Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2026

Przegrać/wygrać

Obraz
Mam różne doświadczenie z pojęciem "wygrać/przegrać" i jego konsekwencjami. W mojej dziedzinie "zwycięstwa" na festiwalach ogólnopolskich rozleniwiają twórców. Szczególnie w sytuacji, kiedy sam na festiwalu oglądam się (w mojej ocenie) lepszy spektakl. Komunikat jest jasny: "tyle wystarczy" - tylko tyle musimy się wysilić, żeby zdobyć nagrodę. To nie jest rozwojowe. W dłuższej perspektywie jest to szkodliwe.   Jeśli na "wejściu" na festiwal jest się z małej miejscowości, a nie z Warszawy, Krakowa itd., wtedy przez pierwsze 15-20 minut najpierw podczas trwania spektaklu trzeba przekonać widza jakością spektaklu, że "to jest dobre", "warto to obejrzeć". Może przesadzam, ale wydaje mi się z (wielokrotnej) obserwacji, że teatry z dużych miast w tym kontekście mają łatwiej.  Z drugiej strony miałem też taki okres w swoim artystycznym życiu, że przestałem się cieszyć zupełnie. I zarażałem tym innych. Tak też nie można. Najlepiej zna...

Co to znaczy "łatwo"?

Obraz
Spektakl 9 kwietnia był "łatwiejszy" niż premiera. Aktor, którego widz obdarza świetną energię może więcej. I tak było. Ogólnie przekłada się to na "nowe" możliwości aktorskie. Nawet pauza mogą być w takim układzie dłuższe - oczywiście bez przesady - wszystko można zepsuć "rozpuszczając się" w tej dobrej energii.  Synergia jest wyczuwalna. Gra się inaczej. Nawet sceny, które już były dobre, przy mądrej kontroli, stają się lepsze. A sceny słabe - nagle stają się relatywnie sprawniejsze.  Zapytałem (niektórych) aktorów przed spektaklem, czego by chcieli w tym spektaklu (przeżyć, doświadczyć, nauczyć się, poeksprymentować) . Po chwili przemyśleń usłyszałem odpowiedź. Dość ciekawą. Ale nie poprzestając na tym, podpowiedziałem "co" można zrobić, żeby to osiągnąć. To nie były odkrywcze rzeczy, ale podziałały. W gruncie rzeczy za każdym razem przekonuję się, że aktorstwo zaczyna się w głowie. W ogóle nie na scenie. Szczególnie kiedy gra się po raz kolej...

Hamletycznie - subiektywnie - post właściwy

Obraz
Dzień, w którym oglądałem ten spektakl był... dziwny dla mnie. Chodziły mi po głowie różne myśli. Z tego powodu mogę nie być do końca obiektywny w opisie spektaklu.  Kilka razy w życiu byłem w sytuacji, kiedy myśli odpływały mi w różne strony, podczas oglądania spektaklu - najczęściej nie jest to dobry znak, bo sugeruje, że spektakl nie ma dynamiki, lub/i nie angażuje, brakuje mu często spójności, ogląda się go wrażeniowa.  Raz "odpływanie myśli" było założone przez reżyserkę - zresztą Wielką reżyserkę, Annę Augustynowicz. Po spektaklu ("Wyzwolenie" wg Wyspiańskiego) odbyło się z nią spotkanie, i ona to założenie, że "widz ma podróżować po tematach dookoła spektaklu" zwerbalizowała (dostałem wtedy od niej scenariusz tej sztuki z jej notatkami). Pamiętam, że ja podczas oglądania faktycznie "podróżowałem", ale nie uznałem tego wtedy za atut. (Spektakl był jakoś nierówny - były tam sceny jakby doklejone np. scena (świetna zresztą) tańca maoryjskiego...