Zaufanie. Komunikat.

Ostatnio zwrócono mi uwagę przed Bitwą Teatralną (oddzielnie ją opiszę - będzie o złych wyborach), że nie komunikuję "o co mi chodzi" precyzyjnie. I trudno mi się z tym zgodzić, ale skoro mój aktor tak mówi, to trzeba się nad tym pochylić. Myślę, że ten problem dotyczy wielu reżyserów - mówimy jedno, a aktor słyszy to inaczej (!!!). Lub - gorzej - nie mówimy nic. To ostatnie raczej mnie nie dotyczy - ja nie mówię nic, kiedy po prostu nie mam nic do powiedzenia, lub jak nie znam odpowiedzi na pytania aktorów lub sensownego rozwiązania dla sceny. Ja mówię (chyba) sporo. Choć przez lata - wydaje mi się - że nauczyłem się hermetyzować uwagi; sprowadzać do jednego zadania. Sam, jako aktor byłem sfrustrowany, kiedy reżyser opowiadał mi, czego by chciał. Choć opowiadanie samo w sobie nie jest złe - bo daje aktorowi szansę własnej interpretacji, to ostatecznie może nie służyc spektaklowi, kiedy reżyser post factum ma pretensje, że "chodziło o co innego". Reżyser przy tak...