Wracam. Retrospecja.



 Długo mnie tu nie było, a to z powodu koszmarnych trzech tygodni w pracy, które ostatecznie przekładają się na moją kondycję prywatną. Dziś jestem gotowy, żeby wrócić do wydarzeń, które ja organizowałem - jest trochę spokoju. Wróciłem do żywych.  Wszystko się udało (o wadach też napiszę). 

Zacznijmy od Fiesty. Pomysł, żeby cały budżet wydać na spektakle wieczorne wydaje mi się nadal (drugi rok to sprawdzam) trafiony. Dwoimy się i troimy, żeby jakoś uatrakcyjnić to wydarzenie, nie tracąc nic z budżetu. Ergo po raz drugi napisałem tekst piosenki o harmonogramie Fiesty i z przyjaciółmi go na scenie wykonywaliśmy. Może to niewiele, ale zawsze coś na początek, żeby rozgrzać widzów. 

Słyszałem, że ta fiesta to już "nie to" - święta prawda. I już nigdy (prawdopodobnie) taka nie będzie. Po pierwsze jest multum imprez, które (m.in. finansowo) obsługujemy. Jest ich zdecydowanie więcej niż kiedyś. A po drugie - ważniejsze - świat się skomercjalizował. Już nie ma takiej możliwości, żeby grać "ty przyjedziesz do mnie, ja przyjadę do ciebie". Teraz ceny teatrów poszybowały w niebiosa i tam pozostają co roku wzbijając się w wyższe partie chmur. Jest to "towar" powiedzmy "ekskluzywny".

Mimo to uważam to za ważne wydarzenie, a to dlatego że jest masa ludzi, która do nas do budynku nigdy nie trafia. Widzę to (czasami nawet zwracam uwagę; widzę panią, która szuka wejścia: "a pani jeszcze nigdy u nas nie była (śmiech), "jestem pierwszy raz", "no to proszę nas odwiedzać" (z uśmiechem naturalnie). Teatr faktycznie wychodzi do ludzi. Taka jest idea teatru ulicznego - trafić do człowieka "przypadkowego". Pod tym kątem zawsze wybieram repertuar: żeby było różnorodnie. Dzięki temu, że spektakli jest mniej, mogą to być bardziej spektakularne rzeczy. (czasami są, czasami nie). 

Bardzo dobre trzy spektakle pokazał teatr HoM. Najbardziej mi zależało na Don Kichot'cie, który grali w całej Europie. I to jest bardzo dobry spektakl, ze świetnym przekazem. Do tego wizualnie wyjątkowo atrakcyjny. Szczerze mówiąc, kiedy sprawdzam repertuary teatrów to wiem na czym mi zależy, ale kiedy dzwonię do twórców - to powiem zupełnie uczciwie - wiem kto jest "dobry". Na razie mi się to sprawdziło. Wszędzie tam, gdzie czułem, że "coś jest nie tak" - spektakl był... niezadowalający (mnie). Choć na zdjęciach/rolkach wyglądał świetnie. 

Ciekawą uczciwie zrobioną propozycją jest "Kaszubski Kosmos". To ambitnie ze świetnymi napięciami (właściwie trzyma od początku do końca) skonstruowana dramaturgia. Do tego wieloobsadowa, co nie jest bez znaczenia.  

Organizacyjnie było to stresujące, ale to też dlatego, że w między czasie dopinałem Noc Poetów. W przyszłym roku postaram się, żeby te imprezy nie były tydzień po tygodniu. Przypłaciłem to zdrowiem, i innymi rzeczami. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Opowieść Wigilijna" - scenariusz

"Kanato", Projekt, prof. Komasa.

Kaszubskie wyzwanie!