Posty

E G O według Ayn

Obraz
Robimy próby spektaklu, w zasadzie widowiska ulicznego, które będzie grane i na scenie i na ulicy. Ładnie pracuję z aktorem -stopniowo, żeby wiedział czego się chwycić. I oni od razu trafiają w dobry "ton". To trudne.Bo tu ciało jest emocją, ale widzę, że ciało reaguje. Nic nie kłamie. I to jest plus. Dbam o to, żeby wiedzieli jak ze sobą pracować. Nie od razu wszystko wychodzi, ale na bazie doświadczeń się uczą. Najważniejsze wiedzieć gdzie sie dokonuje decyzja. Bardzo to się robi obrazkowo atrakcyjne. Zmian emocjonalnych dużo. I zmian temp. A to dopiero 1/3 spektaklu. Stawiam zadania przeciwko "dyspozycji" aktorom, którzy już coś umieją. I widzę ładne poszukiwanie sensu. Będzie to mocne czuję. Bo jest zaangażowanie w temat. A wszystko wychodzi od zrozumienia. Dobra praca. Dziś zapisałem tekst, który będzie nagrywany. Ich głosami. Efektowniej byłoby moim, ale to nie jest pedagogiczne podejście. A z drugiej strony może wcale nie efektowniej... Swietnie się to roz...

Idea (2)

Obraz
wróciłem do Tercetu Metafizycznego Barbary Skargi. Omawia ona Heideggerowski PROJEKT opisując go kategoriami: uwarunkowanie (I), zobowiązanie (II), oraz możliwośc (III). Pierwsze - uwarunkowanie sprowadza się do prostej konstatacji jacy przychodzimy na świat, determinuje rzeczy niemożliwe (Skarga - człowiek bez nóg, nie może biegać). Drugie - zobowiązanie jest już bardziej skomplikowane i niesie ze sobą konsekwencje życia w tym czasie i danej przestrzeni.  - To, co jest naprzeciw. Jak rozumiem, należy włączyć w to przymus społeczny, naciski z zewnątrz (rodzice, grupa, narodowość).  Również istotą tego, co naprzeciw wydają mi się podświadomie wchłaniane nawyki, 'stawanie się kopią' towarzystwa, w którym się znajdujemy. To, co na nas oddziałuje. Warto tu wspomnieć, że Słowa (sic!) wydają mi się obecnie najsłabszą formą nabywania czegokolwiek. I tu przychodzi mi kilka przykładów prostych z mojego życia, ale  i też kilka bardziej skomplikowanych. Powiedzmy, że osoba, któ...

I d e a. (fix)

Obraz
Czytałem na facebooku co na temat teatru ma do powiedzenia Lea "współ"cytując różnych znanych. Ostatnie wydarzenia z Dominikiem, z Darią, z Władcą Much też prowadzą mnie do myśli o "Moim" teatrze. Jaki on jest. Jaki chciałbym, żeby był. Jakie są przesłanki w prowadzeniu go. Wreszcie o co mi chodzi.  Żeby odpowiedzieć na te wszystkie konfliktowe zagadnienia trzeba wyjść od definicji teatru. Mojej. Wtedy wyłoni się cel. Jest w tym jednak pułapka, bo kiedy się mówi co... powiedzmy... należy robić, wszyscy w zgodzie kiwają głowami, a potem okazuje się, że praktyka zaprzecza tezom. Muszę uważać, żeby nie wpaść w taką przepaść rozbieżności między tym, co jest, a tym, co mi się wydaje. Chociaż pewne rzeczy zawsze chyba tylko będą się wydawać...  Teatr powinien zostawiać nas lepszymi. To jest najważniejsze. Lepszymi to znaczy bardziej chłonnymi, rozumiejącymi, żeby ten czas, który mamy był procesem odkrywczym. Każda postać powinna być wchłaniana na zasadzie jak najpe...

Festiwal w Grudziadzu - pierwszy wyjazd młodej grupy z "Bog sie rodzi"

Obraz
Pojechałem tam, żeby młodzi naoglądali się jak to w Polsce robi się teatr. Sam chciałem poznać nowe miejsce. Do tego element integracyjny był ważny.  Poziom festiwalu niestety niezbyt wysoki. Niektóre spektakle dość żenujące, ale każdy orze jak może. Po prostu inaczej nie umieją. Sprawy nie ułatwia scena, która jest duża i dość problematyczna dźwiękowo. Bardzo daleko siedziałem, więc miałem ogląd z lotu ptaka i nie mam pojęcia jak było w rzeczywistości jeśli chodzi o emocje. Słyszałem tylko frazowe granie czasami przekombinowane. I nie wytrzymywanie rytmu. Polegam na relacji reżysera z jury, który rozpływał się w komplementach. My sami doszliśmy co jeszcze było nie tak. Jedziemy jutro zagrać jeszcze raz jako laureaci. Prawdopodobnie dostaniemy jakąś nagrodę. Facet, który zaoferował nam nocleg za darmo bardzo miły. I faktycznie fakt bycia tam dwa dni wiele zmienił. Czułem jak wszyscy oddychamy - z dala od szkoły głównie, ale też jakoś ciesząc się, że możemy sobie razem ugotować...

wojewodzki okr - sztum

Ten weekend był męczący pod kilkoma względami. Najbardziej fizycznie, bo dwa dni jezdzilismy miedzy Gdańskiem (grałem Lolę, następnego dnia Łukasz i Daria "Bądź"), a Sztumem gdzie był wojewódzki OKR. Jakoś dobrze temu konkursowi zrobiła zmiana miejsca. Trochę oddechu. Ludzie raczej mili i słuchający, choć też czasem dość bezwględnie krytykujący. Ciekawym jest jak charakter realizuje się przez teksty. Nasi: Daria - dobrze, ale i niedobrze. Nieczuja powiedziała jej, że był problem z komunikatem i coś jest na rzeczy, ale to raczej było poza nią. W tej klaustrofobicznej przestrzeni po prostu nie zagrało. Każdy krzyk był zgrzytem, a cisza była za cicha. Tak bywa. Tyle. Kamila rewelacyjnie. Nawet się zastanawiałem czy nie dostanie wyżej. Bez wdzięczenia się, bez grania. Po prostu tekst, powód. Mistrostwem świata jest to co zrobiła w wierszu. Po prostu powiedziała. A to jest najtrudniejsze. Nic nie robić, a być "mądrym". Dobry prognostyk na przyszłość. Kategoria dorosł...

Ideogram

To pojęcie już pojawiło się jako interesujące zjawisko teatralne u Frutigera. Teraz to samo znalazłem u Barby w "Spalić Dom". Najłatwiej to wyjaśnić jako połączenie znaków - "ryż" + "siła" = mężczyzna (w chińskim). W przypadku teatru pytanie skupia się na znaku teatralnym - jakimi skojarzeniami iść przy budowaniu scen. Każdy z reżyserów proponuje jakieś ideogramy, które przekuwa w konkretne sceny. Elementy do dyspozycji można ogólnie podzielić na zmysłowe, intelektualne, fizjologiczne, symboliczne. I teraz proponuję sobie pewną zabawę teatralną - wybieram scenę z jednego z moich spektakli - najlepiej ze spektaklu, ktory jest "bardziej w słowie" (jest z czego wybierać) i spróbuję TERAZ rozkminić tę scenę używajac różnych skojarzeń z wcześniej wspomnianych elementów. W "Badz ze mna" sporą trudność sprawia mi scena rodziców - jak ją zbudować: temat: czuje się zdradzony przez rodziców, bo mu nie powiedzieli; w rzeczywistości stawia się i...

Madzik kontra Kwietniowe

Obraz
Załatwiałem zaległe zaliczenie, przez które mogłem nie skończyć studiów, dzięki opieszałości koleżanki, która niewiele się przejęła. Sama wzięła dziekankę, a ja... miałem sobie poradzić. Prof. Czarnota dał mi wpis, złapał mnie za łokieć i wprowadził mnie na scenę Świebodzką, gdzie po raz pierwszy w życiu widziałem spektakl Leszka Mądzika. Wiedziałem czego się spodziewać, bo tyle czytałem o jego teatrze. I to też dostałem. Ten obraz rozwijający się w czasie - jakby zawieszony w próżni, otwiera wyobraźnię. Siedziałem w ostatnim rzędzie i ledwie widziałem pewne sekwencje, ale faktycznie ogląda się to jak w transie, kiedy akceptuje się warunki stawiane przez reżysera. Koło mnie siedzieli zniecierpliwieni ludzie, którzy chyba nie tego sie spodziewali.  We mnie pojawiały się różne obrazy niektóre związane ze skojarzeniami realnymi - wspomnieniami (Henryk), a często wyobraźnia prowadziła temat na zasadzie znaku zapytania. Pojawiało się pytanie dlaczego np. "pod suknia" i potem ...