Rzeźnia nr 5
Wróciłem do tej książki po 20-kilku latach. Ktoś mi ostatnio opowiadał, że czytał jakąś książkę po jakimś czasie i miał zupełnie inne wrażenia; dokładnie tak samo mam po ponownym przeczytaniu "Rzeźni nr 5". Czytałem ją po raz pierwszy pod przymusem na filologii angielskiej. Poza szczątkowymi reminiscencjami z niej - pamiętam tylko, że się męczyłem (pomimo tego, że książka jest relatywnie krótka). Tym razem - jako, co by nie powiedzieć - starszy facet zupełnie inaczej odbieram tę historię, a najbardziej "skakanie" bohatera w czasie. Czytając miałem ciągle nieodparte wrażenie, że w zasadzie to trochę jakbym ja wspominał życie z perspektywy (umownie nazwijmy to) dojrzałości. To świetny zabieg dramaturgiczny - nie inwestowanie w opisy wspomnień, tylko skoki w czasie. Dzielę się kilkoma fragmentami: Rozmowa z kosmitami: „Dlaczego akurat ja? - To bardzo ziemskie pytanie, panie Pilgrim. Dlaczego pan? A dlaczego my? A dlaczego w ogóle cokolwiek? P...