Posty

Versus po roku.

Obraz
 Po nagrodach, które czułem że będą, po graniach różnego rodzaju - lepszych gorszych, czas na luźną refleksję. Ostatni spektakl był nierówny jak większość naszych spektakli, bo nieustawiamy precyzyjnie przebiegu emocjonalnego. Dość płasko to wychodzi jeśli aktor ma "słabszy" dzień. doszło ostatecznie do mnie, że (tak jak w Lolicie ja) mamy przewagę nad innymi teatrami, bo umiemy wywoływać prawdziwą emocję - choć jak się okazuję bardzo to ulotne. Ewa zawsze mówiła zrobić tak żeby się przejąć tym co się gra i wtedy będzie dobrze. Dystans jest potrzebny, ale w Formie - aktor świadomy analizuje całość pod kątem scen - co było wcześniej i co później - jak grać, żeby różnicować nastroje - tylko zmiany sa silne. ALE również szuka środka, który pozwoli mu wejść do środka. Naprawdę wejść. Tego się nauczyłem. Mógłbym podać sporo przykładów gdzie to działa - trzymanie się czegoś dla siebie (czasami najdalszych pomysłów od fabuły) zamiast kurczowo trzymanie sie postaci, fabuły. Znaleźć...

Bóg się rodzi - wersja druga

Obraz
Dobrze było tknąć ten spektakl po raz drugi z obecna wiedzą. (do tego jestem po wigilii szczególnie wyjątkowej - którą celebrowalismy na scenie) Dziewczyny dają juz teraz radę, bo pozbawione są egoizmu. Nie wszystko wychodzi, ale są przebłyski 'puszczania emocji'. Bardzo ciekawie budowało sie to od nowa. Zmieniłem wydźwięk niektórych scen - pod kątem tego o co pytał mnie prof. Bielunas. nie powtarzam się. zaskakuję i róznicuję dynamikę. wzmacniam konflikt. rozkrecam informacje o relacjach. daję bohaterom rózne barwy. Dużo kontrastów emocjonalnych. Całość jest ciągle silna. Koniec arcy silny. Całość ma ładny przebieg. Są błędy w prowadzeniu, ale drobne - techniczne. Dialog nie zawsze skutkuje wiarygodnością. Ale do tego sie dojrzewa. I teraz pozwolimy dojrzeć... zaskakujące rezultaty po tygodniu pracy... młodzi dają nadzieję... teraz mamy dwie grupy i każda ma swój spektakl - Makbet i Bóg sie rodzi. To drugie troche krótkie ok. 25 min. ale może jeszcze cos pokombinujemy... ...

rozmowy z prof. Bielunasem

Obraz
Pan profesor poswięcił mi 2 godziny swojego czasu, żeby odpowiadać na moje (pewnie kretyńskie) pytania. Z wyrozumiałościa odpowiadał. Pozwolił mi wejść na próbę swojego spektaklu "Dzikie Łabędzie" i oczy szeroko mi się otworzyły. Ten rodzaj precyzji jest imponujący. W gruncie rzeczy pracuję podobnie, ale ten rodzaj dbałości o szczegół (juz wcześniej Stanisław powtarzał mi "szczegół jest wszystkim") jest imponujący. i te zmiany, ktore on sygnalizuje aktorom są jakościowe. Podczas tej dyskusji (po obejrzeniu dwóch moich "najlepszych" spektakli nazwał mój "problem" - brak rozwijania scen, powtarzanie się, słaby dialog u aktorów, monotonna narracja. Przemyślałem. Wszystko to prawda. Dobitniej zrozumiałem na przykładzie, który mi podał w Dziele - scena pogrzebu - czy to jedyna opcja, zeby one płakały? a może rwą włosy z głowy?  a jeszcze wyraźniej kiedy zobaczyłem etiudę na imionach braci w łabędziach - trzy różne emocje. Czas rozkłada się w zalez...

wiedzmy - wiedzmin

Obraz
Po pierwsze jestem do tyłu z postami. Tyle się wydarzyło, a ja nie mam czasu na udokumentowanie tego. Wypada wspomnieć o bardzo ważnym doswiadczeniu teatralnym - rozmowie o moich spektaklach z prof. Bielunasem. To odkrycie, ktore już przekłada się na obecna pracę. Zaczynam intesywnie myśleć, jakby każda scena była oddzielnym spektaklem. Dziś graliśmy Makbeta. Bardzo nierówny. Momentami bardzo mocny, a momentami bardzo słaby. Aktorzy całkiem nieźle, gdzieś błąd leży po mojej stronie. Wiem kiedy napięcie spada. Teraz wyciągnąć wnioski i do pracy. Może to być dobry spektakl, ale potrzeba mu uwagi. Szekspir potrzebuje uwagi szczególnej. Daje możliwości ale też degraduje sceny nieudane. Jestem gotów do pracy, bo młodzi chyba chcieliby dalej w to zabrnąć. Podoba mi się kontekst - facet, który bez kobiety traci kontekst. Tragizm wpisany w bycie kobietą. Rodzaj poświecenia jak  Hermina u Hessego, żeby Harry mógł żyć.  Jeszcze trzeba to zaakcentować dodatkowo w spektaklu. Dzis ni...

trzecia próba Oskara

jesteśmy po graniu powiedzmy przedpremierowym w Kęsowie. Owacja na stojąco. Nie wiem czy słuszna, ale na pewno spektakl był mocny. Bardzo poruszający. Odważnie zagrany. Teraz jak to zwykle bywa z moimi rzeczami dopieszczać i rozwijać. Jest tam kilka pięknych scen. Jestem bardzo ciekaw w jaką stronę to pójdzie. Ale w końcu jestem jakoś zadowolony z przebiegu i wydźwięku całości. Czuje podskórnie, że ta "marionetkowość" jeszcze podbije się w języku teatralnym, choć ona juz jakoś tam jest. Jeszcze ją wyciągnę tylko kilka razy musze zobaczyć spektakl. Jakie to dziwne, że nic poza perfekcja mnie nie interesuje. Precyzja. To słowo ostatnio mnie prześladuje. Coraz więcej czasu spędzam nad kazdym spektaklem. Chodzą za mną. Ewoluują w mojej głowie. Do tego z ta obsadą można osiągnąć wiele, to ważne. Oni są gotowi. Dziś Daniel robił zdjęcia i wprowadziłem kilka zmian pod koncept.Podczas grania w Kęsowie dwa razu siadło napięcie. Muszę to jeszcze zbadać. Ten spektakl stał się najważni...

jak się wali...

Wszystko byłoby w porzadku... jak to zwykle bywa ( a moim zyciu ku... nagminnie) po ups muszą być poważne downs. Promotor nie zaakceptował Versusa i tyle mamy z naszych nagród i recenzji... Tyle z recenji Stanisąłwa którego najbardziej cenie rezysersko, że to skończona "doskonałość" (pomijam przesadę w tych słowach). Dobra wiadomość jest taka, że jest poziom do któego nie mam dostępu - czyli przy staraniach i wysiłku czegoś nowego mogę sie nauczyć. Zła jest taka, że Versus nie jest tak dobry jak myślę. albo dobry jak na teatr amatorski... "brakuje precyzji aktorskiej i reżyserskiej". To prawda. Rytm jest z aktorów. Od dawna tak pracuję, wierząc że tylko tak oni mogą się rozwinąć. Nie wierzę w zamykanie w sztywnej kontsrukcji, ale też widz ogląda to, więc ma prawo wymagać. Mogę oblać, czuję to na serio już. Ale mogę też przejść pewien poziom. Wiara, a co ważniejsze wytrwałość i praca. Ale czy to wystarczy? już nie wiem. (daleki jestem od składania broni). do te...
Obraz
zaczynam wpis o Kartotece... bardzo dobre. Muszę wrócić do tego Różewicza...