Trochę filozofii...
Wspomniałem niedawno, że od jakiegoś czasu nadrabiam zaległości (albo sobie przypominam) wiedzę historyczną od momentu, kiedy Vis Mayor powiedział "start". Zacząłem to robić, bo wkurzało mnie, że wiele rzeczy nie pamiętam. (nota bene zrzucam winę na covid -nie wiem czy słusznie, może to po prostu wiek). Cały Bliski Wschód przewędrowałem na kartkach literatury faktu wzdłuż i wszerz. Przyszedł czas na Grecję i Rzym. Tu na pewno zatrzymam się na dłużej, z oczywistej przyczyny - materiału jest, mówiąc delikatnie, sporo. Korzystam z kilku książek: "Historia rodzinna" Montefiore, starego dobrego Normana Davisa "Europa" (nagroda dla najlepszego maturzysty woj. pomorskiego wreszcie wykorzystana), i moje odkrycie "The complete story of civilization" Willa Duranta (13.000 stron!, na razie przeczytałem 5 procent). (Dla relaksu czytam obecnie "Akte Atlantis" Cusslera (po niemiecku), wracam do "Rzeźnia nr 5" Vonegutta, czasami jeszcze s...