią "odkleić się" od ich rzeczywistości, którą nazwałbym tiktoką (nie ma w tym nic złego - ja też w tym wieku nie potrafiłbym), ale zdarzają się fantastyczne, kreatywne, zabawne pomysły. Dzieci nawet nie przypuszczają, że z taką wyobraźnią mogłyby już spokojnie zacząć pisać/rysować/tworzyć.  Ze spotkania na spotkanie poprawiam swoje warsztaty, biorąc pod uwagę dwie sprawy: a) nie marnowanie czasu własnego - skoro już robimy te spotkania, to trzeba dać z siebie tyle, żeby (potencjalne) było to niezapomniane doświadczenie. b) nie marnowanie czasu dzieci - konkretne zadania do zrobienia, z wyraźnym celem. "Promocja" książki spada na drugi plan, ale ciągle stanowi d...

Trochę filozofii...

Obraz
Wspomniałem niedawno, że od jakiegoś czasu nadrabiam zaległości (albo sobie przypominam) wiedzę historyczną od momentu, kiedy Vis Mayor powiedział "start".  Zacząłem to robić, bo wkurzało mnie, że wiele rzeczy nie pamiętam. (nota bene zrzucam winę na covid -nie wiem czy słusznie, może to po prostu wiek). Cały Bliski Wschód przewędrowałem na kartkach literatury faktu wzdłuż i wszerz. Przyszedł czas na Grecję i Rzym. Tu na pewno zatrzymam się na dłużej, z oczywistej przyczyny - materiału jest, mówiąc delikatnie, sporo.  Korzystam z kilku książek: "Historia rodzinna" Montefiore, starego dobrego Normana Davisa "Europa" (nagroda dla najlepszego maturzysty woj. pomorskiego wreszcie wykorzystana), i moje odkrycie "The complete story of civilization" Willa Duranta (13.000 stron!, na razie przeczytałem 5 procent).  (Dla relaksu czytam obecnie "Akte Atlantis" Cusslera (po niemiecku), wracam do "Rzeźnia nr 5" Vonegutta, czasami jeszcze s...

Czy najsmutniejsza?

Obraz
Zachęcając do słuchania całkowicie darmowych bez reklam opowiadań, przedstawiam trailer jednego z opowiadań.  Chciałbym, żeby komunikował on kilka rzeczy: że opowiadania są zabawne (dzieci podczas spotkań autorskich się śmieją w głos), ale przemycają też poważniejsze treści w nienachalny sposób. No i... "śpiewam" w nich... ;) Dlaczego "Mała S.", czyli Mała Syrenka to najsmutniejsza bajka na świecie? Bo czasami sprawy układają się tak, że nawet pomoc drugiego człowieka (lub kota) w niczym nie może pomóc.  Każdego 3 dnia każdego miesiąca publikuję na youtubie opowiadania. Jestem z nich dość zadowolony. Z każdym napisanym opowiadaniem jestem trochę sprawniejszy.   Całe opowiadanie:  https://www.youtube.com/watch?v=5nenCkZ0-qA&t=341s   Bardzo bym chciał, żeby kanał miał swoich małych odbiorców. Wierzę w tę treść. I polecam subskrybcje.

Mała S. - najsmutniejsza bajka na świecie.

Obraz
To już kolejne opowiadanie. Tym razem Agenci odwiedzają "najsmutniejszą bajkę na świecie", ale żeby to zrobić, muszą zejść pod wodę. Spotkają Małą S. Kto to? Trzeba posłuchać.  Dziś podczas warsztatów bardzo przytomnie jedno dziecko mnie zapytało, czy są reklamy podczas bajki. NIE MA i nie będzie. Mają służyć dzieciom do snu.  https://www.youtube.com/watch?v=5nenCkZ0-qA&t=284s   Serdecznie zapraszam do subskrybowania. Bajki są "wypróbowane" na dzieciach. Na razie podoba się (podobno). 

Będzie się działo w Chojnicach!

Obraz
W programie jest wiele ciekawych propozycji - warsztatowych, "wewnętrznych" wymian (ważnych dla mnie i ostatecznie potrzebnych do moich nowych spektakli), ale z jednego jestem szczególnie zadowolony: 28 marca - retransmisja spektaklu "Hamlet" jednego z najbardziej prestiżowych teatrów na świecie - National Theatre of London. (w tym teatrze gra np. Benedict Cumberbatch).  Była więc dwa lata temu Bitwa Warszawska w Chojnicach, będzie Londyn u nas.  Mam nadzieję, że pomysł chwyci, bo z panią dystrybutorką mi się tak dobrze dogadywało, że warto by mieć ten Londyn częściej. Ale po kolei...  ...jak długą drogę przeszliśmy 25 lat lat od komentarzy "postukaj się w głowę - nikt do teatru w Chojnicach nie będzie chodzić" (obecnie od dawna - pełne sale) do "Retransmisja z National Theatre". Z tego co wiem jest to jedna z pierwszych (jeśli nie pierwsza) taka inicjatywa w jednosalowym kinie w Polsce.  Bilet: TYLKO 20 zł.  28 marca, godz.18.00 

Pierwszy raz w Chojnicach!

Obraz
Przygotowuję program, który kiedyś wprowadziłem do harmonogramu wydarzeń ChCK'u - "marzec miesiącem teatru". Prawda jest taka, że my przez cały rok proponujemy tytuły teatralne, ale trzeci miesiąc jest wyjątkowy, bo pod jego koniec świętujemy Międzynarodowy Dzień Teatru.  Na samym początku był dzień teatru , następnie stał się tygodniem, a już rok później miesiącem. Wymyślałem różne rzeczy (z różnym skutkiem) - do najciekawszych zaliczam Nocną Próbę. Wytrzymaliśmy do 3 nad ranem, pracując nad moim scenariuszem "Alicji w Krainie Czarów" (jeszcze nie w tym kształcie w jakim mam go teraz, z wieloma znakami zapytania, i bez moich pomysłów). Zacznę go uskuteczniać w drugiej połowie roku. Najpierw potrzebny mi spektakl, który będzie można grać częściej w różnej obsadzie, i (bardzo ważne) w ten sposób kontynuować to, co od jakiegoś czasu sprawia nam (a na pewno mi) najwięcej przyjemności - działania charytatywne.  Ten "miesiąc teatru" będzie wyjątkowy z zupeł...

"Skuteczne negocjacje" - Agenci.

Obraz
Na kanale dla dzieci na dobranoc pojawiło się nowe - już trzecie - opowiadanie. Tym razem Agenci muszą uratować Jasia i Małgosię przed pewną śmiercią. Czy się uda?  Oto link:  https://www.youtube.com/watch?v=vx9cGKnYKMw&t=8s Zachęcam moich czytelników do subskrybcji jeśli mają dzieci.  Czytelników, którzy wiem, że pewnie zżymają się kiedy czytają moje posty, bo ja w zasadzie piszę dla siebie jako rodzaj pamiętnika teatralnego. Nie wszystko wyjaśniam. Piszę skrótowo. Myślę, że inaczej pisać (nie umiem) nie mogę, bo też nie chcę się ograniczać. I tak robię "postępy", bo czasami (dzień "po") wracam do posta, i go poprawiam/rozszerzam/wyjaśniam. Każde z tych napisanych przeze mnie opowiadań to rewizyta znanych bajek. "Sprawdzam" je pod kątem XXI wieku. I... czasami jestem zadowolony. Zawsze jest jakiś motyw przewodni - potencjalnie do rozmowy z dziećmi. W tym odcinku jest o różnicy pokoleń.  Czasami słyszę, że piszę zbyt dojrzałym (jak dla dzieci) językiem...