Jestem w trakcie kończenia scenariusza do "Opowieści wigilijnej". W zasadzie pomysł, żeby akurat to zrobić zrodził się jakby mechanicznie - to znaczy potrzebne było "coś" świątecznego. Początkowo chciałem obsadzić Łukasza jako Scrooge'a, ale im dłużej myślałem o treści, tym bardziej przekonywałem się, że ja powinienem to zagrać. Nastrój postaci jest zbliżony do mojego ogólnego nastroju. Scrooge jest depresyjnym, "ciemno" myślącym, racjonalistą - przynajmniej na początku. Ot powstałby spektakl dla dzieci i dorosłych. Wczoraj doszedłem do sceny, kiedy bohatera odwiedza pierwszy duch - przeszłości. I jakby mnie piorun strzelił. Jednak nie ma przypadku (tekst wybrał mnie ;) ) - wzruszyłem się, kiedy postać wróciła do swojej przeszłości. To dla aktora oznacza, że jest szansa uzyskać jakiś rodzaj prawdy. Wiem, czego się będę w tych scenach chwytać. Nabiera to dla mnie od razu innego sensu. Co do tematu samego tekstu - już od długiego czasu zastan...
Wczoraj odbył się pierwszy etap "Rodno Mowa". Przygotowywaliśmy się z Janiną Kosiedowską do tego ponad trzy miesiące. Świetnie było wrócić na scenę w dziedzinie, w której czuje się jak ryba w wodzie. Nie opisywałbym tego doświadczenie, gdyby nie kilka elementów, które mnie samego zaskoczyły. Po pierwsze wziąłem w tym konkursie udział po raz drugi - pierwszy był dokładnie 30 lat temu; wtedy naturalnie bez żadnej świadomości warsztatu, czy języka. Po drugie pracowaliśmy z Janką długo - ponad trzy miesiące. Dzięki temu uzyskałem taką sprawność nad tekstem, że w zasadzie poddaje się swojej intuicji (a przy dobrych wiatrach też świadomości) podczas wykonywania. Każde wykonanie jest inne. Myślałem, że to Jankę będzie drażnić, ale ona chyba poczuła, że dzięki temu mam bardzo dużo możliwości, i nigdy nie poddaje się rutynie. Ustawiłem sobie tam tylko kilka miejsc emocjonalnie "pewnych", żebym w tych miejscach zawsze wskakiwał w coś mocnego wewnętrznie (w tych miejscach p...
Pokazaliśmy przedsmak koncertu muzycznego "Piosenki od Czapy dla Małolata i Małolaty". Na szczęście w środę zagraliśmy to w Charzykowach - była szansa sprawdzić jak to działa, a co nie działa w ogóle. Generalnie założenia się sprawdzają. Stać nas jednak na więcej - na większą uwagę na detal. I tak też będzie. Premiera odbędzie się 6 grudnia - do tego czasu zrobimy z tego perełkę. To co się nie sprawdza to dodatkowe interakcje - mogłem to przewidzieć, ale mam ostatnio trochę więcej ochoty na eksperyment (nie kosztem widza - są to dla niewprawionego oka rzeczy niezauważalne). Muszę też pomyśleć o większej szlachetności materiału. To, co jest świetne to, że zespół pomimo "kwękania" na początku, zaangażował się w ten karkołomny projekt. Ja i Piotr R. przez kilka dni nie mogliśmy się sprawnie poruszać - to dobry znak - jest tam energia, taka jak była w przypadku "Kleksów". Co dla mnie ciekawe - pewne sceny wymyśliłem bardziej intuicyjnie, nie rozumiejąc ich ...
name calling want break my bones,
OdpowiedzUsuńbut I worry about stick and stones!