Prawda jest taka, że zawiodłem się... Kilka razu zdarzyło mi się zaprosić teatry, których trailery lub fragmenty spektaklu wyglądały interesująco - a potem okazywało się, że samo dzieło jest "mniej udane" (jestem delikatny). Mniej mi to przeszkadza, kiedy okazuje się, że A) spektakl się nie udał po prostu - niedyspozycja aktorów. To się zdarza (często). Spektakl to żywy organizm - rodzaj koniecznej synergii pomiędzy widzami a sceną, (i pomiędzy samymi aktorami) może nie zostać osiągnięty. I w porządku. Ale jeśli wiem, że twórcy robią z założenia słabą rzecz (powtarzam z założenia - tego się nie da oszukać - albo koncepcyjnie spektakl jest przygotowany albo nie), to już nie łatwo przechodzę nad tym do porządku dziennego. Biorę poprawkę na to, co słyszę zewsząd, że jestem zbyt surowy. Trzeba też SOBIE zadać pytanie, czy zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby (koncepcyjnie) festiwal się udał. Piszę tu przez cały czas o fieście. Teatr z Włoch się nie sprawdził - ni...
Komentarze
Prześlij komentarz